Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

TOP 10 ROKU 2015

To był trudny wybór. Od początku roku wracał ten temat, jedną knajpę jeszcze w ostatniej chwili poszliśmy sprawdzić ponownie, dyskusja była zażarta. Właściwie do ostatniej chwili mieliśmy na liście trzynaście miejsc i z żadnego nie chcieliśmy zrezygnować. Ale nie narzekam – wprost przeciwnie, oby w przyszłym roku było jeszcze trudniej.

/

TOP 10 ROKU 2015

/

/

1. Krako Slow Grill & Pavel Portoyan, Kraków

Za całe serce, jakie Pavel wkłada w przygotowanie swoich dań. To jest czysta miłość na talerzu i jeśli jeszcze tu nie jedliście, to powinniście ten punkt dołączyć do noworocznych postanowień. Ale do tych, które zrealizujecie. Nasz największy zachwyt i miłość od pierwszego do ostatniego kęsa.

2. A Nóż Widelec, Poznań

Drugie miejsce dyskutowaliśmy najdłużej. Michał Kuter jest bezkompromisowy w kwestii jakości, ale też całe doświadczenie było bezbłędne. Najmniejszego uchybienia, a na talerzach wyłącznie dania przygotowane w punkt, więc zadecydowały właściwie już tylko niuanse. Jacek nadal mlaszcze na samo wspomnienie.

3. Kieliszki na Próżnej, Warszawa

Kieliszki otwarte stosunkowo niedawno już zdążyły zaskarbić sobie wielu oddanych fanów, ale i zmienić szefa kuchni. O ile po pierwszej wizycie świtała mi myśl, że powinni znaleźć się w tym zestawieniu, to kilka dni temu musieliśmy pójść sprawdzić jak pod nowymi rządami radzi sobie kuchnia. I już wiemy – bezbłędnie.

4. Le Bernardin, Nowy Jork

Za ryby i owoce morza – bardzo konkretny powód. Tutaj ich przygotowanie doprowadzono do perfekcji. Z jednej strony cieszy szacunek do doskonałego produktu, a z drugiej tak wspaniale przygotowanych ryb, tak delikatnych, soczystych i pełnych smaku nie jadłam nigdy wcześniej.

5. Senses, Warszawa

Zdania mogą być podzielone, zdaję sobie z tego sprawę. Wiem jedno – Andrea Camastra to dojrzały szef kuchni, który dysponuje odpowiednią wiedzą i umiejętnościami, aby bawić się technikami, zaś to co najważniejsze, czyli smak, nie gubi się po drodze, lecz zostaje odpowiednio wyeksponowane. I za to szacunek i uznanie.

6. Daikokuya, Los Angeles

Za najlepszy ramen, jaki jedliśmy w ubiegłym roku. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że póki co był to również najlepszy ramen w naszym życiu. Miska uzależniającego, głębokiego, mocno kolagenowego płynu, który można podawać dożylnie. Teraz pozostaje już tylko pojechać do Japonii i jeść tak długo, aż trafimy na coś równie ciekawego.

7. Pogromcy Meatów, Warszawa

Chłopcy swoimi kanapkami podbili Warszawę i to bezwzględnie był ich rok. Nikt chyba nie doczekał się tylu peanów na swój temat. Robią doskonałą rzecz, na przygotowaniu mięsa znają się jak mało kto, do tego na miejscu wypiekają bułki do swoich kanapek. Nie można prosić o więcej.

8. Ceviche Bar, Warszawa

Pierwsza i jak dotąd jedyna cevicheria w Polsce. Martin Gimenez Castro, który jest także szefem kuchni bezbłędnego Salto, otworzył Ceviche Bar jako luźniejszą, bardziej swobodną alternatywę dla swoich kuchennych działań. I jest znakomicie, lekko, świeżo, a do tego bezbłędne drinki.

9. Uki Uki, Warszawa

Rozkoszne miejsce, które karmi bezpretensjonalnie i szalenie smacznie. Ilekroć tam wracamy zawsze mnie rozbraja spokój, z jakim za ladą robią swój domowy makaron udon. Lubię na to patrzeć, ale jeszcze bardziej lubię jeść ich rozgrzewające, pełne smaku zupy.

10. Chapter One, Dublin

Być może te smaki były dość bezpieczne, ale za to wyjątkowo dopracowane. Całe Chapter One takie jest – stonowane, bezpieczne, ale dopracowane. To była duża, duża przyjemność i nie mogliśmy ich pominąć w tym zestawieniu.

/

/

WYRÓŻNIENIA

/

/

Lorek & Lorek & Lorek, Szczyrzyc

Jedni z najwspanialszych ludzi, jakich mieliśmy okazję poznać. W ogóle, kiedykolwiek. Dobrzy, szczerzy, serdeczni. Robią cydry (przepadam), sery (przepadam), wina (trochę mniej przepadam) i prowadzą agroturystykę. Nie odwiedzić ich to głupota; nie chcieć wracać do domu – to normalne. Wspaniali ludzie, którzy tworzą miejsce z niezwykłą energią.

Terra Madre, Kraków

Można przyjąć, że pierwsza edycja była treningowa. Tym razem impreza przeniosła się do jasnego, przestronnego ICE Kraków i zrobiła na nas naprawdę pozytywne wrażenie. Nie z powodu ilości wystawców, lecz towarzyszących wydarzeniu warsztatów i paneli. Każdy mógł wybrać coś dla siebie. Jedyne, czego zabrakło to dobra promocja, ale zakładam, że przy okazji kolejnej edycji poświęcą marketingowi więcej uwagi.

Momofuku Noodle Bar, Nowy Jork

Za genialne, delikatne jak chmurka bao, które po zetknięciu z językiem robi niespodziankę. Po prostu znika. Te bułeczki wymyślił geniusz zła, a David Chang doprowadził je do perfekcji.

Pod Nosem, Kraków

Silna jest w tym roku reprezentacja Krakowa. I świetnie. Pod Nosem odczarowuje kuchnię polską i robi to w naprawdę dobrym stylu. Jeśli macie ochotę na fenomenalne gołąbki, do tego podane tak, że z przyjemnością wrzucicie zdjęcie na insta, to jest właśnie ten adres.

Thaisty, Warszawa

Za niezmiennie doskonałą zupę z kaczki, która nie zawodzi nigdy. Za miłość wkładaną w gotowanie i za ciągłą pracę nad tym, aby karmić coraz lepiej.

La Mia Italia, Warszawa

Cudowna kuchnia włoska na smutnym Mordorze. Odkryliśmy ją jeszcze latem dzięki rekomendacji znajomej. I przepadliśmy. Świetna pizza z opalanego drewnem pieca, ale ich domowe gnocchi to coś, czego koniecznie trzeba spróbować. Będziecie wracać po więcej, gwarantuję.

Magda


  • Coolka

    Fajny przewodnik. Kilka z tych restauracji znam, ale kilka na pewno muszę odwiedzić. Jeśli sama miałabym tak wybierać to na pewno w Top10 znalazła by się jeszcze restauracja Paul. Jest w Centrum przy Emilii Plater i mają świetne jedzenie. Ostatnio jak byłam to brałam „Dania dnia” za 29,90zł zupa + drugie danie, bo mają w menu takie wkładki na których jest to właśnie polecane 🙂 Wtedy pierwszy raz jadłam zupę cebulową – przepyszna. Jeśli nie byłaś to wybierz się do nich testować.