Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

La mia Italia – prawdopodobnie najlepsza kuc...

La mia Italia – prawdopodobnie najlepsza kuchnia włoska w Warszawie

Wszystko zaczęło się od walizki. Gdyby nie walizka, nie byłoby nas w La mia Italia i nie byłoby tej recenzji. Walizkowy splot wydarzeń sprawił, że dzięki rekomendacji Ewy trafiliśmy do tego przybytku uciech wszelakich. Ewa zeznała, że dzięki nim przytyła już kilka kilogramów. Nie dziwię się, gdybym mieszkała bliżej też bym przytyła.

To nie jest kolejne miejsce, na które rzucają się blogerzy i hipsterzy, znajomi królika nie robią właścicielowi wirtualnego loda. To jest miejsce posiadające wierne grono klientów, bez całej tej internetowej hucpy i tuby, tak po prostu. Bo karmią jak diabli. I do tego na… Domaniewskiej.

La mia Italia to jest perła, którą powinniście odkryć jak najszybciej. Włoska do bólu, autentyczna, szczera kuchnia, do której chce się wracać, i o której z dziką rozkoszą Wam teraz piszę. Nie było ani jednej skuchy, ani jednego nieporozumienia. Od znakomitej, szybkiej obsługi po cudownie prawdziwe smaki. Ale niespodziankę zostawiłam na koniec.

Tak więc zaczęliśmy od rozkosznie mięsistej focaccii (10 zł) z przyjemnie chrupiącymi, przypieczonymi bąblami. Mają piec na drewno, więc ten dymny aromat powtórzy się później także w pizzy. IMG_3039

Jacek zamówił carbonarę (25 zł) – genialną w swej prostocie, lekko spojoną jajkiem i z przebijającym się smakiem boczku. Prostota w znakomitym wydaniu. Przez chwilę zastanawiałam się, kto ma lepiej, ale moje domowe gnocchi al tartufo (25 zł) kompletnie mnie porwały. Tak dla odmiany tu naprawdę są domowe, nieco większe od tych, które restauratorzy kupują od pewnej firmy i wszyscy, jak jeden mąż, twierdzą, że robią je na miejscu. Kłamią. A w La mia Italia robią na miejscu. I nie kłamią. Gnocchi to czysta rozpusta – delikatne jak chmurka, rozpływające się w ustach, okraszone solidną porcją masła i odrobiną czosnku, który gra tu idealnie. Ładunek umami, jaki niesie ze sobą ten talerz zwala z nóg. Mam ochotę go wylizać i gdyby przed nami nie majaczyło jeszcze widmo pizzy, zamówiłabym drugą porcję. Nawet teraz, kiedy o tym piszę, czuję jak moje ślinianki szaleją. Chcę gnocchi. Natychmiast!

IMG_3040IMG_3045

I jeśli znowu naszym śladem przyjdzie tu jakiś słabo rozgarnięty kulinarnie człowieczek i spróbuje swoją indolencją podważyć to, co napisałam o tej knajpie, to oficjalnie zabiję go śmiechem. I miłością. Bo braci mniej rozgarniętych trzeba kochać w dwójnasób.

Jedziemy dalej. Pizzy con formaggio di capra (29 zł), czyli z kozim serem, też trudno odmówić niespotykanego w Polsce poziomu zajebistości. Ma lekko osmalone, pulchne, chrupiące ranty, a dymny aromat czuć nie tylko w smaku lecz również na języku. Neapol. Okazuje się, że z Domaniewskiej jest bardzo blisko do Neapolu. To nie są tak obłędne wrażenia, jakie mieliśmy w sławnym Da Michele, ale jest naprawdę blisko. Jest niebezpiecznie blisko, zwłaszcza dla obwodu talii. I już rozumiem Ewę. Też bym tu przytyła.IMG_3046

Jacek postanawia nadrobić dodatkowe kilogramy, których nie wrzuciliśmy tylko dlatego, że nie znaliśmy wcześniej tego miejsca i zamawia tiramisu (14 zł). Proste, dobre, klasyczne. Bez twistów i szaleństw. Próbuję jeden kęs i odpuszczam, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że eksploduję.

 IMG_3049

I znowu – bez tuby, bez marketingu, bez niezdrowej podniety. Genialna w swej prostocie i autentyczności kuchnia włoska, którą powinien serwować pulchny, roześmiany Włoch, a serwuje…

IMG_6011

…wiotka, delikatna blondynka. Polka. Zdziwienie miesiąca. Jak ona gotuje! Kobieta – szatan. Po całym dniu nawet nie wygląda na zmęczoną, choć pewnie jest. Ładna, ciepła, serdeczna i pewna tego, co robi. Gotować uczyła się od Włoszek i teraz powtarza te smaki jeden do jednego. Oficjalnie zakochałam się w La mia Italia i zaryzykuję stwierdzenie, że jest to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza włoska knajpa w Warszawie. Amen.

Rachunek.

pigs5+

Magda

Info

www fb
ul. Domaniewska 31, Warszawa

Szef kuchni: Elżbieta Dziuba