Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Jamniczek – czy wegański hot dog może być sm...

Jamniczek – czy wegański hot dog może być smaczny? /Warszawa

Być może powinnam zacząć ten tekst od postawienia pytania, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Mianowicie na czym polega atawistyczna potrzeba wegetarian/wegan, by z uporem maniaka odtwarzać dania mięsne, zamiast tworzyć coś własnego? No bo mamy już wege burgery, mamy słynną tofucznicę i inne tego typu historie. Wreszcie mamy wege hot dogi. Jednak nie to będę dziś rozkminiać, gdyż na szybko i trochę na potrzeby tego postu, który piszę późno wieczorem, doszłam do wniosku, że to tylko kwestia nazewnictwa. Mogłyby to być wege dogi, ale ostatecznie maja i bułkę, i dodatki, i coś co łudząco przypomina kiełbaskę. Choć tylko kształtem. Dlatego dajmy temu spokój.

… i pomówmy o fajnym, nowym wege miejscu. Jamniczek ma dwa poziomy i samych pozytywnych ludzi wewnątrz. No i jest szczeniaczkiem – liczy raptem kilka dni. Na razie wiek szczenięcy wychodzi, bo albo coś im się zatnie, albo czegoś nie ogarną, ale to wszystko z tak rozbrajającym uśmiechem, że nie mam za złe.

JamniczekZasada zamawiania jest następująca: najpierw wybieramy bułkę – pszenną, pełnoziarnistą lub bezglutenową (+3 zł), dalej jedną z kilku dostępnych opcji wypełnienia i na koniec dwa z kilku sosów. Jamniczków jest do wyboru sześć, do każdego dodają kiełki, sałatę, pomidora, młody szpinak, czerwoną cebulę i plasterki kiszonego ogórka. I trzeba im oddać honor – wszystko jest absolutnie świeże. Pierwszy duży plus. Intrygują mnie kiełbaski, które wyglądają jak zawinięte w folię. Kiedy zatem dopytuję czymże jest ten przezroczysty, pardon le mot, kondom, okazuje się, że to roślinna osłonka. Da się? Da się.

IMG_8345-001

Jacek wybiera Oskara (16,50 zł), składającego się z białej fasoli, orzechów nerkowca i buraków, które zgrabnie przyjęły postać kiełbaski. Do Oskara dokładają też świeżą kolendrę, która później fajnie podbija smaki i dodaje charakteru. Ja zatrzymuję się w połowie stawki i decyduję się na Juliana (14,50 zł) z cieciorki, mleka kokosowego i sezamu, podawanego z czerwoną kapustą. Oboje dokładamy do tego wegański majonez, ale przy drugim sosie wybieramy zupełnie różne drogi – Jacek chrzan, a ja orzechowy z cytryną. Oj tak, sos orzechowy mają pierwszorzędny. Wegański majonez jest wegański i nikt nic na to nie poradzi.

IMG_8341IMG_8338

Oba hot dogi są jednak zupełnie smaczne i właściwie nie mam do nich większych pretensji. Może nie doznaliśmy olśnienia, ale to całkiem fajna rzecz i zupełnie inna od tego, co znamy. Do tego absurdalnie sycąca. Pokaźna, ciepła bułka, spora ilość warzyw i strączkowe muszą sycić, nie ma innej możliwości. Dość powiedzieć, że zjadłam połowę i złożyłam broń.

Tym, co ich wyróżnia są napoje. Spróbowaliśmy lemoniady z goździkami na ciepło (6 zł) – znakomicie kwaśnej, rozgrzewającej lemoniady w cenie, której w mieście stołecznym nie widziałam od bardzo dawna. Do tego koktajl Franciszka (13 zł), czyli miks spiruliny, natki pietruszki, jabłka i mleka roślinnego. Nawet tutaj pozostawiają wybór, bo można wybrać spośród mleka ryżowego, owsianego i kokosowego. Decyduję się na to ostatnie, bo najbardziej je lubię. I to jest strzał w dziesiątkę. O tak, Franciszka jest świetna. Jeśli tylko będę w okolicy, to będzie pierwsza rzecz, jaką tam zamówię.

IMG_8343-001

Jamniczek jest ciepły i sympatyczny. W kilka dni po otwarciu nie narzeka na brak gości w szarawarach i za dużych czapkach. I ja ich rozumiem. Jestem tak samo głodna nowości i tak samo znużona sałatką z buraków i koziego sera. Myślę sobie, że ten szczeniak o niskim zawieszeniu znajdzie swoich wyznawców. W każdym razie tego mu życzę.

pigs4

Magda

Info

fb
ul. Marszałkowska 68/70, Warszawa


  1. Spieszę z wyjaśnieniem pierwszej części: niektórzy wege (np. ja) mięso lubią, po prostu nie chcą go jeść z powodów etycznych. Jeśli mogę mieć coś, co zastąpi mi smak mięsa bez potrzeby uśmiercania zwierzaka, to czemu nie? A poza tym, bułka z parówą to doskonały pomysł kulinarny – wart wykorzystywania na wszelkie możliwe sposoby 🙂

    Pozdrawiam.

  2. I takie tłumaczenie rozumiem 🙂

  3. Też dorzucę swoje trzy grosze jako właścicielka niskopodłogowego szczeniaka. Przed rozpoczęciem prac nad Jamniczkiem sprawdziłam dokładnie, czym właściwie jest kiełbasa. Moje polonistyczne wykształcenie sprawiło, że zaczęłam od sprawdzenia pochodzenia słowa "kiełbasa". To wyraz ogólnosłowiański, pochodzacy od prasłowiańskiego słowa: "klbasa". może także pochodzić od prasłowiańskiego słowa "klbъ" – coś kłębiastego, walcowatego. Niektórzy uważają, że staropolska "kolbasa" wywodzi się od słowa "kolba" i oznacza po prostu kolbę dowolnego jedzenia. Takie jedzenie, podsuszane i wędzone, tworzące zbity podłużny kształt, zachowywało długo świeżość i było bardzo poręczne. Idealnie nadawało się w długą podróż, do zjedzenia z pajdą chleba, do przechowywania w podróżnych sakwach. Staropolska kolba nie zawsze miała w składzie mięso. Mogła mieć ziemniaki, grzyby, groch lub ser. Intensywne przyprawy, jak jałowiec, tymianek, znaczna ilość soli, miały za zadanie chronić kolbę przed przedwczesnym zepsuciem. Nie tylko zresztą polska historia kulinariów pokazuje, że od dawna istniały kiełbasy – innymi słowami, kolby jedzenia – bezmięsne. Do dziś w Portugalii ogromną popularnością cieszy się alheira – kiełbasa z ziemniaków, papryki, chleba: http://www.gourmet-genuino.pt/loja/en/ham-and-charcuterie/138-alheira-silvestre.html. Dzięki tym poszukiwaniom zdałam sobie sprawę, że nie jest takie oczywiste, czy Jamniczek wprowadza coś całkowicie nowego, co usiłuje odtworzyć potrawę mięsną. Może wraca do korzeni pojęcia kiełbasy jako wygodnej formy jedzenia, które można zjeść z pieczywem lub zabrać na wycieczkę, niekoniecznie mięsnego jedzenia?

  4. No i fajnie, brawo za zaangażowanie!

  5. Jadłam w Jamniczku i mam bardzo zbliżone odczucia do Twoich (zwłaszcza jeśli chodzi o wielkość), ale kilka dni temu dowiedziałam się, że Jamniczek niestety jest zamknięty. I teraz szukam nowego miejsca z bezmięsnymi hot-dogami, bo hot-dogi uwielbiam.