ul. Hoża 42, Warszawa
Do pomysłu wegańskich burgerów podchodziłam jak pies do jeża. Wiadomo – utarte koncepcje, które nie zawsze są zasadne. Tym razem udaliśmy się na Hożą z zamiarem zaspokojenia późnowieczornego głodu frytkami z Friterie, ale nogi mnie poniosły same do sąsiadów, właściwie bez informowania o tym fakcie ośrodka zawiadowczego. Przyjęłam to ze spokojem, myśląc: „Raz sałacie śmierć”.



Ad rem: burger dnia był dobry, ale cieciorex podbił moje serce. Kotlet z ciecierzycy z wyglądu do złudzenia przypominający jego mięsny odpowiednik, doprawiono tak, jak lubię najbardziej w kontekście tego warzywa – kuminem, nie tłumiąc jednak jej naturalnego, lekko orzechowego smaku. Bez wątpienia był tam również szereg innych przypraw, więc moje obawy, że dostaniemy coś bez smaku i sensu rozwiały się jak sen złoty. Do tego sporo dobrych, świeżych, chrupiących warzyw i bardzo smaczna bułka. Święty balans został osiągnięty w sposób mistrzowski. Uwielbiam, kiedy ktoś przełamuje schematy i udowadnia, że to, co zazwyczaj kojarzyło się z jałowym żarciem dla żółwi i królików, może być tak smaczne. Ba! Stawiam złotówki przeciwko guzikom, że niejeden zatwardziały mięsożerca byłby z tego burgera zadowolony i zjadłby go ze smakiem.



Ceny: 12-15 zł.
Magda





![Kalaya, czyli zjeść kangura [ZAMKNIĘTE]](https://krytykakulinarna.com/wp-content/uploads/2016/01/IMG_6965-e1453881196767-150x150.jpg)




