Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

Dziurka od klucza, Warszawa

www fb

ul. Radna 13, Warszawa

Dziurka od klucza jest maleńka, urocza i kusi genialnymi zapachami. Pachniało na tyle dobrze, że ja, niżej podpisana, nie lubiąca makaronu, dałam się złamać. I do tego byłam z tego faktu niezmiernie zadowolona. Dziurka jest włoska, nie mieszają w menu chińszczyzny z burgerami, co uważam za plus, bo lubię wiedzieć czego mogę się spodziewać. Specjalizują się w domowych makaronach i stawiają na jakość.

Właściciele to przesympatyczna Aga, która stanowi pierwszy front w kontakcie z klientami i równie przyjemny w obejściu Staszek – główny makaronowy. Niestety nie mają alkoholu ze względu na brak zgody wspólnoty budynku, w którym znajduje się knajpka. Cóż, restauracja wciąż niektórym kojarzy się z, cytuję: „karaluchami, szczurami i pijakami”. Serio, taki tekst a propos wspólnoty ostatnio usłyszałam, choć nie w kontekście Dziurki. A w Dziurce jest czysto i – co równie ważne – świeżo. To ten sam przypadek, co BTW – ma być świeżo, a kiedy się kończą produkty, to nie ma łatania byle czym. No i można z własnym winem, jest po prostu korkowe, więc nie ma tego złego.

Chyba zaczynam mieć słabość do Powiśla, tyle dobrego jedzenia! Zresztą przy pierwszym podejściu było pełno i odbiliśmy się od drzwi, ale kuszeni zapachami postanowiliśmy się nie poddawać i spróbowaliśmy kilka godzin później raz jeszcze. W Dziurce zamówiliśmy co następuje:

IMG_6632

Ośmiorniczki w pomidorach podane z czarnymi oliwkami i tostami. To było dooobre, mięciutkie, intensywnie pomidorowe, pobite smakiem czarnych oliwek. Brakowało tylko morskiej bryzy.

Dalej mamy pappardelle z kurczakiem i domowym pesto, unurzane w bajecznie pysznym śmietanowo-bazyliowym sosie, posypane paskami parmezanu. Myślę, że ze względu na nieśmiertelnego kurczaka (który miał godne życie, nim trafił na talerz – sprawdziliśmy) może to być danie lubiane przez dzieciaki. To był naprawdę świetny makaron – z jednej strony łagodny, a z drugiej wyrazisty w smaku. Niby nic nadzwyczajnego, a domowa pasta i dobrej jakości składniki sprawiają, że nie przechodzisz obok niego obojętnie.

IMG_6630

I maCZARon, czyli pasta z dodatkiem sepii, która podbiła moje serce i podniebienie. Sepia zawsze fajnie gra z owocami morza, a moje przegrzebki zostały przygotowane PERFEKCYJNIE. Miękkie, delikatne, prawie same z siebie znikające na języku. Makarony w Dziurce robione są na miejscu i to też nie pozostaje bez wpływu na smak potraw.

IMG_6634

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić i oczywiście to zrobię, to fakt, że gnocchi pochodzą z mrożonki. A z drugiej strony co mnie to obchodzi, jeśli nie raz i nie dwa wrócę tam na makaron, zgadza się? I wy też się wybierzcie, serdecznie polecam.

Na deser tiramisu, ok, nie zwaliło mnie z nóg, ale było bardzo, bardzo w porządku. Z zaskakującym kubki smakowe dodatkiem limoncello – bardzo fajny deserowy koncept.

IMG_6636

Reasumując Dziurka od klucza to bardzo przyjemne miejsce z jeszcze przyjemniejszym jedzeniem. Kolejne miejsce na Powiślu, które chciałabym – i bardzo nam wszystkim tego życzę – aby utrzymało poziom i zostało na zawsze.

Rachunek jak widać:

IMG_6637

Ponieważ nie zjadłam tam niczego, co by mi nie odpowiadało, ba!, brawurowo przełamali moją organiczną niechęć do makaronu, a więc nie ograniczyłam się tylko do spróbowania, lecz z uśmiechem na ustach zmiotłam całą porcję – pięć świnek.

5 pigs

Magda