Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Qchnia Artystyczna, Warszawa

Qchnia Artystyczna, Warszawa

www fb

ul. Jazdów 2, Warszawa

Qchnia Artystyczna zawsze była jedną z lepszych partii w mieście. Był czas, kiedy wielu korzystało z jej względów, bo była jedną z nielicznych prezentujących światowy poziom, później pojawiło się sporo konkurentek, a ostatnio jeszcze więcej. Jedne z węższą talią, inne z większym cycem, są też takie, za którymi stoi bogaty tatuś, więc inne walory schodzą na dalszy plan.

 IMG_6360

I ja uległam urokowi nowego i o Qchni trochę zapomniałam. Wczoraj odwiedziłam ją po bodaj pięciu latach i przyznać muszę, że trzyma się świetnie. Estetyka Marty Gessler zawsze mi odpowiadała, to ona malowała wszystko na biało i na tym tle grała wyłącznie dodatkami – kwiatami, sezonowymi owocami, warzywami, etc. Teraz wszyscy malują wszystko na biało, ale hej, coś wam powiem – jesteście wtórni. Bardzo lubię Jazdów i Centrum Sztuki Współczesnej, a Qchnia wzięła z tego wszystkiego to, co najlepsze. Nikt inny nie ma takiego tarasu i takiego widoku.

IMG_6371

QA zawsze zapewniała wrażenia estetyczne na wysokim poziomie, nie odstając w tym względzie od CSW, z którym dzieli budynek. Pamiętam też, że kiedyś karmiła co najmniej przyzwoicie, ale czy przez te wszystkie lata utrzymała żelazny poziom? Łatwo jest bowiem popaść w rutynę i jadąc na opinii zacząć obniżać loty.

IMG_6373IMG_6374 Cóż, zupa grzybowa z kładzionymi kluskami i śmietaną (24 zł) nie była czymś, czego przeciętnie uzdolniona kucharka nie byłaby w stanie wykonać samodzielnie we własnej kuchni. Wręcz będę na tyle bezczelna, że napiszę wprost: moja jest znacznie lepsza. Znacznie. Problem z tą zupą polegał na tym, że gdy na łyżce nie znalazł się kawałek grzyba ciężko było stwierdzić, czy to faktycznie grzybowa, bo sam bulion właściwie nie miał smaku.

IMG_6363

Barszcz ukraiński z fasolą i śmietaną (22 zł) nie mniej rozczarowujący, ot cienka zupka bez polotu. IMG_6362

Nie lepiej ma się sprawa sałaty z gotowanymi burakami, fasolką szparagową, kozim serem i kaparami (36 zł). Niestety wróciła do kuchni dziewicza i nietknięta, ponieważ brakowało w niej dość istotnego składnika: koziego sera. Uprzejmie nie doliczono nam jej do rachunku.

IMG_6361

Placki ziemniaczane z wątróbką, domowym chutney’em jabłkowym i balsamico (38 zł), potrawa o dwóch twarzach. Świetna, delikatna, wilgotna wątróbka i fatalne, miękkie, pozbawione smaku i sensu placki. Z pewnością nie pomogło im ułożenie jeden na drugim, bo oddając ciepło pozbawiały się wzajemnie chrupkości, która przecież jest w plackach taka ważna.

IMG_6366

Sytuację z pewnością ratował dorsz atlantycki na puree i musie z prażonych jabłek podany z brokułem i pesto (45 zł), bo była to bezwzględnie najlepsza potrawa, jaką zaserwowano nam w Quchni. Świetna, delikatna, dobrze doprawiona ryba z równie smacznymi dodatkami. Choć i tu nie do końca było doskonale, bowiem na talerzu nie znalazło się widniejące w karcie pesto.

IMG_6368

Jeden dorsz wiosny nie czyni, bo już łosoś pieczony w teriyaki podany na szpinaku w mleku kokosowym z chili i trawą cytrynową (52 zł) był po prostu jadalny. Bez fajerwerków, bez oklasków na stojąco, bisów też nie będzie. Wyraźny w smaku, raczej zwarty, poprawny.

IMG_6367

Na koniec przegrzebki na musie dyniowym z ravioli z dorsza i masłem rozmarynowym (52 zł), co do których świeżości mam pewne zawahanie i nieodparte wrażenie, że były na granicy. Było w ich smaku coś takiego, czego nie potrafię do końca zdefiniować, a co nie pozwoliło mi dokończyć porcji, a są to jedne z moich ulubionych małży i nigdy nie przepuszczam okazji, by je zjeść. Tym razem zwyczajnie odpuściłam, choć wcześniej poprosiłam współbiesiadników o skosztowanie, bo nie mogłam uwierzyć, że są tak niedobre. Byliśmy jednomyślni. Do tego jednostajnie słodki mus z dyni, który w zestawieniu z niedoprawionymi i z natury słodkawymi przegrzebkami stanowił tak mdły duet, że właściwie mógłby to być deser. Ravioli z dorszem kompletnie bez smaku. Jestem na nie.

IMG_6364

Co prawda składając zamówienie wybraliśmy też kilka deserów, lecz kiwając się smutno nad daniami głównymi stwierdziliśmy, że już nie mamy na nie ochoty. O ile Quchnia to wciąż dama wyjątkowo urodziwa, która pieści oczy, o tyle podniebienie pozostawia w głębokim rozczarowaniu.

Pani Marto, zaiste prorocze były Pani słowa – tym razem nie miałam ochoty pocałować kucharza w rękę. Raczej weszłabym w interakcję z inną częścią jego ciała. Otóż chętnie wlałabym mu na gołe dupsko za taki brak szacunku do jakościowych produktów. A kucharzy jest dwóch i nam trafił się ten rzekomo lepszy…

Trzy świnki i to tylko po starej znajomości, bo taka relacja smaku do ceny jest absolutnie nie do zaakceptowania.

pigs3

Magda


  • iga

    Co za ceny…52 złote zapłaciłam ostatnio za całego świeżego łososia, stąd moja reakcja.Za takie pieniądze można ugotować coś super jakości i mieć pewność, że będzie smaczne.
    Pozdrawiam