Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

Zajazd Tusinek, Rozogi

www

Kolonia 2, 12-114 Rozogi

IMG_6265

Są takie miejsca, gdzie z góry wiadomo, że tu będzie wielkie żarcie. Nie degustowanie z odchylonym małym paluszkiem, tylko uczciwa szama. Na mapie naszego pięknego kraju znam takich przynajmniej kilkanaście. I nie mówię tu o setkach (tysiącach?) podobnie wyglądających przydrożnych gospód z rozmachem zbudowanych z bali, wszystkie obowiązkowo w góralskim stylu, choćby stały nad morzem. Takie omijam i zazwyczaj mam rację. Mówię o miejscach trochę w stylu Magdy Gessler, swojskich, obfitych, karmiących po domowemu i często legitymujących się znaczkiem Dziedzictwa Kulinarnego. Tusinek też ma tę charakterystyczną biało-niebieską tabliczkę. Aż dziw bierze, że nie znaliśmy tego miejsca. Chyba tylko dlatego, że zazwyczaj wybieramy inną trasę.

IMG_6273We wnętrzu dominuje drewno i nieprzebrane ilości ziół, suszących się pod powałą, zaś obsługa jest szybka, konkretna i nie męczy swoją obecnością, po prostu pojawia się dokładnie wtedy, kiedy powinna. Tusinek jest dłuższą historią, bo to nie tylko gospoda, ale i własne gospodarstwo, agroturystyka i wcale nieźle zaopatrzony sklepik z wszelkiej maści przetworami, wędlinami, serami i rękodziełem.

IMG_6287IMG_6290IMG_6291

Właściwie mieliśmy wpaść tylko na zupę, więc od tego zaczęliśmy, choć jak zaraz sami się przekonacie, na tym nie poprzestaliśmy. Na początek rewelacyjny barszcz czerwony z uszkami (12 zł.), będący kwintesencją tego, co da się wycisnąć z buraka. Niemal gęsty, o pięknym burgundowym kolorze, wyjątkowo aromatyczny i bogaty w smaku.

IMG_6280

Do grzybowej (12 zł.) też trudno mieć jakieś zarzuty, bo nie wymagała żadnych poprawek, dokładnie wszystko, co powinno się w niej znaleźć już tam było, łącznie z nieprzebraną ilością leśnych grzybów. Po domowemu zabielona śmietaną, a przez to taka okrągła, kompletna w smaku.

IMG_6279

Dane nam było spałaszować też sieję pieczoną w całości z rewelacyjnymi opiekanymi ziemniakami i kilkoma domowymi surówkami. Ryby na półmisku wylądowały trzy i przyznam, że choć obracam się w środowisku takich samych pasibrzuchów jak ja, to nie znam nikogo, kto byłby w stanie sprostać tej porcji. Aż żal było zostawiać połowę na talerzu, bo ta ryba była świetna. Delikatna, mięciutka, z mięsem idealnie odchodzącym od ości i do tego doskonale doprawiona.

Placki ziemniaczane i pierogi zamówiliśmy właściwie już tylko z kronikarskiego obowiązku, bo po klasykach ich poznacie. O ile te pierwsze były trochę za grube i trochę za tłuste, to jest to wyłącznie mój punkt widzenia. Wiem, że wielu osobom smakują właśnie takie.

IMG_6283Ale za to pierogi ruskie (18 zł.) były niemal absolutnym majstersztykiem, z pysznym, pieprznym farszem w idealnie mięciutkim, delikatnym cieście. Mam słabość do kuchni polskiej. Może to zwyczajny lokalny patriotyzm? Lubię ją za wyrazistość, myślę też że jest w niej jakiś rodzaj szczerości. Jasne, że równie mocno durzę się w kuchni włoskiej i francuskiej, lecz obie można określić podobnymi przymiotnikami, więc jest oto wspólny mianownik. Pewnie, że lubię też różne egzotyczne czy ekstremalne wycieczki, ale ruskie uwielbiam pasjami od zawsze i choć nie byłabym w stanie jeść ich codziennie, to jednak w miarę regularnie pojawiają się na moim talerzu. Mam też taką przypadłość, że jestem cholernie wybredną cholerą, a te z Tusinka akceptuję, lubię i z rozkoszą zjem ponownie.

IMG_6284Wybierając się na Mazury warto zaplanować posiłek w Rozogach, choć dochodzą mnie słuchy, że kiedyś było i lepiej, i taniej. Tego nie wiem, wiem jednak, że stan na teraz jest taki: nie mam się do czego przyczepić. Tusinek karmi smacznie, uczciwie i szczerze, więc bierzcie i jedzcie z tego wszyscy.

pigs5

Magda