Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Wootwórnia, Warszawa [ZAMKNIĘTE]

Wootwórnia, Warszawa [ZAMKNIĘTE]

www fb

ul. Królowej Aldony 5, Warszawa

Bardzo lubię Saską Kępę, więc zawsze jestem ciekawa nowych knajp i knajpek otwieranych w okolicy. A im więcej dobrego jedzenia, tym jestem szczęśliwsza. Wootwórnia ulokowała się na terenie Targu, na którym przy okazji można kupić ryby, miody, sery, warzywa czy wędliny. I choć sam targ jest maleńki, to spokojnie można zaopatrzyć się w produkty potrzebne na cały tydzień. I to są okoliczności przyrody, które lubię szczególnie. Tak jak na Koszykach, można usiąść, gapić się na ludzi dobrej roboty, coś zjeść, coś wypić, zrobić sprawunki… A do tego miejsce jest mocno odcięte od reszty świata, bo wejście i taras znajdują się w podwórku, a to wszystko w sercu tętniącej życiem Saskiej Kępy, tuż obok ulicy Francuskiej.

W Wootwórni nie ma sztywnego menu, jest tablica, na której znajdują się dostępne potrawy, są zestawy lunchowe, zaś wieść gminna niesie, że specjalizują się w przetworach.

Cóż, pierwszy raz, mimo pewnego rozczarowania, intuicja mówi mi, że ten posiłek był wypadkiem przy pracy i powinnam wrócić. I zrobię to, choć nie mam w zwyczaju wracać do knajp, które nie nakarmiły mnie dobrze. A może chodzi o to, że to idealne miejsce na obiad z przyjaciółką i zwyczajnie chciałabym, żeby nie zawodziło? Póki co poniżej znajdziecie relację z ubiegłotygodniowej wizyty.

IMG_5905

Na początek pochodząca z zestawu lunchowego (22 zł) zupa z soczewicy. Dość mocno pomidorowa, z całymi kawałkami soczewicy, jednak nie było to coś ponadprzeciętnego, raczej bliżej jej do przeciętności absolutnej. Wyraźnie pieprzna w smaku, o lekko mącznej teksturze. Obstawiam też, że od momentu jej ugotowania do podania minęło trochę zbyt wiele czasu.

IMG_5906

W zestawie z zupą były też naleśniki z warzywami. Nie jest moją intencją czepianie się, lecz wskazywanie niedociągnięć. To danie było słabe, jadalne, lecz słabe. Wypełnienie to niezbyt duża ilość duszonych warzyw (bakłażan, pieczarki, papryka i zdecydowanie za mało przypraw) pokrojonych w większą kostkę i walających się w tym biednym, zrolowanym naleśniku bez ładu i składu, a przede wszystkim bez żadnego spoiwa. Ser, którym zostały posypane wiele nie zmieniał, ponieważ pozbawiony był zupełnie smaku. Wszystko razem suche i bez wyrazu.

IMG_5908

Mocno liczyłam na zupę kurkową (16 zł), bo pasjami uwielbiam grzyby leśne. Lubię też sól, ale nie aż tak. Cóż, zupa kurkowa została dość mocno przesolona i o ile ja sobie jakoś z tym radzę, bo sporo solę i jestem przyzwyczajona, to ludzie, którzy raczej soli unikają, nie byliby jej w stanie przełknąć. Miło z ich strony, że nie doliczyli nam jej do rachunku, miło również, że pytali jak nam smakuje i słuchali uwag. W ramach załagodzenia sytuacji otrzymałyśmy kawę. Jakoś tak przyjemnie ich odebrałam, widziałam, że im zależy, stąd może chcę dać im drugą szansę?

IMG_5907

Na koniec mocno pomidorowy, pieprzny gulasz z wołowiny z czerwonym winem i grillowaną polentą (39 zł). Polenty organicznie nie znoszę, więc nie poświęcałam jej uwagi, zaś sam gulasz był całkiem przyzwoity, z uczciwymi kawałkami dość delikatnego mięsa. Co prawda nadmierne zamiłowanie do pieprzu czuć było we wszystkich potrawach, jednak ten gulasz był w porządku, choć sałatka, podobnie jak polenta, kompletnie bez smaku.

IMG_5909

Z jakiegoś powodu czuję, że powinnam tam wrócić i są tylko dwie możliwości – albo moje dotychczasowe doświadczenia się potwierdzą i będzie lanie, albo wprost przeciwnie. Cóż, czas pokaże, więc trzymajcie rękę na pulsie.

pigs3

Magda