Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Mąka i Woda – Włosi płaczą jak jedzą /Warsza...

Mąka i Woda – Włosi płaczą jak jedzą /Warszawa

Założę się, że przynajmniej 90% z was lubi pizzę. A dobrą pizzę być może nawet 99%. Ja też lubię dobry placek i nie wstydzę się do tego przyznać. A skoro internety twierdzą, że Włosi płaczą jak jedzą pizzę w Mące i Wodzie, to poszłam sprawdzić czy jest lepiej niż było. Na pokładzie miałam Włoszkę. Koniecznie chciałam zobaczyć jak płacze.

Najpierw w wyjątkowo dobry nastrój wprawia nas taka oto ilość burraty w cenie 25 zł. Nie wiem czy widać proporcje, ale to porcja na trzy machnięcia widelcem. I żeby ona była jeszcze najlepszą w twoim życiu, zmilczałbyś ale kiedy bliżej jej smakiem do poczciwej di bufali, to możesz się tylko śmiać. Z włoskiej perspektywy był to śmiech pt. „Ale was tu w Polsce robią w bambuko!”. Ale ok, my przecież musimy jeszcze zapłacić za transport i szereg innych rzeczy, więc spokojnie, to tylko przystawka w cenie dania głównego.

IMG_0949Raviolo con uovo (18 zł.) to coś nad czym się kiedyś rozpłynęłam przede wszystkim z powodu farszu. Tak naprawdę rozpłynęli się wszyscy i jest to chyba najkwieciściej opisane danie w historii warszawskiej gastronomii. Już wtedy zauważyłam fakt, że ciasto na brzegach jest twarde, ale to był raczej detal. Tym razem twarde było dokładnie wszędzie. Prawda jest taka, że jak się zaleje jedzenie kostką palonego masła, to wszystko smakuje wybornie, w końcu nie ma lepszego nośnika smaku niż tłuszcz. Tylko dlaczego ciasto jest twarde?

IMG_0948No i w końcu jest – chluba i duma Mąki i Wody. PIZZA: margherita z ekstra rukolą i margherita z bazylią (każda za 28 zł.). Na początek rozbawiają mnie dwa smutne listki przypieczonej bazylii. Uprzejmie informuję, że bazylię kładzie się na pizzy po wyjęciu tej z pieca. Są co prawda dwie szkoły, jedna z nich mówi, że można przypiec listki, ale zdecydowanie smaczniej jest dodać je albo do sosu, albo świeże położyć na placku. Po co je tak męczyć? Sos jest świetny i trzeba mu oddać honor, jest gęsty, treściwy i aromatyczny.

Dokładnie przyjrzałam się plackom na sąsiednich stolikach i niechlujne pieprznięcie dodatków na ciasto ma prawdopodobnie świadczyć o totalnym zblazowaniu pizzaiolo i głebokim przekonaniu, że to co serwuje to już wyższa forma sztuki kulinarnej. To nie jest Neapol i nigdy nie będzie, pobudka! Tu nie ma tego naturalnego wdzięku, rzucania dodatkami niby byle jak, ale zawsze zaskakująco precyzyjnie. Tu jest poza. W ramach kontemplacji tego zjawiska polecam obejrzeć górne zdjęcie. Z kolei ilość mozzarelli mówi: Oszczędzają bogaci – i nam się opłaci. Na koniec podstawa czyli ciasto – bardzo słabe, bułowate, ciastowate i bez cienia chrupkości. Duże nieporozumienie.

IMG_0951No dobrze, a co z Włoszką? Czy płakała?

Wspólnie dokonujemy wiwisekcji ciasta, macamy, wąchamy i kminimy gdzie jest pies pogrzebany. Włoszka odrywa grubaśne ranty, rozrywa je wzdłuż i zaczyna płakać. Ze śmiechu. Bo ciasto jest w środku mokre, a po wyjściu z pieca na drewno nie ma prawa takie być. Ma być niemal puste, nie mokre! Dlatego w Mące i Wodzie jest bułowate, miękkie i generuje tyle odpadu:

IMG_0958Bo niby czemu mam się zapychać jakąś mokrą bułą?

– Zakazuję ci dać im więcej niż trzy, rozumiesz? Zakazuję! – mówi Włoszka, a ja się z nią zgadzam. To jest rzekomo najlepsza pizza w mieście. Od najlepszych oczekuje się więcej. Wiecie co mi przypomina ten placek? Pizzę w Polsce w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Wtedy też była gruba i ciastowata. To jest złe skojarzenie.

Budino z solą morską (13 zł.) jest świetne. Delikatny, muślinowy krem, rewelacyjny zarówno pod względem konsystencji jak i smaku, choć wiórki czekolady mlecznej smakują… tanio.

IMG_0959Na koniec, jak wisienka na torcie – wciąż nie pozbyli się brzydkiego nawyku doliczania złotówki za oliwę podawaną w malutkich, nieporęcznych miseczkach. We włoskiej knajpie żądanie pieniędzy za oliwę jest tak samo absurdalne jak baba z brodą czy ryba na rowerze.

Jak widzicie była to bardzo wesoła wizyta, udało im się nawet doprowadzić kolejną Włoszkę do łez. Prawie sukces.

Wokół Mąki i Wody wytworzył się dziwny nimb zajebistości i chyba czas najwyższy powiedzieć głośno, że moda sobie, a świetna pizza sobie. Mieli dobry PR na starcie i tak wiele razy powtórzono, że jest to najlepsza pizza w Warszawie, że lud uwierzył.

No i teraz są dwie drogi, bo zawsze są dwie: po pierwsze i najłatwiejsze można się oprzeć na tej modzie i zostawić sprawy swojemu biegowi, ewentualnie zrobić jakąś degustacyjkę, rzucić trochę więcej sera na placek, żeby dobrze wyglądał na zdjęciach i już po kilku dniach czytać teksty pełne zachwytu – łatwizna i tanizna. To jest co prawda droga słabeuszy, ale nie każdy przecież musi być bohaterem, co mieliśmy ostatnio okazję zaobserwować w pewnym programie na przykładzie limonki [żart poniekąd hermetyczny].

Jest też opcja numer dwa, trudniejsza ale za to godna szacunku: można rzeczywiście pochylić głowę i doprowadzić to ciasto do perfekcji, stać się legendą i zapewnić sobie miejsce pracy do śmierci. I niech nawet ci Włosi płaczą ze szczęścia, czemu nie?

Warto spuścić trochę powietrza, bo to co dziś jest doskonałe jutro może być totalnie spartaczone. Taki urok gastronomii – nieprzewidywalność. Koszulki Liderów Peletonu też zmieniają właścicieli i żeby się utrzymać na czele trzeba tak samo mocno cisnąć przy trzydziestym kółku, jak przy pierwszym. Mam nadzieję, że ta sportowa metafora jest dość jasna. Dlatego czasem warto się zdystansować i zastanowić, czy coś przypadkiem nie idzie w złym kierunku. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby Mąka i Woda serwowała najlepszą pizzę w Warszawie, tylko niech to nie będą czcze przechwałki!

Dlatego wybacz mi, Polsko, ale to jest pizzeria i w swojej kategorii otrzymuje…

pigs3

Magda

P.S. Tak, jadłam w Da Michele w Neapolu, pizzerii przez neapolitańczyków uznawanej za najlepszą na świecie. Podzielam ich zdanie w całej rozciągłości. Pizza z Mąki i Wody to NIE jest to samo, nie jest nawet blisko.

Info

fb
ul. Chmielna 13a, 00-021 Warszawa


  • Pingback: Mąka i woda, Warszawa | Krytyka Kulinarna()

  • Anita

    HE HE HE HE!!!

    „Na koniec podstawa czyli ciasto – bardzo słabe, bułowate, ciastowate i bez cienia chrupkości. Duże nieporozumienie.”

    Chrupkie ciasto w neapolitańskiej pizzy 🙂
    Polecam liznąć minimum wiedzy o neapolitańskiej kuchni.

    Czy znajoma Włoszka często wpada z pod Ursusa do Warszawy czy raczej siedzi we Włochach?

  • Karnashuk

    Co do pizzy, mogę się zgodzić, jadałem lepsze. Choćby taka pizza Donatello z Biedronki – 8 zł a jakie cudo 😀 Natomiast jako częsty bywalec z ręką na sercu polecam pasty i desery. Nigdzie nie jadłem równie dobrej pasty z dzikiem, sarną czy królikiem 🙂 Z deserów polecam w szczególności lody: sezonowe jagodowe i pistacja. MEGA!

  • Byłem tam niedawno i pizza była najlepsza jaką jadłem, nawet lepsza niż we Włoszech;) ciasto było dobrze wypieczone – może się poprawili 🙂

    • Magda

      Możliwe, dawno nie byliśmy. Ostatnio przepadamy za La mia Italia na Domaniewskiej. Też mają piec na drewno i pizza jak marzenie 🙂

  • Harrold

    Czytałem o takim zjawisku. Podobno najlepsza pizza jest w Japonii. Ale nie dlatego że są oni tam smakoszami. Japoński kucharz będzie tak długo robił daną rzecz, aż stanie się w niej perfekcyjny. Zupełnie inaczej niż Polak. Ten ma w dupie niemal wszystko za co się zabierze, co dokładnie ukazuje Twoja relacja z wizyty w Mące i Wodzie. Oczywiście nie wszyscy. Czasami ktoś jednak ma ambicję i robi to co podaje w sposób perfekcyjny – wtedy szacunek. Ale zaskakujaco często mamy do czynienia z prostactwem, chamstwem i niską jakością. I gigantycznymi cenami. Przypominam że pizza to w swej historii pasza dla mało majętnej części społeczeństwa. I nie powinna kosztować 30-40-50 zeta za placek. Ale u nas jak zwykle wszystko stanęło na głowie. To że PH tak robi, nie znaczy, że inni tez muszą. Puknijcie się w głowę ludzie…

  • Karodiet

    Chyba stary wpis, ja tam byłam ostatnio i mam dokładnie takie wrażenie na temat owej pizzy jak opisałaś.

  • Łukasz Berezowski

    Rezerwacja stolika z 4-dniowym wyprzedzeniem dla sześciorga osób (z poniedziałku na piątek), w dniu rezerwacji kontakt zwrotny z lokalu „Mąka i woda” o godz. 16 w celu potwierdzenia rezerwacji. O godz. 21, czyli na którą faktycznie rezerwacja została dokonana, rezerwacji stolika brak. Na pytanie kelnerki o przyczynę, odpowiedź: „jakaś osoba zadzwoniła i odwołała Pana rezerwację”. Na pytanie kim była ta osoba (jakim nazwiskiem się przedstawiła) i czy jej tożsamość potwierdzono poprzez połączenie zwrotne z numerem, na który została przyjęta rezerwacja, odpowiedź: „nie wiadomo” (a w końcu przy dokonywaniu rezerwacji podaje się nazwisko i numer telefonu, na który pracownicy tego konkretnego lokalu mają w zwyczaju oddzwaniać). Na pytanie czy gdyby analogicznie do lokalu zadzwoniła „osoba, która nakazałaby pani kelnerce popełnić samobójstwo”, zostałaby uznana za równie wiarygodną jak ta, która odwołała moją rezerwację: śmiech i niezrozumienie. Po chwili rozmowa z przełożoną pani kelnerki w tym samym przedmiocie. W dalszym ciągu „rezerwacja odwołana” i to samo jałowe wytłumaczenie. Na pytanie, czy gdyby rezerwacji stolika dokonał Pan Prezydent Rzeczypospolitej i ktoś przed jego wizytą zadzwonił i przedstawiając się „Duda” tę rezerwację odwołał, to czy też Pan Prezydent i jego goście oczekiwaliby na zewnątrz: brak odpowiedzi. Na żądanie wezwania policji w celu złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 190a §2 KK (podszywanie się pod inną osobę) w związku z art. 286 KK (oszustwo): przerażenie w oczach i odmowa wezwania. Po zapowiedzi wezwania policji do lokalu w celu wyjaśnienia, czy nie doszło do przestępstwa z ww. artykułów ze strony osób pracujących w lokalu, odpowiedź: „ale o co panu chodzi?”, następnie po chwili: „no dobrze, to będziemy się starali znaleźć dla Państwa jakiś stolik”. Całe zdarzenie trwało blisko kwadrans, stolik się nie znalazł. Wniosek: OMIJAĆ TEN PRZYBYTEK Z DALEKA!

  • Kuba Guzowski

    Bolesny jest ten upadek. Parę lat temu to było COŚ. A teraz…
    Najlepsza pizzeria w Warszawie jest przy Asnyka.