Założę się, że przynajmniej 90% z was lubi pizzę. A dobrą pizzę być może nawet 99%. Ja też lubię dobry placek i nie wstydzę się do tego przyznać. A skoro internety twierdzą, że Włosi płaczą jak jedzą pizzę w Mące i Wodzie, to poszłam sprawdzić czy jest lepiej niż było. Na pokładzie miałam Włoszkę. Koniecznie chciałam zobaczyć jak płacze.
Najpierw w wyjątkowo dobry nastrój wprawia nas taka oto ilość burraty w cenie 25 zł. Nie wiem czy widać proporcje, ale to porcja na trzy machnięcia widelcem. I żeby ona była jeszcze najlepszą w twoim życiu, zmilczałbyś ale kiedy bliżej jej smakiem do poczciwej di bufali, to możesz się tylko śmiać. Z włoskiej perspektywy był to śmiech pt. „Ale was tu w Polsce robią w bambuko!”. Ale ok, my przecież musimy jeszcze zapłacić za transport i szereg innych rzeczy, więc spokojnie, to tylko przystawka w cenie dania głównego.






Dokładnie przyjrzałam się plackom na sąsiednich stolikach i niechlujne pieprznięcie dodatków na ciasto ma prawdopodobnie świadczyć o totalnym zblazowaniu pizzaiolo i głebokim przekonaniu, że to co serwuje to już wyższa forma sztuki kulinarnej. To nie jest Neapol i nigdy nie będzie, pobudka! Tu nie ma tego naturalnego wdzięku, rzucania dodatkami niby byle jak, ale zawsze zaskakująco precyzyjnie. Tu jest poza. W ramach kontemplacji tego zjawiska polecam obejrzeć górne zdjęcie. Z kolei ilość mozzarelli mówi: Oszczędzają bogaci – i nam się opłaci. Na koniec podstawa czyli ciasto – bardzo słabe, bułowate, ciastowate i bez cienia chrupkości. Duże nieporozumienie.



Wspólnie dokonujemy wiwisekcji ciasta, macamy, wąchamy i kminimy gdzie jest pies pogrzebany. Włoszka odrywa grubaśne ranty, rozrywa je wzdłuż i zaczyna płakać. Ze śmiechu. Bo ciasto jest w środku mokre, a po wyjściu z pieca na drewno nie ma prawa takie być. Ma być niemal puste, nie mokre! Dlatego w Mące i Wodzie jest bułowate, miękkie i generuje tyle odpadu:



– Zakazuję ci dać im więcej niż trzy, rozumiesz? Zakazuję! – mówi Włoszka, a ja się z nią zgadzam. To jest rzekomo najlepsza pizza w mieście. Od najlepszych oczekuje się więcej. Wiecie co mi przypomina ten placek? Pizzę w Polsce w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Wtedy też była gruba i ciastowata. To jest złe skojarzenie.
Budino z solą morską (13 zł.) jest świetne. Delikatny, muślinowy krem, rewelacyjny zarówno pod względem konsystencji jak i smaku, choć wiórki czekolady mlecznej smakują… tanio.



Jak widzicie była to bardzo wesoła wizyta, udało im się nawet doprowadzić kolejną Włoszkę do łez. Prawie sukces.
Wokół Mąki i Wody wytworzył się dziwny nimb zajebistości i chyba czas najwyższy powiedzieć głośno, że moda sobie, a świetna pizza sobie. Mieli dobry PR na starcie i tak wiele razy powtórzono, że jest to najlepsza pizza w Warszawie, że lud uwierzył.
No i teraz są dwie drogi, bo zawsze są dwie: po pierwsze i najłatwiejsze można się oprzeć na tej modzie i zostawić sprawy swojemu biegowi, ewentualnie zrobić jakąś degustacyjkę, rzucić trochę więcej sera na placek, żeby dobrze wyglądał na zdjęciach i już po kilku dniach czytać teksty pełne zachwytu – łatwizna i tanizna. To jest co prawda droga słabeuszy, ale nie każdy przecież musi być bohaterem, co mieliśmy ostatnio okazję zaobserwować w pewnym programie na przykładzie limonki [żart poniekąd hermetyczny].
Jest też opcja numer dwa, trudniejsza ale za to godna szacunku: można rzeczywiście pochylić głowę i doprowadzić to ciasto do perfekcji, stać się legendą i zapewnić sobie miejsce pracy do śmierci. I niech nawet ci Włosi płaczą ze szczęścia, czemu nie?
Warto spuścić trochę powietrza, bo to co dziś jest doskonałe jutro może być totalnie spartaczone. Taki urok gastronomii – nieprzewidywalność. Koszulki Liderów Peletonu też zmieniają właścicieli i żeby się utrzymać na czele trzeba tak samo mocno cisnąć przy trzydziestym kółku, jak przy pierwszym. Mam nadzieję, że ta sportowa metafora jest dość jasna. Dlatego czasem warto się zdystansować i zastanowić, czy coś przypadkiem nie idzie w złym kierunku. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby Mąka i Woda serwowała najlepszą pizzę w Warszawie, tylko niech to nie będą czcze przechwałki!
Dlatego wybacz mi, Polsko, ale to jest pizzeria i w swojej kategorii otrzymuje…
Magda
P.S. Tak, jadłam w Da Michele w Neapolu, pizzerii przez neapolitańczyków uznawanej za najlepszą na świecie. Podzielam ich zdanie w całej rozciągłości. Pizza z Mąki i Wody to NIE jest to samo, nie jest nawet blisko.
Info
fb
ul. Chmielna 13a, 00-021 Warszawa







