Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Gemo, Warszawa [ZAMKNIĘTE]

Gemo, Warszawa [ZAMKNIĘTE]

www fb

ul. Mińska 25, Warszawa (na terenie Soho Factory)

Krajobraz Soho Factory wzbogacił się jakiś czas temu o kolejną restaurację. Tuż obok – zasłużenie lub nie – sławnej Warszawy Wschodniej możemy spróbować gruzińskich smaków w dobrym wydaniu i przyzwoitej cenie.IMG_5527Kiedy pierwszy raz wpadło mi w ręce ich menu, wiedziałam że wrócę. Karta jest zachęcająca, sprawia, że chcesz spróbować wielu dań. Może nie jest stricte gruzińska, ale wciąż to właśnie Gruzja gra tu pierwsze skrzypce ze świetnymi winami włącznie.

Chciałabym, żeby to miejsce przetrwało, bo póki co frekwencja nie powala. Myślę że większość klienteli pożera wspomniana wyżej WW, bo lans, bo nazwisko, bo pokazać się trzeba. Duży błąd.

[Offtop: Tu napisałam, że najpierw była WW, później Gemo. Internauci są wyjątkowo czujni i zwrócili mi uwagę, że było dokładnie odwrotnie. Cóż, w żaden sposób nie przygotowywałam się do tej wizyty, Gemo mi zwyczajnie umknęło. Pewnego dnia po prostu usiadłam przy stoliku, złożyłam zamówienie i czekałam na rozwój wydarzeń. Liczę, że nikt nie poczuł się urażony tą nieścisłością. Obecnie Gemo włada zupełnie inna ekipa, niż w momencie otwarcia i to, co poniżej jest krótkim spisem wrażeń z sierpnia 2013.]

Dodajmy do tego wyjątkowo uprzejmą, uśmiechniętą i uważną obsługę, bardzo dobre wino i kompletny brak zadęcia (rzecz absolutnie charakterystyczna dla WW) i z tego koktajlu wychodzi całkiem niezły miks.

IMG_5531Zaczęłyśmy od zupy dnia, czyli cukiniowego kremu z grzanką. Może nie był to kulinarny majstersztyk, bowiem zgodnie stwierdziłyśmy, że czegoś tu brak, jednego wyraźnego smaku, haczyka, ale nie histeryzujmy. Nie napiszę, że ta zupa była zła, bo nie była. Była gęsta, kremowa, łagodna i sycąca, jednak szczypta chili czy trochę tartego parmezanu mogłyby ją zmienić w prawdziwą pyszność.

W ramach przystawki zamówiłyśmy hummus podany z cieniutkim, ciepłym lawaszem. Pasta z cieciorki była pyszna, nie do końca kremowa, a więc dokładnie taka jak lubię, świetnie zbalansowana i skropiona naprawdę dobrą oliwą.

Do tego grillowane bakłażany z pastą z orzechów włoskich i pestkami granatu. Spodziewałam się, że plastry bakłażana będą ciepłe, ale nie w tym rzecz. Bakłażan to takie warzywo, które samo w sobie nie wyróżnia się jakimś specjalnie intensywnym smakiem, więc potrzebuje przypraw. Liczyłam, że znajdę je w paście z orzechów włoskich, którą roladki były wypełnione, ale niestety. Nie chcę przez to powiedzieć, że to była zła przystawka. Nie, była w porządku, ale podobnie jak w przypadku zupy do pełnej satysfakcji kubków smakowych ciut brakowało. Granat się tutaj świetnie odnalazł i wszystko razem tworzyło zupełnie przyzwoitą przystawkę, lecz da się z niej wycisnąć więcej.

IMG_5533Mussaka z jagnięciną była całkiem smaczna, dobrze doprawiona, aromatyczna, z warzywami o idealnej konsystencji lecz beszamel dodany od serca trochę ją przytłumił, ponieważ było go jednak ciut za dużo. Generalnie bardzo przywoite danie, choć bez fajerwerków.

IMG_5536Na koniec zostawiłam najlepsze, czyli makaron soba z bakłażanem, kurczakiem i szpinakiem blanszowanym w sosie curry. Ooo tak, to było coś. Feeria smaków, balans doskonały, do tego mięso pochodzące z całego kurczaka (które ma zupełnie inny smak i nie jest tak suche) zamiast nieśmiertelnej piersi. Rewelacyjne danie, po które z pewnością wrócę.

IMG_5535Jak widać w menu jest trochę wszystkiego – i ciut Azji, i szczypta północnej Afryki, i oczywiście sporo Gruzji, lecz w przedziwny sposób menu nie razi swoimi nawiązaniami do różnych regionów, wprost przeciwnie, jest to mieszanka, która kusi różnorodnością. I choć karta jest krótka, co zawsze uważam za plus, to każdy wybierze dla siebie coś, co będzie odpowiadało jego preferencjom smakowym.

Za to, co powyżej plus napoje i dwa kieliszki wina zapłaciłyśmy równo 140 zł. Biorąc pod uwagę stopień zadowolenia i nawet nie najedzenia, a nażarcia, uważam że to bardzo przywoita kwota.

pigs4

Magda