Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Ciao a Tutti – urocze maleństwo /Warszawa

Ciao a Tutti – urocze maleństwo /Warszawa

Pewnie wielu z was jeszcze nie wie, że tylko kilka stopni dzieli ich od podróży w zupełnie inny wymiar, niż szara okolica Alei Niepodległości. Ciao a Tutti jest tak samo urocze jak jego nazwa – z obrusami w czerwoną kratkę, bielonymi cegłami i dwójką zapaleńców, którym trudno odmówić entuzjazmu.

IMG_8546

Nie wiem, czy przechodząc obok skusiłabym się na posiłek. Kilka stopni w dół, taki sobie kaseton z nazwą, nie, chyba jednak nie. I byłby to błąd. Po przestąpieniu progu trafiamy do rodzinnej włoskiej pizzerii, powiedzmy gdzieś w niewielkim miasteczku w Lombardii. Albo dowolnym innym regionie.

Wcześniej była tam żydowska restauracja i chyba przechodnie myśleli podobnie, skoro musiała się zamknąć. Mam nadzieję, że Ciao a Tutti nie podzieli tego losu, bo naprawdę przenosi w zupełnie inne miejsce, niż szkaradna część Warszawy, w której się znajduje.

Są dobre wina, są właściciele – ona uśmiechnięta i wiotka niczym trzcina dba o klientów, on rządzi w kuchni i kręci placki. Jest w końcu naprawdę smaczna pizza. Może ciasto faktycznie ciut za twarde, ale to stosunkowo mało dokuczliwy detal.

Jest kilka sałatek, przystawki to foccacia lub antipasto misto (30 zł/duży talerz), czyli wybór włoskich wędlin, trochę serów, marynowane kapary, etc. I basta.

IMG_8524

Nie spodziewajcie się więc, że zjecie tam makaron czy inną lasagne. To jest pizzeria. Poza stałą kartą nad barem wypisane kredą znajdują się plackowe inspiracje przywiezione z Włoch, na przykład bardzo smaczna carbonara (26 zł), która też jest pizzą z żółtkiem idealnie rozpływającym się po przekrojeniu.

IMG_8542

Spróbowaliśmy też wersji z czterema serami (26 zł) i ze speckiem (26 zł). Obie smaczne, obie cieniutkie, z dobrymi dodatkami i chrupiącymi brzegami.

IMG_8538IMG_8540

Ubolewam, że tego dnia nie było już tiramisu, które własnoręcznie robi właścicielka. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że jest pyszne, skoro oboje są tak włosko wykręceni. Zadowoliliśmy się sernikiem, który przygotowuje dla nich ktoś inny i tu niestety bez fajerwerków. Był suchy, swoje już odleżał, a kajmak z puszki przyjął stan niemal całkiem stały, więc w jednym kawałku spadł z ciasta. Sernik nie.

Ale pizza tak. I wino też, choć wybór jest niewielki. Do tego wieczorem to miejsce nabiera przemiłego klimatu, naprawdę można poczuć się jak we włoskiej bańce, a po wyjściu na dwór zafundować sobie nie lada szok. Bo powinna być wąska uliczka z geranium na parapetach przytulonych do siebie domków, ze światłem miękko sączącym się z latarni i odbijającym w wiekowym bruku, a jest… Niepodległości. Kurde.

pigs4

Magda

Info

fb

Al. Niepodległości 217, Warszawa


  1. gorzej, bo po wyjściu jest Trasa Łazienkowska (Wawelska) a nie Niepodległości :)) Ale co do reszty się zgadzam, pizza pyszna antipasto też, warto zaglądać.

  2. Pizza pyszna, miejsce rzeczywiście klimatyczne, magiczne. Warto ich odwiedzać.

  3. Pyszne pizze, tiramisu tez pyszne (wiem, bo jadlam :))

  4. […] właściwą ilością dobrych dodatków. Bardzo podobna do tej z Ciao a Tutti, o którym pisaliśmy tutaj. Zjedliśmy dwie – quattro straggioni (32 zł) z karczochem i rustice (32 zł) ze speckiem i […]

  5. Weronika Kloc-Nowak

    17 lutego

    Zachęcająco. A co do otaczającej szarości – wystarczy na spacer skręcić za róg i skierować się na Sędziowską i Filtrową i już jest całkiem miło.

  6. Jake Kitanda

    23 września

    Wygląda idealnie!

  7. Dziś w końcu odwiedziliśmy to miejsce i….. No cóż, nie wiemy skąd ten zachwyt. Dla nas oznacza to, że wymagania warszawskich klientów są naprawdę niskie. Owszem, składniki wyglądały na świeże, sprowadzone z Włoch, natomiast całość jako pizza, to jedna z gorszych jakie w życiu jedliśmy. Sos pomidorowy niezredukowany, wodnisty. Ciasto nie w naszym typie, ale to rzecz gustu. Od pizzy wymagamy, aby smak składników przenikał się, uzupełniał. A to była przysłowiowa mamałyga. Po ukrojeniu kawałka wodnista i papkowata. W żaden sposób nie przypomina to pizzy, jaką jedliśmy wielokrotnie w różnych miejscach we Włoszech i nie przypomina to pizzy, jaką można zjeść w Polsce, gdzie smak i zapach zniewalają. Nie polecam.