Najpopularniejszy i najbardziej opiniotwórczy blog restauracyjno-podróżniczy w Polsce

List otwarty do Beaty Szydło

Szanowna Pani Beato,

Być może to dziwne, że zabieram głos w tej sprawie na łamach bloga, na którym dotychczas słowo „macica” nie pojawiło się nigdy. Jestem jednak kobietą w wieku rozrodczym i takową posiadam, więc sprawa dotyczy mnie bezpośrednio. Przez trzydzieści lat życia przywykłam, że decyduję o mojej macicy samodzielnie, toteż w kontekście nadchodzących zmian w zapisach ustawy antyaborcyjnej czuję się trochę nieswojo i korzystając z okazji chciałabym podzielić się z Panią moimi obawami.

Pani Beato, wraz z moim partnerem, pardon, konkubentem, rozważamy możliwość posiadania potomka. Jesteśmy obecnie w fazie zastanawiania się czy to już dobry moment dla nas, czy może jeszcze nie. Dotychczas wizja posiadania dziecka jawiła mi się raczej w pastelowych barwach. Jest oczywiście wiele argumentów za, ale jak każda kobieta, którą macierzyństwo dopiero czeka obawiam się, czy będziemy mieli tak duże szczęście, że nasze dziecko będzie silne i zdrowe. Jest to dla mnie przemyślenie zupełnie nowe, bo ta obawa zakiełkowała w mojej głowie dopiero niedawno, kiedy zrozumiałam, że jeśli coś pójdzie nie tak, to w majestacie prawa nikt nie udzieli mi pomocy. Przecież to może przytrafić się każdemu. Pani Beato, ja się po prostu zaczynam bać, zwłaszcza kiedy czytam jakże aktualny wywiad z profesorem Dębskim, który w przeciwieństwie do wielu członków obecnego rządu zdobył swój tytuł głową.

Mam takie życzenie, aby urodzić dziecko z miłości, a nie z przymusu. Mam też życzenie, aby żyć w kraju, który daje mi wolność, a w trudnych chwilach wsparcie. Ostatecznie, wraz z innymi posiadaczkami macic, finansujemy tego kraju istnienie.

Jeśli to ma być sposób na odmłodzenie społeczeństwa, to nomen-omen jest to pomysł roniony. Nikt przy zdrowych zmysłach nie usuwa zdrowej, planowanej ciąży. Czasy PRL-u, kiedy aborcja na życzenie była dostępna dla wszystkich i często traktowana jak antykoncepcja minęły bezpowrotnie. Tu chodzi wyłącznie o zdrowie i bezpieczeństwo kobiet, którym tego bezpieczeństwa chcecie odmówić. To naprawdę nie fair w stosunku do kogoś, kto was utrzymuje i znosi te wszystkie brewerie, które od kilku miesięcy odprawiacie.

Instynkt macierzyński mam raczej umiarkowany, liczę że w pełni rozkwitnie tuż po powiciu potomka. Tak przynajmniej zapewniają koleżanki, które to doświadczenie mają już za sobą. Nie mam powodu, aby im nie wierzyć. I ja, Pani Beato, obawiam się, że jeśli z tą ciążą coś będzie nie tak lub będzie zagrażała mojemu życiu, to będę musiała umrzeć lub urodzić kalekie dziecko, które z powodu swojego kalectwa będzie miało krótkie i straszne życie. Wolałabym jednak nie umierać i Pani też by wolała żebym nie umierała, Pani Beato, bo wraz z moim konkubentem płacimy duże podatki i one na pewno się przydadzą, kiedy będziecie wypłacać 500+. Nie wiem jednak, czy kiedykolwiek będę beneficjentką tego programu, ponieważ pomysł zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej zasiał we mnie dużą wątpliwość. Zawsze byłam zwolenniczką dużej wolności i wiem na pewno, że nie chcę wychowywać dzieci w kraju, który narzuca mi co mam myśleć, w co wierzyć i kiedy rodzić.

Martwi mnie, Pani Beato, ciemnogród w który z każdym kolejnym kalekim zapisanym paragrafem zmienia się Polska. Raczej dobrze mi się tutaj żyło, ale ostatnio targają mną pewne wątpliwości i zastanawiam się, czy zdążę uciec przed zamknięciem granic.

Z tą ciążą to jeszcze nic pewnego, takie gdybanie na razie, lecz dziś solidaryzuję się z kobietami jak nigdy wcześniej. Nie wiem, czy umiem się postawić w sytuacji zgwałconej kobiety, ale wiem, że ten koszmar może zdarzyć się każdej z nas. Nie wiem też, czy znajdzie się posiadaczka macicy, która powie, że chciałaby urodzić dziecko z gwałtu. Ja wiem, że nie chciałabym. Ale co tam kobieta, o nastolatkach pomówmy. Dajmy na to taka dwunastoletnia dziewczynka. Dlaczego po koszmarze gwałtu będzie musiała przechodzić przez koszmar aborcji w głębokim podziemiu? Bo przecież tak to się skończy. Jeśli oczywiście jej rodziców będzie w ogóle na taki zabieg stać. Jeśli nie, to dziecko, które powije trafi pewnie do domu dziecka. A domy dziecka utrzymujemy my, podatnicy. Również ci z macicami. Za leczenie dzieci z poważnymi wadami genetycznymi też płacimy my. Czy zdaje sobie Pani sprawę, Pani Beato, ile by z tego było 500+? Koniecznie musicie to jeszcze raz policzyć w excelu.

Tak sobie myślę, Pani Beato, że Episkopat też nie powinien nam zaglądać pod spódnice, bo zaglądać pod spódnice nieswojej babie to grzech i trzeba się później z niego spowiadać. Ja wiem, że ten excel zgadza się bardziej, bo chrzest to przecież wydatek niebagatelny, ale mam pewną obawę czy ostatnie wspólne działania rządu i kościoła nie wywołają przypadkiem lawiny aktów apostazji. Może tak być.

Korzystając z okazji, podobnie jak tysiące Polek, chciałabym zdać Pani relację z przebiegu mojego cyklu. Otóż cykle mam wyjątkowo regularne, obecnie owuluję, jednak w kontekście niewesołych przemyśleń, którymi podzieliłam się z Panią powyżej czuję przez skórę, że w tym miesiącu także zmarnuję moje bezcenne dla Polski jajeczka. Chyba po prostu mam #TrudnyOkres.

Magda


  • Dzięki za Twój głos w tej sprawie, Magda.

    • Magda

      Od kilku dni ten temat za mną chodził i w końcu pękłam.

  • Yorika

    Od lat z okładem dziesięciu nie uważam się za katoliczkę, zatem moje figurowanie w księgach kościelnych to tylko statystyka. Od kilku lat zastanawiam się nad aktem nie apostazji, gdyż ta nie wyklucza z szeregów KK, a wystąpieniem z niego (zupełnie co innego i uderzy Kościół bardziej niż apostazja). Skandaliczne i barbarzyńskie wystąpienie biskupów w ostatnia niedzielę utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie ma na co czekać. Ostatnio procedury uległy uproszczeniom, dzięki czemu nie muszę wykosztowywać się na podróż do mojej rodzinnej parafii. Osoby prowadzące portal wystap.pl bardzo czytelnie i łopatologicznie pokazują jak tego dokonać.

    • Magda

      Tak, wiem o tym portalu. Mam wrażenie, że takie działania pchają ludzi w tę stronę.

  • Ola

    Ten chory pomysł sprawił tylko, że zamiast rozważać, czy zmienić tabletki na implant lub spiralę, autentycznie zastanawiam się nad sterylizacją.

    • Artur Górski

      Za chwilę raka piersi i szyjki macicy tez nie będzie się leczyć żeby więcej na 500+ było więc radzę sie dobrze zastanowić nad tabletkami czy spiralą. Czysta oszczędność wg, excela

      • Ola

        Hmm.. To może macicę amputować prewencyjnie? Wtedy w sumie ani raka nie dostanę, ani spirali nie trzeba aplikować 😉

      • Artur Górski

        Jak Angelina cycki jest to jakieś wyjście

  • Artur Górski

    A jednak ludzkiego życia nie da się policzyć w exelu … na szczęście. Bo mydło też kiedyś robili i włosami wypełniali poduszki… Złote zęby wyrywali by sie opłacało i nic się nie zmarnowało.

  • Petit Crime

    Jako płacąca podatki posiadaczka macicy dziękuję za ten tekst. Smutek i ogromne poczucie bezsilności wywołuje we mnie też zapis, o „zabójstwie prenatalnym”. Nie dość, że ograniczy to dostęp do badań to jeszcze będzie się trzeba tłumaczyć z każdego poronienia, które i tak jest wystarczająco traumatycznym przeżyciem.

    • Magda

      A tego, to już nie potrafię sobie wyobrazić, aby kazano jakiejkolwiek kobiecie tłumaczyć się z poronienia.

  • Małgorzata Wołoszyn

    Kochanie pięknie to napisałaś, całuję, nic dodać nic ująć, sorry że tak bezpośrednio ale od razu poczułam solidarność jajników …i macic 😉

    • Magda

      Dziękuję <3

  • Magdalena

    Dziękuje.

  • Nie napisałabym tego lepiej. Do słów Twoich przykładam się całym sercem i macicą:)

    • Magda

      Dzięki. Ręce mi już opadły.

  • AT Zem

    Z przyjemnością czekałam na każdy wpis na tym blogu. Był „smaczna „odskoczczynią od hałasu politycznego szczególnie w ostatnich latach. Dzisiaj zamiast o dobrze wysmazonych stekach dowiedziałam się o Twojej macicy.Zamiast relacji o TYM wyjątkowym umami uraczylas mnie czarna polewka.

    Czy to efekt braku pomysłu na wpis czy uwierzylas w swoją potężna moc blogerki kulinarnej, która skoro ma tysiące śledzących to MUSI podzielić się swoją wiedzą (nawet na „niekulinarny temat”)??
    Popelnilas piekne dziadostwo tym wpisem.Czas na szybkie UNSUBSCRIBE.

    • Magda

      1. Nigdy nie przeczytasz tu o dobrze wysmażonym steku.
      2. Nie jestem blogerką kulinarną.
      3. To mój blog i mogę pisać o czym mi się podoba.
      4. Dziś pojawił się również drugi wpis. O jedzeniu.
      5. Też uważam, że powinnaś zrobić unfollow.

      • Julia Jelitka Chlebówna

        widocznie Pani AT Zem nie zdaje sobie sprawy z powagi obostrzeń tej ustawy. Gratuluję wyobraźni i tupetu.

  • Calamity Jean

    Każdy głos rozsądku jest na wagę złota w obecnych szalonych czasach, dlatego uważam że ten wpis jest jak najbardziej na miejscu, niezależnie do tematyki bloga (z resztą co to za bezsensowne szufladkowanie? Blog jest o tym, o czym autor zdecyduje że będzie). Pozdrawiam ciepło.

    • Magda

      Tak mi się też właśnie wydaje… Dzięki!

      • dokładnie. nie uważam żeby pisanie o sprawach, które dotyczą właściwie każdej kobiety w wieku rozrodczym miałoby być czymś złym. niektórzy nie zdają sobie sprawy, jak wiele podstawowych praw rząd potrafi odebrać jeśli sie nie jest wystarczająco czujnym

  • Lilith

    Lubię Twojego bloga, zaśmiewałam się z postów o dzieciach w restauracjach i podróżowaniu z psem,ale oczywiście najbardziej cenię treści kulinarne. Jednak tym razem się nie zgadzam.

    Jestem osobą znaną z kompletnego nierozczulania się nad dziećmi,ten temat mnie mało interesował. Teraz jestem w ciąży, ale wciąż nie zwariowałam,nie latam za wypraweczkami,nie wrzucam fotek brzuszka na fejsa,nie rozmyślam o tym,żyję normalnie. Z drugiej strony myślę sobie…Czy nie zależy Wam już tylko na ładnych dzieciach,które dobrze wypadną na insta? Gdzie według Was zaczyna się kalectwo czy niepełnosprawność,’chore dziecko’?Zespół Downa?Brak kończyn?Anecefalia?A może wada wzroku?Krzywy kręgosłup?Czy to czasem nie eugenika?Będziemy sobie teraz wybierać tylko ładne i zdrowe dzieci,a te chory wyrzućmy,bo są nic nie warte?Poważnie?Ja jestem gotowa na każdą ewentualność,jeśli dziecko będzie chore dam mu dwa razy więcej miłości i będę w stanie się dla niego poświęcić. Po prostu.

    Jestem niewierząca,podchodzę do tego z dystansem. Ale życie jest życiem.

    Co do gwałtu…doświadczyłam go osobiście kilka late temu więc myślę,że mam prawo się wypowiedzieć. Tu należy obarczyć odpowiedzialnością państwo. Jeśli otoczy opieką pokrzywdzone kobiety,da wsparcie,także to psychologiczne,to myślę,że te kobiety będą w stanie zrozumieć,że dziecko nie jest winne sposobu w jaki zostało poczęte. Ma zostać za to zabite? Można je oddać do adopcji,na którą czekają miliony rodzin.Mam tu głównie na myśli przypadki kobiet,które czują się same i nie wiedząc czy dadzą sobie radę wyrzucają potem takie dzieci na śmietnik. Zresztą mam wrażenie,że przy odpowiednim wsparciu wiele z nich zdecydowałoby się na wychowywanie takiego dziecka.

    Także drogie dziewczyny,jeżeli nie dorosłyście,nie jesteście na tyle odważne, żeby brać odpowiedzialność za życie,które poczęłyście to może lepiej żebyście się nie rozmnażały. I pomyślcie ile z Was miało zostać wyskrobanych.

    • Laura

      A ja zostałam zgwałcona w podstawówce przez 3 facetów. Leżałam potem w szpitalu i ostatnie o czym myślałam to rodziny czekające na dziecko. Do dzis zdarza mi się budzić z krzykiem a miałabym jeszcze wtedy chodzić do szkoły na przyrodę i plastykę z brzuchem? Rodzić? Być może i oślepnąć, bo mam ogromną wadę. Większą traumę miałabym po miesiącach ciąży, porodzie i oddaniu dziecka. I tak stałam się osiedlową dziwką a co dopiero bym słuchała z brzuchem i z magicznym zniknięciem dziecka.
      Wez jeszcze pod uwagę to, że dorosłe kobiety pracują i co? Teraz miałabym isc na zwolnienie będąc w zagrożonej ciąży i byc moze stracić pracę? A co z tymi zatrudnionymi na zlecenie, które nie mają partnera dającego im swoją wypłatę. Wtedy co z nimi?
      I proszę nie mów, że z radością urodziłabys dziecko, które w męczarniach umarłoby kilkanaście godzin po porodzie. Nie porównuj braku kończyny do chociażby braku mózgu.

      • Lilith

        Ok,możemy więc licytować się na gwałty,nie ma sprawy. W Twoim przypadku dokładnie potrzebne jest to o czym napisałam. Wsparcie państwa,opieka psychologa itd,w szkole indywidualny tok nauczania. Co do porodu,sama mam wadę minus 10 więc prawdopodobnie czeka mnie cesarskie cięcie(argument absurdalny i dziecinny…). Wyobraź sobie,że co do pracy to gdyby państwo zwróciło na to uwagę,gdyby przepisy skłaniały się ku macierzyństwu,to nie miałabyś problemu. Pracodawca poniósłby gorzkie konsekwencje gdyby zwolnił kobietę w ciąży,czy po powrocie. Co do osób pracujących na zlecenie to dokładnie tak jak piszę. Kwestia przepisów. Wystarczy trochę wyobraźni i dobrej woli,a nie skazywanie dzieci na śmierć dla czyjegoś widzi mi się…

      • Laura

        Tak, jeszcze indywudualny tok wychodzenia z domu. Dorosła kobieta a tak odrealniona.
        Byłby problem, bo nie zamierzam rodzić dziecka gwałciciela i ani ty ani rząd nigdy mnie do tego nie zmusicie.
        Dobrze, że twoje argumenty o tym ilu z nas mogłoby być wyskrobanych są na odpowiednio wysokim poziomie. Wiesz, jakbym była wyskrobana to tak jakby by mnie to nie obchodziło, bo bym nie istniała. Poza tym z tego co wiem to tata nie zgwałcił mamy, potrafię żyć samodzielnie a i życie mamy nie bylo zagrożone w ciąży.
        Skazywac na śmierć płód, który nawet nie ma wykształconego ukladu nerwowego (bo aborcja poki co nie jest legalna przez całą ciążę), więc nie myśli, nie czuje i nie wie że żyje i umiera to przeciez największa zbrodnia a zmuszać do porodu, oddania dziecka i życia ze świadomością ze moze ta dziewczynka co tam idzie jest moja to już luzik. A skoro kobieta się nie liczy, bo wystarczy psycholog (no patrz, u mnie byl psychiatra i tylko 11 lat biorę antydepresanty) to pomysl o tym dziecku, które zmusza się do życia w domu dziecka (och tak, w twoim idealnym świecie kazde dziecko, nawet ciężko chore, po tygodniu trafia do nowej rodziny i jest szczęśliwe wiedząc, ze zostalo adoptowane, przecież nie zastanawia sie czemu rodzice go nie chcieli, bo raczej nikt nie powie, ze tatus jest gwalcicielem)
        Dziecinne jest twoje gdybanie, bo po co mówienie zdelegalizujmy aborcję a panstwo pomoze skoro dobrze wiesz, ze moze coś się zmieni za co najmniej sto lat. Wyobraźnia tu nie pomoże samotnej kobiecie w ciąży z gwaltu, bo nikt jej nie pomoże.

      • Meerkat xo

        Laura, dziękuję. Podpisuję się pod Twoimi słowami, ja już straciłam siły by pisać…

      • Julia Jelitka Chlebówna

        Jak wy możecie gdybać o socjalu, którego przez kolejne 100 lat nie będzie w Polsce?
        Za to ustawa wejdzie ZARAZ. i będzie dotyczyła każdej z nas. Jeśli Lilith, chcesz rodzić chore dziecko, to rodź. Mnie by nie było stać na jego leczenie i nie chciałabym patrzeć na jego męczarnie. to jest właśnie to o co chodzi – WOLNOŚĆ WYBORU.

    • Magda

      Musimy rozróżnić dwie rzeczy. Zespół Downa to choroba, która zwykle dla rodziców jest czymś do przejścia. Nie bez powodu podlinkowałam ten wywiad. Mówię o skrajnych przypadkach, kiedy dziecko po urodzeniu nie jest zdolne do życia (więc po co te wszystkie miesiące ciąży i trauma dla matki) lub ciąża stanowi realne zagrożenie życia matki.

      Co do gwałtu – nie dyskutuję z Twoimi doświadczeniami. Dziecko oczywiście nie jest niczemu winne, ale mówię o tym tylko i wyłącznie ze swojej prerspektywy. Być może jesteś silniejsza psychicznie, ale ja nie byłabym w stanie tego przejść.

      Pełna zgoda co do wsparcia państwa dla kobiet w trudnych sytuacjach. Tylko na razie nic na to nie zapowiada. Raczej sytuacja wygląda tak, że czy ci się podoba, czy nie – zostaniesz zmuszona. Chodzi o prawo wyboru, które należy się każdemu człowiekowi.

      To ostatnie zdanie było na maksa słabe.

    • Kasia K-d

      Na tym polega prawo wyboru: Ty byś wzięła to na barki i dała radę, inna natomiast nie. Walczy się o prawo wyboru, podkreślmy: prawo, a nie obowiązek.
      Uważam, że w przypadku ewentualnego zaostrzenia ustawy rozrośnie się podziemie aborcyjne, wzrośnie liczba zgonów kobiet po skrobankach wykonanych w okropnych warunkach, wzrośnie liczba samobójstw wśród kobiet, które już nie będą miały prawa wyboru i stanowienia o swoim życiu.
      Przecież nie jest tak, że każde dziecko z wadami genetycznymi jest usuwane, co? Kobiety mimo wszystko posiadają sumienia i nie korzystają masowo z prawa do aborcji wadliwych płodów.
      Fundacje zajmujące się pomocą dzieciom chorym i niepełnosprawnym mają pełne ręce roboty, i będą miały, bo nie każda kobieta będzie miała sumienie żeby skorzystać z przysługujacego jej prawa.

  • Maja

    Ten post jest na prawdę mądrym postem.. Uważam tak, ponieważ sama jestem w ciąży.. Jeżeli moje dziecko byłoby chore, nie chciałabym wydawać go na świat. W takim wypadku męczy się i dziecko i rodzice.. Dziecko przykute do łóżka, które nie rozumie to co się do niego mówi jakie miałoby życie ..? Nie zaznałoby w ogóle smaku życia, zabawy z rówieśnikami.. tylko było by skazane na ciągle męczarnie, szpitale i stałe przykucie do łóżka..
    Nadmienię, iż Owszem prawdą jest, że musimy brać odpowiedzialność za ludzkie życie, które poczęliśmy, tak więc dla dobra dziecka, które zostało by skazane na brak normalnego życia lepszym rozwiązaniem jest aborcja.
    Mogę zostać za to przeklęta co teraz napiszę, ale uważam że świat bez tego typu ludzi byłby lepszy i rodzice uniknęli by ciągłego stresu czy starczy im do końca miesiąca żeby kupić dziecku leki na np. zaawansowaną padaczkę czy płacić za kolejną bolesną wizytę u lekarzy. Czasami lepiej jest wybrać mniejsze zło, niż skazywać biedne małe istnienie na ciągle życie w bólu..

  • Świetny tekst Magda! Mi się w pale nie mieści co ten rząd odpierd..?! Zostaje emigracja..

  • cameel

    Zarejestrowałem się specjalnie po to, żeby skomentować ten kuriozalny tekst.
    Czytałem do tej pory regularnie Pani bloga, szanując i wysoko oceniając kompetencje w zakresie sztuki kulinarnej. Niestety postanowiła się Pani zaangażować politycznie, określając się jako przeciwniczka obecnego rządu, będąca w dodatku pod wpływem antyrządowej propagandy, o czym świadczy np. ten cytat (przypominający wynurzenia córki byłej premier Kopacz, ciekawe swoją drogą, czy już wyjechała?):
    „Martwi mnie, Pani Beato, ciemnogród w który z każdym kolejnym kalekim zapisanym paragrafem zmienia się Polska. Raczej dobrze mi się tutaj żyło, ale ostatnio targają mną pewne wątpliwości i zastanawiam się, czy zdążę uciec przed zamknięciem granic.”

    Oczywiste jest, że nie ma Pani pojęcia na temat działań rządu, nie zdaje Pani sobie sprawy, że rząd nie przygotował, ani nie planuje przygotowywać żadnej ustawy anty-aborcyjnej, a cała nagonka skierowana w premier Szydło została wywołana zgłoszeniem OBYWATELSKIEGO projektu ustawy. Nie odbyło się dotąd żadne głosowanie w tej sprawie, ani żadne prace legislacyjne. No ale w Wyborczej napisali, że martwe kobiety będą zmuszane rodzić kalekie dzieci, więc poczuła Pani obowiązek napisania manifestu wieszakowego, na blogu „Krytyka Kulinarna”.
    Widzę, po ostatnich tekstach publicystycznych, że upaja się Pani rosnącą liczbą odwiedzin i postanowiła Pani zabierać głos w różnych sprawach, nie mających nic wspólnego z dotychczasową tematyką bloga. Pani prawo i Pani wybór. Mi jest zwyczajnie przykro, że pokazała Pani swoją twarz antyrządowej ignorantki politycznej.
    Sam jestem przeciwnikiem aborcji, ale uważam, że powinien zostać utrzymany dotychczasowy kompromis w tej sprawie. Nie jest prawdą, że aborcja na życzenie odeszła w zapomnienie razem z PRL-em. Aborcja na życzenie funkcjonuje w Europie zachodniej i jest uznawana przez postępowców za „podstawowe prawo kobiety”. To te właśnie środowiska organizują obecną „wieszakową” nagonkę na rząd. Nie mam pojęcia skąd czerpie Pani informacje o rzekomo planowanej konieczności poświęcania życia przez kobietę kosztem dziecka. Tego nie ma w żadnym projekcie, nawet tym obywatelskim, złożonym w Sejmie. Uległa Pani dobrze zaplanowanej histerii, zdaję sobie jednak sprawę, że Pani tego nie dostrzega i nie dostrzeże.
    Życzę Pani wszystkiego najlepszego w dalszym blogowaniu oraz w życiu rodzinnym.

    Pozdrawiam
    Były stały czytelnik

    • temat aborcji dotyczy wszystkich kobiet ze zdolnością do reprodukcji dlatego nie uważam żeby opisywanie swoich uczuć w tej sprawie na prywatnym blogu było czymś złym ;__;
      wręcz przeciwnie, trzeba o tym mówić żebyśmy się nie obudziły pewnego dnia pozbawione jakiegokolwiek prawa wyboru.

    • Paulina Szpańska

      No ale w Wyborczej napisali, że martwe kobiety będą zmuszane rodzić
      kalekie dzieci, więc poczuła Pani obowiązek napisania manifestu
      wieszakowego, na blogu „Krytyka Kulinarna”. –> jak martwa kobieta może urodzić? 😀 może za pomocą cudu boskiego? Bo z tego co mi wiadomo to trup nawet nie oddycha, nie mówiąc już o rodzeniu.

      • cameel

        „jak martwa kobieta może urodzić? 😀 może za pomocą cudu boskiego?”

        Przykro mi, że nie dostrzegła Pani oczywistej ironii i przerysowania, którego użyłem by pokazać absurd oskarżeń zastosowanych przez propagandystów z Czerskiej.

      • Paulina Szpańska

        To kolo porzadnej ironii nigdy nie lezalo 🙂 a propaganda siana jest z kazdej strony, z tym ze jedna wypowiada sie bardziej skladnie a druga po prostu zalosnie drze ryja 🙂 Jedyna roznica.

      • cameel

        Siła Pani argumentów poraża, głębokość analizy onieśmiela. a użyte słownictwo zaś, to klasa sama w sobie.

      • cameel

        Wszedłem z ciekawości na Pani (to chyba za dużo powiedziane) profil i widzę, że jesteś ekspertką od ironii, poprawnej składni i „darcia ryja”.

        Pierwszy komentarz z brzegu:
        „Oboje macie nietego. On, że nie widzi w tym nic złego – niech idzie i rucha, może potem laska mu jeszcze sniadanko poda. Za to ty powinnaś olać go ciepłym moczem, bo EWIDENTNIE mu nie zależy”

        Z mojej strony EOT, bo dalsza dyskusja raczej nie ma sensu. Nie znajdziemy płaszczyzny porozumienia, ani wspólnego języka.

      • Marija Dudia

        Pani Paulino, to był złożony oksymoron, aby podkreślić bezsens artykułów wyborczej.

        I oczywiście, nie ma nic złego w opisywaniu swoich uczuć, tylko że większość obaw jest bezzasadna. Proszę przeczytać ten projekt obywatelski, zanim będzie się siało ferment.
        PROJEKT ZAKŁADA, ŻE:

        NIE – kobieta, która poroni, nie pójdzie siedzieć
        TAK – będzie można usunąć ciążę zagrażającą życiu kobiety
        NIE – nie będzie dopuszczalna aborcja w przypadku wad genetycznych płodu, ani w przypadku ciąży wynikłej z gwałtu.

      • Paulina Szpańska

        Można sobie darować złożone oksymorony czy inne wybitne ironie to raz. Wyborcza to jeszcze pół biedy, polecam poczytać frondzie, można się głośno pośmiać. Zaś druga część Pani wypowiedzi jest nieadekwatna do mojej wcześniejszej wypowiedzi 🙂

    • Aller

      Ja zarejestrowałam się specjalnie po to żeby pochwalić ten komentarz. Pierwszy najsensowniejszy jaki przeczytałam od kilku dni. Ludzie wierzą w każdą geobbelsowką propagandę „powtarzaj powtarzaj aż się przyjmie”, żadnej inicjatywy z własnej strony by dowiedzieć się jak jest na prawdę. Na fb jest mnóstwo takich irytujących tekstów krytykujących rząd za tę ustawę, bo tak gdzieś usłyszeli/przeczytali i powtarzają się jak mantra. Ludzie po prostu są leniwi, ot co. Łatwo nimi manipulować, bo wchłaniają tylko to co najgłośniejsze i powierzchowne.

      • cameel

        Dzięki za ten głos poparcia. Przykre, że ta kontrolowana i sterowana histeria owładnęła tak wiele osób. Ale jak się jest codziennie bombardowanym doniesieniami o „ciemnogrodzie”, „zamachu na demokrację”, „katotalibanie” to ciężko się przed tym bronić. Ja to rozumiem, bo obserwuję bardzo dokładnie medialną opresję od wielu lat.
        Ci sami ludzie, którzy teraz wzywają do obalenia rządu na ulicy, domagając się zewnętrznej interwencji, czy wzywając do drugiego majdanu, do niedawna (dokładnie do zmiany władzy) domagali się szacunku dla demokratycznej władzy. Wzywali do tego, żeby pałować protestujących związkowców (darmozjadów), kibiców (wandali i faszystów), czy ludzi gromadzących się 10 kwietnia (paranoików smoleńskich z nazistowskimi pochodniami).
        Do niednawa demokratyczny rząd był reprezentantem Polski na arenie międzynarodowej, teraz demokratyczny rząd jest opresyjnym ciemnogrodem, „reprezentującym 19% społeczeństwa”.
        To jest zwyczajna hipokryzja.
        Niestety osoby, które uległy tej propagandzie nie będą w stanie jej dostrzec, bo musiałyby przyznać przed sobą, że dały się nabrać.
        Po co zaglądać do projektu ustawy, skoro można przeczytać jego streszczenie w histerycznej i przekłamanej formie, a potem rozpowszechniać tę histerię dalej, za pośrednictwem swojego bloga.
        Oczywiście ja cały czas zakładam dobrą wolę autorki, która dała się wmanewrować w awanturę polityczną, której nie rozumie. Może też być tak (chociaż wątpię). ze zdaje sobie doskonale sprawę, że rząd nie planuje zmuszania kobiet do poświęcania życia, ale cynicznie dołącza do tej nagonki, wzmacniając ją i propagując wśród swoich czytelników.

    • Tomek

      Szanowny Panie Cameel. Niezależnie od tego, co w sprawie aborcji, rodzenia kalekich dzieci, lub rodzenia dzieci przez ofiary gwałtu orzeknie rząd, jakie ustawy przyjmie i co się w związku z tym wydarzy, mam jedną jedyną obserwację. Temat aborcji i zagadnienia z nim związane od conajmniej 15 lat są bardzo często poruszane przez kolejne rządy, tak, jakby w tym kraju nie było innych problemów. Zagadnienie jest natomiast tak proste, że wygenerowanie logicznie brzmiącej ustawy, która daje po prostu swobodę wyboru kobiecie będącej w ciąży, powinno zająć maksymalnie miesiąc. Za to zdecydowanie poważniejsze sprawy dla funkcjonowania ogółu społeczeństwa są zamiatane pod dywan. Obecnie rządzący upajają się problematyką katastrofy smoleńskiej, jednocześnie generując niewiarygodnie wielki dług publiczny. Obsadzanie intratnych, ale odpowiedzialnych stanowisk w poważnych, państwowych firmach wygląda tak jak widać na przykładzie chociażby p. Misiewicza. Wojsko jest w stanie takim, że dziwię się osobiście, że ktokolwiek tam jeszcze chce służyć, będąc pod „zarządem” osobistości tak niesamowitych jak p. Macierewicz. Wiadomości telewizyjne zaczynają przypominać propagandę rodem z Korei Północnej. W trakcie leczenia pojawiają się jakieś enigmatyczne klauzule sumienia jako cudowny wytrych pozwalający na odmówienie obsługi pacjenta. Co więcej – DZIWI się Pan, że ktoś w ogóle wyraził swoje zdanie na temat informacji, które są PUBLICZNIE zamieszczane przez media??? Przecież wystarczy przeczytać chociażby taką informację:

      „Czeka nas kolejny gorący spór w Sejmie? Tym razem może on dotyczyć zmian w przepisach dotyczących aborcji. Według informacji „Rzeczpospolitej”, taka debata nie jest na rękę politykom PiS. Nieoficjalnie przyznają oni, że liderzy tej partii naciskają na episkopat, by ten powstrzymał inicjatywy organizacji pro life. Zdaniem jednego z działaczy PiS, Jarosław Kaczyński obawia się, że kłótnia o ustawę aborcyjną mogłaby doprowadzić nawet do upadku rządu Beaty Szydło.

      Co więcej, według jednego z polityków Prawa i Sprawiedliwości, interweniować w tej sprawie miał nawet sam Jarosław Kaczyński. Prezes partii miał rozmawiać na temat ewentualnych zmian zaostrzających przepis aborcyjne z abp. Stanisławem Gądeckim. – Tłumaczył przewodniczącemu episkopatu, że debata na temat aborcji będzie w tej chwili bardzo niebezpieczna i może skończyć się nawet upadkiem rządu Beaty Szydło – cytuje swoje źródło „Rzeczpospolita”.

      Jeśli o życiu zarówno matki jak i jej dziecka ma decydować bezdzietny Kaczyński na spółkę z arcybiskupem, wspierani przez zdalnie sterowany PiS, uginający się pod naciskami episkopatu (no bo episkopat to jedna z najlepszych tub propagandowych w czasie wyborów) – to to nie jest ciemnogród????

    • Piotr Mackiewicz

      Również popieram. Dodam, że dopóki nie chcą Panie rozerwać na strzępy innej osoby, która akurat nie ze swojego wyboru w Paniach się znalazła, dopóty nic Paniom nie grozi.

    • Jack

      A ja zarejestrowałem się po to żeby napisać, że Pan kłamie. Odbyło się głosowanie, w którym projekt został skierowany do prac w komisjach. To chyba jest głosowanie w tej sprawie, prawda? W tym samym dniu odrzucono projekt liberalny. Takie właśnie wyniki głosowań mogą wskazywać na to, że rządzący maja jednak ochotę zmienić obecny kompromis, stąd też obawy kobiet. A nagonka na PBS bierze się trochę też z tego, że sama nie ma odwagi stanąć po którejś stronie (patrz Morawiecki).

  • Alicja

    Niestety jak rodzi się chore dziecko, czy jest chore umysłowo czy fizycznie, rodzice najczęściej zostają „na lodzie” – ile jest fundacji, zbiórek, które zbierają fundusze na chore dzieci? Setki. Rząd powinien pomyśleć jak pomóc takim rodzicom, gdzie jedno często musi zrezygnować z pracy, aby być 24 h przy dziecku. Marne zasiłki czy program 500+ mało pomoże. Jak każecie kobietom rodzić poważnie chore dzieci to dajcie im realną pomoc.

    • Artur Górski

      W Sparcie zrzucano ze skały może czas wrócić to tego rozwiązania co? Albo unowocześnić i zrzucac ze skały jeszcze przed urodzeniem. Taki dobór naturalny wspomagany.

  • Kaśka

    Na wszelki wypadek, nie pisz tak oficjalnie o marnowaniu jajeczek, bo kto wie czy lada moment na to też paragrafów nie będzie. 😉