Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Rzeszów: 5 kultowych miejsc, o których nie przeczy...

Rzeszów: 5 kultowych miejsc, o których nie przeczytasz w przewodnikach

Ach, Rzeszów, miasto Wielkiej Cipy. Traktowane przez nas w ostatnich latach po macoszemu, przelatywaliśmy transferem w Bieszczady nie poświęcając mu należytej uwagi. Duży błąd. Rzeszów zmienił się z umiarkowanie interesującego miasta w zalotną panienkę, która kusi ślicznym Rynkiem, niezłymi knajpami i fajnym klimatem. Ale są rzeczy, które nie zmieniają się nigdy.

Nie przeczytacie u nas o zapiekankach i kebabach, bliżej nam do ostryg i szampana, ale czasem warto zrobić wyjątek. Wszystkie te miejsca oparły się modom, zachowując pierwotny poziom. Lub też jego całkowity brak. Co uważam za absolutnie urocze. A tak naprawdę piszę ten tekst dlatego, że mnie to bawi.

1. Rurki z kremem w Cafe Mini

IMG_8200

IMG_8196

Cafe Mini, inaczej „Żółta”, to cukiernia, która niezmiennie trwa na posterunku i sprzedaje nie tylko znakomite rurki z kremem, ale również pyszne W-Z-ki, lody i masę ciastek. Tym, co zawsze warto odłowić jest koktajl owocowy. Żółta swoje koktajle sprzedawała dwadzieścia lat temu, zanim jakikolwiek hipster pomyślał, że zostanie hipsterem i codziennie będzie pił koktajle. Tutejsze są robione na kefirze i wielbię je za to, że zawsze smakują tak samo. Tak samo dobrze.

Gdzie?
ul. Kopernika 3a, Rzeszów

2. Zapiekanki na dworcu PKP

IMG_8213

Znam takich, którzy wysiadali z pociągu tylko po to, żeby w jednej z bud kupić zapiekankę i jechali dalej. Kiedyś budy były trzy, dziś zostały dwie i przeniosły się bliżej dworca, a ich miejsce zajęła buda z langoszami. Od zawsze tak samo obrzydliwe, zawsze w opcji „full wypas” z kiszonym ogórkiem, pomidorem, kukurydzą z puszki, szczypiorkiem, śladową ilością pieczarek oraz pseudokeczupem i pseudomajonezem. Ohyda, ale absolutnie kultowa.

Gdzie?
Plac Dworcowy 1, Rzeszów

3. Frytki z posypką z Everestu

To jest jedzenie poimprezowe. W życiu nie jadłam tego na trzeźwo i wolę żeby tak zostało. Na bani smakują jak ambrozja. Everest to w ogóle ciekawy przypadek, bo przetrwał wiele zmian. Rynek zasiedliły modne knajpy i kilka klubów go-go, a on niezmiennie trwa na dowód własnej zajebistości. Frytki posypane są ścinkami mięsa z kebaba i polane sosem, którego składu nie chcę poznać. Dajcie w gaz, a później idźcie na frytki z posypką. Będziecie zachwyceni.

Gdzie?
Rynek 17, Rzeszów

4. Lody z Myszki

IMG_8194

Niestety, tym razem trafiłam na zamknięte okienko. Pewnie jeszcze nie ma sezonu. Lody z Myszki to lody włoskie, z automatu. Są wodniste, szybko się topią i nie są niczym specjalnym, ale spróbujcie tam wbić latem. Kolejka jest zawsze. Jeśli zapytacie kogokolwiek w Rzeszowie o najpopularniejsze miejsce na lody, to 9 na 10 osób odpowie, że jest nim Myszka. A jeśli zapytacie o najlepsze, to odsyłam Was do cukierni na Miodowej, którą umieściliśmy na naszej Lodowej Mapie Polski.

Gdzie?
ul. 3 Maja 30, Rzeszów

5. Pizza z Pippo

IMG_8215

Najlepsze na koniec. Może nie w samym Rzeszowie, tylko obok, ale ta pizza jest wybitna. Właściciel przez kilka lat był we Włoszech pizzaiolo, a później wrócił do Polski i otworzył malutką, niewyględną knajpkę z prawdziwym włoskim piecem na drewno. I to jest dowód, że dobra jakość obroni się sama. Mają wiernych klientów, którzy wracają do nich od lat. My też zawsze celujemy tak, żeby trafić na moment kiedy są otwarci. Ich cienkie placki z chrupiącymi rantami są porywająco smaczne.

Gdzie?
ul. Tkaczowa 164, Boguchwała

Magda