Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

5 najlepszych miejsc na ramen /Warszawa

Share on facebook
Share on twitter
Share on print
Share on email

Dobrych ramenów szukaliśmy długo i skrupulatnie. Zeszliśmy do podziemia i trafiliśmy w miejsca, w które nie zapuszcza się typowy warszawski hipster poszukujący gastro-podniet. Zajrzeliśmy nawet do Nippon Kan, jednej z najstarszych suszarni w mieście, tylko po to, aby się dowiedzieć, że ich ramen to zło wcielone. Przyłożyliśmy się. I wygląda na to, że warszawski ramen trzyma w garści młode pokolenie. To właśnie oni rozdają karty.

Ramen Girl

3-IMG_3756

Królowa jest tylko jedna. To także jedyny na tej liście ramen w wydaniu gourmet. W menu znajdziecie ich kilka, my najbardziej kochamy złoty i grzybowy (na zdjęciu). Ciekawostka przyrodnicza – grzybowy jest wegetariański. W życiu byście tego nie powiedzieli oceniając tylko po smaku, bo ta zupa jest tak głęboka w smaku i tak pełna umami, że byłam przekonana o mięsnym pochodzeniu bulionu. Znajdziecie tu białe i złote shimeji, złote enoki, shiitake, uszaki i puder z prawdziwków. To jest ramen z górnej półki, oparty na doskonałym produkcie.

Gdzie?
Al. Jana Pawła 61, Warszawa

Mod

2-IMG_3742

Tutejszy ramen jest już ramenem ulicznym, znacznie prostszym, ale wciąż pełnym smaku. Znakomity jest boczek – delikatny, rozpływający się w ustach, bardzo dobrze przygotowany. Do tego równie delikatny makaron. Bulion nie jest tak słony, jak zwykle w przypadku ramenów, jest wręcz lekko słodkawy od bambusa. Dobra, treściwa zupa.

Gdzie?
ul. Oleandrów 8, Warszawa

Omami

1-IMG_3739

Omami to najmłodsza knajpa w zestawieniu. Taki trochę przedszkolak. Specjalnie odczekałam, bo opinie były różne, więc chciałam, żeby sobie wszystko poukładali. W ich ramenie szczególnie smakuje mi delikatny, ale jednocześnie sprężysty i taki… treściwy w konsystencji – jeśli można tak powiedzieć o konsystencji – makaron. Boczek jest bardziej na chrupko, a sam bulion dość skrupulatnie wyjadłam do końca. Ich ramen nie powinien Was zawieść.

Gdzie?
ul. Mokotowska 49, Warszawa (wejście od Kruczej)

Kategoria specjalna:

Tekeda

Ach, ta Tekeda, same z nią kłopoty. Nie polecę Wam ramenu w Tekedzie w ciemno, bo może być różnie. Właściciel, Marcin Kaliszewski, jest naprawdę ramenowym świrem i wie o tej zupie dużo, tyle tylko, że ma kilka knajp i gdy nie ma go na miejscu bywa, że kucharze pieprzą robotę. Długo zastanawiałam się jak to obejść i w końcu wymyśliłam – możecie Marcina obserwować na fejsie. Jak się zamelduje w Tekedzie, to walcie jak w dym. Jego ramen jest prosty, esencjonalny i naprawdę dobry. Warto zapolować.

Gdzie?
ul. Freta 18, Warszawa

Uki Uki

Tu co prawda nie znajdziecie ramenu w codziennej karcie, ale Uki Uki organizuje czasem Ramen Day. I o tym warto wiedzieć wcześniej. Tu jest prawdziwie, prosto, japońsko. Tyle tylko, że jak już robią Ramen Day, to mają pięćdziesiąt porcji, które sprzedają w czterdzieści minut. Jak się zawczasu nie ustawicie w kolejce, to przepadło. Ale warto spróbować przy najbliższej okazji. W każdym razie ja w tej kolejce będę stała.

Gdzie?
ul. Krucza 23/31, Warszawa

Magda

Spodobał Ci się tekst? Podziel się z przyjaciółmi!

Share on facebook
Share on twitter
Share on print
Share on email

15 odpowiedzi

  1. Serio??? Krytyk kulinarny, który poleca restaurację gdzie bez szefa ludzie psują dania… żenada. Można się z Wami zgadzać lub nie co do subiektywnych kubków smakowych, ale taka rekomendacja pechnie z dala gównem.

  2. Omami: wczoraj, w godzinach popołudniowych. Sporo wolnych miejsc. W środku ascetycznie ale estetycznie.

    Powiedzieć o bunach, że są “oszczędnie wypełnione mięsem” to jak nic nie powiedzieć. Nie oczekuję, że kaczka będzie wyłazić bokami ale nadzienia jest mało co powoduje, że słodkie ciasto dominuje całość. Balansu brak i drożdżówki z mięsem smak.

    Ramen. Bulion umiarkowanie treściwy, czuć że uczciwie wygotowany, ale w ogóle nie posolony. Sosu sojowego też chyba poskąpili. Brakuje mu tego “uderzenia” po którym człowiekowi ślina kapie do miski :D. Chashu faktycznie ładnie obsmażone i kruchutkie, ale też jakieś takie ogołocone ze smaku. Za to Grzybki – full umami. Jajko dobrze zamarynowane w sosie sojowym. Makaron sycący. Wodorosty dają troszkę morskiego aromatu. A propos tego właśnie: w jakimś zapomnianym przez boga i ludzi miejscu spotkałem się kiedyś z ramenem gotowanym z dodatkiem wędzonych stynek – absolutny smakowy killer.

    Co do Omami wrażenia mam mocno mieszane. Zjadłem zestawik za 40 zł po którym ma się ochotę jeszcze coś wciągnąć… Średnio, średnio… Zanim wrócę, o ile w ogóle, wypróbuję jeszcze kilka miejscówek.

    Ps. Porównując zdjęcia tego co zjadłem. z tym co widzę na blogach i w recenzjach skład poszczególnych ramenów ewoluuje, ale czy w dobrym kierunku?

    1. No właśnie tak sobie obserwuję i wygląda na to, że Omami cały czas się jeszcze dociera. Wpadłam tam tylko na ramen, ale o dobrych bunach marzę. Myślę, że z resztą karty dam im jeszcze trochę czasu.

      1. Magda, nie chcę robić reklamy, ale myślę że jak wpadniesz na ramen do Kimi Sushi na Plac Vogla to wrócisz do nas nie raz:)

  3. Wszystko ładnie pięknie, ale gdzie jest Nipponkan? Tamtejszy tonkotsu ramen jest trzy razy lepszy niż najlepszy w Japonii! Właściciel jest z fukuoki, i naprawde czuc w nim smak kyuushuu – bardzo bardzo polecam!

      1. Teoretycznie bulion tonkotsu powinien być kremowo biały. Dlaczego ten wygląda na … zielony? Czy to taka uroda zdęcia? Zwykle nie oceniam po wyglądzie, ale to zdjęcie faktycznie nie zachęca…

      2. Nie, to rzeczywiście tak wyglądało. A smakowało tak, jak wyglądało.

      3. Dziwne. Jadłam u nich tonkotsu ramen i był oblednie dobry. Właściciel pochodzi z prefektury sławnej z tego właśnie typu ramen i zawsze o ten smak dbał. Hmm… Co się wydarzyło?

  4. Przez pryzmat wielu podroży do Japonii (i hektolitrów zjedzonego ramenu różnego typu) stwierdzam, że jedynie w Uki Uki można zjeść zupę, która by zadowoliła japońskie podniebienie (kiedy oczekują ramenu). Reszta zup zbyt daleko odchodzi od tradycji, a w japońskiej kuchni podstawą jest trzymanie się tradycji i zasad (zresztą to dotyczy i innych przejawów kultury). Chociaż oczywiście niektórym z nich (nie wszystkim moim zdaniem, ale każdy ma swoje preferencje) nie można odmówić jakości i smaku. Pozdrawiam serdecznie.

  5. Jest taka restauracja na Saskiej Kępie – I LOVE Sushi Wesoła, która podaje ramen jak na obrazku. Ekspertem nie jestem, raczej amatorem smaku. Dla mnie bardzo bardzo przyzwoite danie. Może KK mogłoby “zasięgnąć języka” i ocenić w tej restauracji ich propozycję? Zdjęcie to screenshot z ich fajnie rozwiązanego systemu zamawiania online – dla mnie woow (w sensie system http://ilovesushi.natalerzu.pl).
    https://uploads.disquscdn.com/images/8a6c48cdfe04ca7d8c3d43cc5f5c99072e183680297b1610138bca65c9444b80.png

  6. Cześć

    Nie znam się na zupie ramen, ale będąc na weekend we Wrocławiu jadłem mistrzowski ramen bodajże w Pah Puh. W restauracji tej klienci sami mogli wybierać sobie składniki zupy, a następnie dobierać do tego rodzaj bulionu z poziomem ostrości. Mam zatem pytanie – czy w któryś z wymienionych restauracji jest to możliwe? Jeśli tak to w której?

Dodaj komentarz