Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

5 najlepszych miejsc na ramen /Warszawa

5 najlepszych miejsc na ramen /Warszawa

Dobrych ramenów szukaliśmy długo i skrupulatnie. Zeszliśmy do podziemia i trafiliśmy w miejsca, w które nie zapuszcza się typowy warszawski hipster poszukujący gastro-podniet. Zajrzeliśmy nawet do Nippon Kan, jednej z najstarszych suszarni w mieście, tylko po to, aby się dowiedzieć, że ich ramen to zło wcielone. Przyłożyliśmy się. I wygląda na to, że warszawski ramen trzyma w garści młode pokolenie. To właśnie oni rozdają karty.

Ramen Girl

3-IMG_3756

Królowa jest tylko jedna. To także jedyny na tej liście ramen w wydaniu gourmet. W menu znajdziecie ich kilka, my najbardziej kochamy złoty i grzybowy (na zdjęciu). Ciekawostka przyrodnicza – grzybowy jest wegetariański. W życiu byście tego nie powiedzieli oceniając tylko po smaku, bo ta zupa jest tak głęboka w smaku i tak pełna umami, że byłam przekonana o mięsnym pochodzeniu bulionu. Znajdziecie tu białe i złote shimeji, złote enoki, shiitake, uszaki i puder z prawdziwków. To jest ramen z górnej półki, oparty na doskonałym produkcie.

Gdzie?
Al. Jana Pawła 61, Warszawa

Mod

2-IMG_3742

Tutejszy ramen jest już ramenem ulicznym, znacznie prostszym, ale wciąż pełnym smaku. Znakomity jest boczek – delikatny, rozpływający się w ustach, bardzo dobrze przygotowany. Do tego równie delikatny makaron. Bulion nie jest tak słony, jak zwykle w przypadku ramenów, jest wręcz lekko słodkawy od bambusa. Dobra, treściwa zupa.

Gdzie?
ul. Oleandrów 8, Warszawa

Omami

1-IMG_3739

Omami to najmłodsza knajpa w zestawieniu. Taki trochę przedszkolak. Specjalnie odczekałam, bo opinie były różne, więc chciałam, żeby sobie wszystko poukładali. W ich ramenie szczególnie smakuje mi delikatny, ale jednocześnie sprężysty i taki… treściwy w konsystencji – jeśli można tak powiedzieć o konsystencji – makaron. Boczek jest bardziej na chrupko, a sam bulion dość skrupulatnie wyjadłam do końca. Ich ramen nie powinien Was zawieść.

Gdzie?
ul. Mokotowska 49, Warszawa (wejście od Kruczej)

Kategoria specjalna:

Tekeda

Ach, ta Tekeda, same z nią kłopoty. Nie polecę Wam ramenu w Tekedzie w ciemno, bo może być różnie. Właściciel, Marcin Kaliszewski, jest naprawdę ramenowym świrem i wie o tej zupie dużo, tyle tylko, że ma kilka knajp i gdy nie ma go na miejscu bywa, że kucharze pieprzą robotę. Długo zastanawiałam się jak to obejść i w końcu wymyśliłam – możecie Marcina obserwować na fejsie. Jak się zamelduje w Tekedzie, to walcie jak w dym. Jego ramen jest prosty, esencjonalny i naprawdę dobry. Warto zapolować.

Gdzie?
ul. Freta 18, Warszawa

Uki Uki

Tu co prawda nie znajdziecie ramenu w codziennej karcie, ale Uki Uki organizuje czasem Ramen Day. I o tym warto wiedzieć wcześniej. Tu jest prawdziwie, prosto, japońsko. Tyle tylko, że jak już robią Ramen Day, to mają pięćdziesiąt porcji, które sprzedają w czterdzieści minut. Jak się zawczasu nie ustawicie w kolejce, to przepadło. Ale warto spróbować przy najbliższej okazji. W każdym razie ja w tej kolejce będę stała.

Gdzie?
ul. Krucza 23/31, Warszawa

Magda

Spodobał Ci się tekst? Podziel się z przyjaciółmi!