Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

„Sezonowo” i „lokalnie” &#...

„Sezonowo” i „lokalnie” – dwa słowa, które nic nie znaczą

Przednówek. Trudne słowo, które wyszło z użycia w chwili, kiedy warzywa zaczęto hodować na przemysłową skalę dogrzewając je, podsypując nawozami i regularnie opryskując. Czym właściwie jest przednówek, jeśli przez cały rok w supermarkecie możemy dostać pomidory, ogórki czy sałatę? Przednówek jest anachronizmem.

I jak to się ma do sezonowości, którą egzaltujemy się na każdym kroku? Nijak. Bo okazuje się, że ta nadużywana „sezonowość” nie ma związku z naturalną wegetacją roślin. „Sezon” na młodą kapustę zaczyna się wtedy, kiedy kapusta pojawia się na straganach. Przeglądam sobie tego mojego wypełnionego po brzegi jedzeniem fejsa i widzę, że już mamy „sezon” na młodą kapustę czy na młode ziemniaki, a ktoś ostatnio napisał, że właśnie zajada młody bób. No ja pieprzę! I po cichu rośnie we mnie bunt. Mam ochotę krzyknąć: „Niech im ktoś, kurwa, wreszcie powie, że to NIE JEST SEZON!”. Serio, tak sobie właśnie myślę i nie widzę powodu, aby na potrzeby bloga ugłaskać te myśli. A jak jakiś baran przyjdzie i beknie coś o wulgaryzmach, to dostanie bana. Ban dla barana. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, co nie klnie, kiedy mu skacze ciśnienie. Rok w rok o tej samej porze chodzi za mną ten tekst. Każdej wiosny, kiedy patrzę na przedwczesne ejakulacje nad „nowalijkami” w kwietniu. W końcu zapłon dał mi krótki post Tomka Sienickiego, znanego niektórym jako Kulinarny Splin.

Wiecie kiedy wsadza się do gruntu sadzonki pomidorów? Po zimnej Zośce, czyli po 15 maja. SADZONKI. Pomidory urosną z nich dopiero latem. Bakłażany? Zjemy w sierpniu. Bób? Też w sierpniu. Fasolkę szparagową? W lipcu, ale raczej w drugiej połowie. Ogórki to też lipiec. Truskawki? Nie wcześniej, niż w czerwcu. Na czym więc polega „sezonowość” i „lokalność”, którymi namiętnie podpierają się szefowie kuchni? Bo na pewno nie na naturalnej wegetacji roślin. Chyba, że chodzi o sezon w Maroku. Tylko wtedy jakoś ta lokalność mi się nie klei.

W teorii kucharze powinni mieć takie rzeczy, jak kalendarz sezonowości w jednym paluszku. W praktyce niektórzy być może nawet mają, ale. Ale skoro konkurencja w kwietniu serwuje „młode ziemniaki” z koperkiem, to oni nie mogą być gorsi i jechać na ubiegłorocznych. Bo my tego chcemy. My, konsumenci. Tych młodych ziemniaczków chcemy. Też jestem na przednówku głodna nowalijek, jak kania dżdżu, ale mimo wszystko umiem się powstrzymać przed kupnem bobu w maju i truskawek w marcu. Chcę jeść rzeczy, które urosły w miarę normalnie, w gruncie, karmione prawdziwym słońcem, pełne smaku, aromatyczne… I choć winne jest temu stanowi rzeczy nasze chciejstwo, to piłka jest po stronie szefów kuchni. To oni powinni mieć tę wiedzę i robić z niej użytek.

Trzeba się na coś zdecydować, bo w większości przypadków „sezonowo” i „lokalnie” to określenia, które nie mogą funkcjonować obok siebie. Jeśli „sezonowo”, to w tym wypadku mówimy o sezonie w Hiszpanii czy Północnej Afryce. Jeśli „lokalnie”, to mówimy o Polsce i do tego niewielkiej odległości od miejsca, w którym to słowo jest używane. Z tego, co mi wiadomo Polska nie leży ani w Północnej Afryce, ani na Półwyspie Iberyjskim. Trochę już na tych słowach-wytrychach pojechaliśmy, wszyscy je doskonale znamy, a teraz czas dokręcić śrubę i wejść na wyższy poziom.

Ja rozumiem, że z sezonowością może mieć na bakier ktoś, kto nie wychował się na wsi, więc nie wie jak to naprawdę wygląda. Na bakier może też mieć ktoś, kogo to w ogóle nie obchodzi albo zwykły ignorant. Ale szefowie kuchni?! No, nie róbcie z nas kretynów! Edukujcie, zamiast pakować w nas coś, co musiało przejechać tysiące kilometrów i dojrzeć w dojrzewalni. Powieście na ścianach swoich restauracji kalendarze sezonowości, niech one będą odpowiedzią na pytanie: „Dlaczego nie ma fasolki szparagowej, skoro wszędzie jest?”. Albo przestańcie pieprzyć, że gotujecie sezonowo i lokalnie.

Tabele_marchewka_druk(czw)

Grafika: marchewka-rewolucja.pl (prawy klik –> otwórz w nowym oknie)

Łączę pozdrowienia,

Magda

foto: foodinsight.org

Spodobał Ci się tekst? Podaj dalej!