Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Nie pierogi lecz pierś z kurczaka – oto poka...

Nie pierogi lecz pierś z kurczaka – oto pokarm prawdziwego Polaka!

Jak myśleliście, że daniem narodowym w kraju nad Wisłą są pierogi, ewentualnie schabowy, to spieszę wyprowadzić Was z błędu. Nie są. Produkujemy najwięcej kurczaków w Europie. Dokładnie tak: „produkujemy”. I chyba nie muszę się zagłębiać w to, w jakich warunkach żyją, jak są szprycowane antybiotykami, i że w tej chwili potrzeba już tylko sześciu tygodni, aby „wyprodukować” brojlera. I przysłowiowy Kowalski żre tę kpinę z mięsa na potęgę.

Jest pewna grupa na fb, inspiracja dla tego tekstu. Celowo nie linkuję i nie podaję nazwy. Myślę, że wielu z Was już tam jest. Pewnie dla beki. Też tam przez chwilę byłam dla beki, a później się zastanowiłam i już mi wcale nie jest do śmiechu. Różni ludzie wrzucają tam zdjęcia swoich obiadów, część traktuje to serio, część trolluje, reszta patrzy. Ponieważ do grupy należy blisko sto tysięcy osób, to pole do obserwacji jest naprawdę niezłe i udziela odpowiedzi na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie:

Co je Polska?

Tak sobie siedzę, stukam w klawiaturę i myślę sobie, że gówno wiem co je Polska. Albo przynajmniej do niedawna nie wiedziałam, miałam może jakieś mgliste pojęcie o menu statystycznego Kowalskiego, ale to wszystko. Siedzimy w tej swojej gastro-bańce, egzaltujemy się najlepszymi produktami i o-mój-borze podniecamy jak fantastycznie rozwija się polska gastronomia, a my razem z nią. Jak świnka, to Złotnicka, jak jagnięcinka, to chętnie Czarnogłówka i tak do usrania. Otóż nie. Jest w tym kraju znacznie więcej do zrobienia, niż komukolwiek może się wydawać.

No więc przyglądam się tej grupie od dłuższego czasu. To jest niezła grupa badawcza dla socjologa. Nigdy wcześniej, bez ruszania się z miejsca, nie można było na taką skalę analizować tego, co się w tym kraju je, bez wchodzenia jednocześnie Kowalskiemu w butach do kuchni. Sami pokazują co jedzą, co im smakuje, chętnie dzielą się przepisami, a szczyt stylizacji potrawy to listek natki pietruszki. Wszystko gotowe, podane do stołu. Tylko się rozpłakać.

Oto, co je Polska:

Piersi z kurczaka na wszystkie możliwe sposoby – pieczone, smażone, w panierce, faszerowane, duszone, na azjatycką modłę, w sosach wszelakich i co tylko komu przyjdzie do głowy. Piersi z kurczaka every fuckin’ day. Ktoś kiedyś tym ludziom wmówił, że to „zdrowe białe mięso”. Problem polega na tym, że jedyne prawdziwe słowo w tym określeniu to „białe”.

Przebojem jest też nieustająco świnia. Na przykład „stek z polędwicy wieprzowej”. Mam nadzieję, że nie krwisty. Do tego schabik pieczony, duszony, smażony. Mięso musi być codziennie. Jak nie ma mięsa, to obiad się nie liczy. Wiecie o tym, że nie powinniśmy jeść mięsa zbyt często, prawda? A teraz z ręką na sercu – jak często jecie mięso? Wędlina na kanapce też się liczy.

Bo ja ten rachunek sumienia wykonałam i wyszło mi, że jem mięso trzy – cztery razy w tygodniu. I tak za dużo. Ale poza tym głównie warzywa, trochę nabiału, ryby… To tak gdyby ktoś podniósł argument, że a) bez mięsa się nie da żyć, b) zdrowa dieta jest droga. Drogi, to jest lekarz, a nie dieta.

Ale wracając… Zaraz na trzecim miejscu są makarony z gotowymi sosami z torebki i gotowe dania, np. pyzy oraz nieśmiertelne sałatki z majonezem, kurczakiem i ananasem lub w konfiguracji szynka/ser żółty/majonez. Ewentualnie sałatki z zupek chińskich. Tak, powtórzę raz jeszcze, żebyście nie mieli wątpliwości czy dobrze czytacie: SAŁATKI Z ZUPEK CHIŃSKICH. Same frykasy. I zdrowe takie. A tuż po nich zupa serowa. Uwaga, podaję przepis: zagotuj w garnku wodę, dodaj ze dwie kostki rosołowe i cztery, albo jeszcze lepiej pięć serków topionych. Poczekaj, aż się rozpuszczą, zrób zdjęcie i wrzuć na fejsa. Wszyscy poproszą cię o przepis, na bank. Nie mówię, że tylko takie dzieła sztuki kulinarnej trafiają na wspomnianą grupę, jest ich miażdżąco dużo.

Szczyt wyrafinowania?

Łosoś – kurczak wśród ryb. Krówa, jak ja go nie szanuję… I znowu – bo ktoś kiedyś powiedział, że łosoś jest zdrowy i trzeba jeść dużo ryb. W domyśle dużo łososia. To kolorowane, faszerowane lekami coś, czym zajada się Polska jest tylko produktem z wyglądu przypominającym łososia i na tym podobieństwa się kończą. Powiem Wam coś jeszcze – przemysłowo hodowany łosoś jest obecnie jedną z najbardziej toksycznych ryb, jakie można dostać w supermarkecie. Jego jedzenie zdecydowanie odradza się kobietom w ciąży nie bez przyczyny – najwięcej toksyn gromadzi się w tłuszczu, a łosoś jest rybą tłustą. I to wszystko nie jest wiedzą tajemną, w Skandynawii każdy lekarz mówi takie rzeczy otwarcie i ostrzega przyszłe mamy. Wiadomo czym się karmi kurczaki czy łososie. No i hitowe są też imprezowe przekąski typu parówka w cieście francuskim, pierś z kurczaka, roladki z naleśnika czy pierś z kurczaka, a jakby było za mało dobroci, to jeszcze piersi z kurczaka smażone w chipsach. Generalnie jak nie masz pomysłu na obiad, albo nie wiesz co dodać do zupy, to wiedz, że kurczak jest odpowiedzią na wszystkie twoje pytania.

Tym właśnie żywi się przysłowiowy Kowalski i chętnie dzieli na fb. A dla dzieci mrożone paluszki z rybnej papelady, zaś dla małżonka serce z keczupu na plastrze produktu seropodobnego. Katastrofa! Ja się naprawdę nie dziwię, że onkolodzy nie wyrabiają na zakrętach. A z drugiej strony brakuje jakiejkolwiek sensownej edukacji w tym zakresie. Uważam, że takie zajęcia w szkołach powinny być obowiązkowe.

I mogłabym w tym tekście pojechać po bandzie, napisać coś o Grażynach, co polskiego w szkole nie miały, natrzaskać klików moc oszałamiającą. Ale wiecie co? Na koniec dnia, jak człowiek usiądzie i się nad tym zastanowi, to dochodzi do wniosku, że z której strony by na to nie spojrzeć – nijak nie chce być śmiesznie.

Zadanie na najbliższy miesiąc: ani raz nie wziąć do ust przemysłowo hodowanego kurczaka, wieprzowiny i łososia. Mega łatwe. Jak nie dacie rady, to jesteście miękkie faje. Ale nie jesteście, prawda?

Magda

P.S. Jeśli ktoś wie gdzie w Warszawie lub okolicach można kupić prawdziwego wiejskiego kurczaka z żółtym tłuszczykiem, takiego który miał godne życie i żywił się robalami, to proszę – niech się podzieli tą informacją na forum aby wszyscy skorzystali. Chodzi za mną taki pieczony z chrupiącą skórką i soczystym mięsem. Wiecie jaki.

foto: hanna.de

Spodobał Ci się tekst? Podaj dalej!