Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Wystrzałowe połączenia – najlepsze dania to ...

Wystrzałowe połączenia – najlepsze dania to efekt swobodnego mieszania

Nasza gastronomia w zawrotnym tempie goni, a właściwie już dogoniła, zachodnich sąsiadów. Etap łączenia produktów i smaków bardzo sobie odległych geograficznie miał swoich zagorzałych fanów, ale miał też mocno przywiązanych do tradycji krytyków. Ja jestem w tej pierwszej grupie. Już wyjaśniam dlaczego.

kuchnia fusion

Wolność i swoboda

Zawsze byłam z frakcji „wolność dla wszystkich”. Również w kuchni. Naprawdę nie ma powodu, by ograniczać się wyłącznie do jedynie słusznych przepisów. Jedzenie powinno być zabawą, czasem eksperymentem. Bywa, że z takiej właśnie zabawy wynikają genialne połączenia. Na przykład bekon z czekoladą. Próbowaliście kiedyś? To naprawdę działa, choć przeczy logice!

Jedzenie łączy – jedzenie się łączy

Wiele razy już pisałam, że jednym z najważniejszych mebli w naszym domu jest stół i naprawdę pilnuję tego, abyśmy choć raz dziennie wszyscy przy nim usiedli. Wspólne jedzenie zbliża, daje przestrzeń do rozmowy, ale też fajnych wspomnień z cyklu: „A pamiętacie? Jedliśmy coś podobnego w Piranie!”.

Coca-cola, partner tego wpisu, w ramach kampanii #RazemSmakujeLepiej zachęca do dzielenia się z bliskimi radością płynącą ze wspólnych posiłków. Ja zrobię krok w tył i tym wpisem spróbuję Was zachęcić do radości płynącej ze swobodnego łączenia smaków, aby później, równie swobodnie, dzielić się własnymi odkryciami z bliskimi. Poniżej znajdziecie cztery proste przepisy, takie moje małe odkrycia na nasz prywatny użytek. Totalnie nie mogę się odkleić od kuchni bliskowschodniej i okazuje się, że tamtejsze smaki doskonale sobie radzą w starciu z… azjatyckimi spring rollsami.

Bardzo lubię takie gotowanie, lubię kiedy na stole jest różnorodnie i kolorowo, gdzie każdy znajdzie coś, co mu będzie odpowiadało. Nad takim stołem toczą się najfajniejsze dyskusje, bo jest to stół swobodny, tak samo, jak swobodnie skakałam po mapie przygotowując te dania.

kuchnia fusion

Zróbcie to w domu

Spójrzcie, świat zrobił się malutki. Podróżujemy, smakujemy, poszerzamy horyzonty. Jestem przekonana, że wielu czy wiele z Was, tak jak ja, przywozi z różnych stron świata całą masę ciekawych produktów. Byłoby mi miło, gdyby ten wpis stworzył przestrzeń, gdzie podzielimy się ze sobą naszymi najfajniejszymi odkryciami i najciekawszymi połączeniami smaków. Jestem bardzo ciekawa Waszych eksperymentów, więc napiszcie w komentarzach co ciekawego Wam ostatnio wyszło w kuchni. A tu moje ostatnie wynalazki:

 

Placki ziemniaczane poutine

kuchnia fusion

Jeśli mogą być frytki, to dlaczego nie placki ziemniaczane? O jakże to zadziałało! Gravy to ciemny sos pieczeniowy. Tu potrzebujemy niewielką ilość i najłatwiej uzyskamy taki sos podczas deglasacji naczynia, w którym piekliśmy lub smażyliśmy mięso. Wystarczy do mocno rozgrzanego naczynia wlać nieco chłodnej wody i natychmiast dokładnie zamieszać, a następnie na małym ogniu odparować nadmiar płynu aż sos osiągnie pożądaną konsystencję.

Placki ziemniaczane to żadna filozofia, ale musicie wiedzieć, że możecie je odchudzić i zamiast smażyć – upiec w piekarniku. Czasem tak robię, kiedy mam mniej czasu, albo po prostu nie chce mi się stać przy kuchence. Nie są tak idealne, jak te smażone, ale też dają radę.

– 1 kg ziemniaków
– 1 jajko
– 1 średnia cebula
– sól, pieprz, gałka muszkatołowa – do smaku
– 2-3 łyżki oliwy (tylko do wersji pieczonej)

Ziemniaki ścieramy na małych lub dużych oczkach, w zależności od upodobań, lekko solimy i na chwilę odstawiamy, aby puściły wodę. Wyciskamy, odlewamy wodę, ale zostawiamy skrobię, która osiadła na dnie. Dodajemy bardzo drobno posiekaną cebulę, przyprawy, jajko i ewentualnie oliwę, mieszamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni bez termoobiegu, blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Zwróćcie uwagę, aby był gładki, bo do karbowanego będą przywierać. Na papier wykładamy masę i każdy placek lekko wygładzamy z wierzchu. Ja lubię raczej cienkie, więc nakładam ok. 1 cm. Cieńsze będą miały tendencję do wysychania mimo oliwy. Pieczemy aż ranty zbrązowieją, wtedy odwracamy na drugą stronę i dopiekamy jeszcze chwilę.

Alternatywnie – placki smażymy na patelni na dobrze rozgrzanym oleju roślinnym.

Następnie układamy w naczyniu żaroodpornym, posypujemy cheddarem i wstawiamy na krótką chwilę do piekarnika z grzaniem ustawionym od góry. Gdy ser się rozpuści placki wyjmujemy i polewamy sosem pieczeniowym.

Wyjadaliśmy to rękami. Serio.

 

Hummus fistaszkowy

kuchnia fusion

Hummus robię już tylko z tego przepisu, ale ostatnio dość mocno się rozochociłam i dodaję do niego najróżniejsze magiczne „zmieniacze” smaku. Świetnie w tej roli sprawdzają się suszone pomidory czy marynowana papryka, ale solidna garść fistaszków okazała się również być strzałem w dziesiątkę. Smak pasty staje się jeszcze bardziej orzechowy, głębszy i słodkawy jednocześnie. Poniżej podaję przepis z połowy proporcji, bo z podlinkowanego wychodzi kosmiczna ilość.

– pół szklanki suchej cieciorki
– 1 łyżeczka sody oczyszczonej
– pół szklanki tahiny
– sok z połowy limonki
– kumin i sól do smaku
– dwie garści orzeszków ziemnych
– nieco oliwy do skropienia

Cieciorkę moczymy w wodzie przez sześć godzin razem z połową łyżeczki sody oczyszczonej. Dobrze jest wlać więcej wody, niż może się wydawać, bo cieciorka podwoi swoją objętość. Następnie odlewamy wodę, zalewamy cieciorkę świeżą wodą i gotujemy na średnim ogniu z dodatkiem połowy łyżeczki sody oczyszczonej. Co do zasady – gotujemy tak długo, aż cieciorka zacznie się rozpadać. Nie wystarczy, aby była tylko miękka, ona ma być rozgotowana, bo w tym tkwi sekret kremowości hummusu.

Po ugotowaniu, jeśli wody jest zbyt dużo, to część odlewamy. Resztę zostawiamy razem z cieciorką w garnku (woda nie powinna jej przykrywać, żeby hummus nie wyszedł zbyt rzadki) i najpierw chłodzimy do temperatury pokojowej, a następnie wstawiamy do lodówki, aby całość była bardzo zimna.

Dopiero gdy wszystko się mocno schłodzi dodajemy tahinę, orzeszki ziemne, przyprawy i sok z limonki i miksujemy na jednolitą, gładką, kremową pastę. Gdyby pasta wyszła zbyt gęsta możemy dolać jeszcze nieco zimnej wody.

 

Spring rollsy z sosem z tahiny i yuzu

kuchnia fusion

Co włożycie w papier ryżowy, to kwestia Waszej inwencji albo zawartości lodówki. U nas była to kolendra, krewetki podsmażone na maśle z odrobiną czosnku, świeży ogórek pokrojony w słupki i takaż żółta cukinia. Wszystko razem jest dość łagodne w smaku, więc szukałam pomysłu na charakterny sos. I znalazłam:

– 2 łyżki tahiny
– 1 łyżka sosu sojowego z yuzu (do kupienia w każdym większym supermarkecie)
– odrobina zimnej wody

Tahinę i sos sojowy mieszamy rózgą. Zgęstnieje, więc dolewamy po odrobinie zimnej wody i mieszamy do momentu, kiedy sos osiągnie pożądaną gęstość. I tyle. Macie tu zarówno orzechowy, łagodny smak, jak i odpowiednią słoność z sosu sojowego i nieco smaku kwaśnego z yuzu. Wszystko razem zgrabnie nadaje ton bardzo subtelnym spring rollsom.

 

Bruschetty z suszonymi pomidorami i za’atarem

kuchnia fusion

Za’atar kocha pomidory, a pomidory kochają za’atar. W tej mieszance znajdziecie tymianek, majeranek i oregano oraz prażony sezam i sumak. Za’atar jest ziołowy, lekko orzechowy i kwaskowy jednocześnie. Możecie spróbować zrobić taką mieszankę w domu lub kupić gotową. Moja przyjechała z Izraela i szerze mówiąc nie wiem co zrobię, jak mi się skończy. Możliwe, że się rozpłaczę.

Przygotowanie tych małych kanapeczek to bułka z masłem. Wystarczy pokroić bagietkę, kromki podpiec w tosterze, następnie na wierzchu ułożyć pokrojone w paski suszone pomidory (takie z oliwy), oprószyć startą na dużym oczku mozzarellą i na krótką chwilę włożyć do piekarnika z grzaniem ustawionym tylko od góry. Ser szybko się rozpuści. Podajemy jeszcze ciepłe, posypane za’atarem. To jest przepyszne!

kuchnia fusion

kuchnia fusion

kuchnia fusion

kuchnia fusion

kuchnia fusion

kuchnia fusion

kuchnia fusion

 

Najlepsze rzeczy wychodzą wtedy, gdy gotowanie traktuje się z przymrużeniem oka. W ogóle życie nie powinno być traktowane zbyt serio. Dlatego życzę Wam dużo luzu i samych udanych eksperymentów!

Magda

Spodobał Ci się wpis? To fajnie, bo to są smaczne rzeczy 🙂 Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz. Dziękuję!