Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Odchudzone placki ziemniaczane (pieczone, bezglute...

Odchudzone placki ziemniaczane (pieczone, bezglutenowe)

Lubicie placki ziemniaczane? To dobrze, bo ja też. A lubicie stać nad patelnią w nieskończoność? To dobrze, bo ja też nie. Nie lubię też jak słyszę, kiedy mi dupa rośnie, zaś z pszenicą mam po przekątnej, o czym możecie poczytać tutaj. A placków się chce, co? No właśnie.

Akurat u nas placki ziemniaczane zawsze były bez mąki. Jakoś nie widzę sensu jej dodawania. Może i wiąże wodę, ale równie dobrze można starte ziemniaki lekko posolić, odstawić na chwilę aż puszczą wodę, odcisnąć i po sprawie. To nie jest rocket science. Ktoś mi mówił, że dobrze w roli pochłaniacza wody sprawdzają się zmielone płatki owsiane, ale nie sprawdzałam. Macie w tym względzie jakieś doświadczenia? Podzielcie się, chętnie poczytam.

Do pieczonych placków podchodziłam kilka razy i zawsze wychodziły suche jak wiór. Sprawy nie ułatwia fakt, że z wrodzonego lenistwa ścieram je na dużych oczkach – bo szybciej. A takie jeszcze łatwiej wysychają w piekarniku. Ja co prawda bardzo lubię, jak jest falbanka i ona chrupie, ale bez przesady. Przepisów w internecie jest sporo, sprawdziłam kilka i za każdym razem placki miały ten sam feler.

Okazuje się, że wystarczy dodać jeden składnik ponad standard i wychodzą całkiem niezłe. Oliwa robi ten cud, a nie znalazłam jej w żadnym przepisie na pieczone placki. Nie napiszę, że są tak dobre, jak te smażone – nie są. Nic nie zastąpi litra oleju w krwioobiegu, ale jeśli a) jesteście leniwi, b) nie chcecie tyć, c) czasem musicie zjeść placki ziemniaczane, bo się udusicie, to można przyjąć, że wychodzą całkiem zadowalająco. Jacek mówi, że to idealny domowy comfort food. W sumie coś w tym jest.

 

Odchudzone placki ziemniaczane

– 1 kg ziemniaków
– 1 jajko
– 1 średnia cebula
– sól, pieprz, gałka muszkatołowa – do smaku
– 2-3 łyżki oliwy

Ziemniaki ścieramy na małych lub dużych oczkach, w zależności od upodobań, lekko solimy i na chwilę odstawiamy, aby puściły wodę. Wyciskamy, odlewamy wodę, ale zostawiamy skrobię, która osiadła na dnie. Dodajemy bardzo drobno posiekaną cebulę, przyprawy, jajko i oliwę, mieszamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni bez termoobiegu, blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Zwróćcie uwagę, aby był gładki, bo do karbowanego będą przywierać. Na papier wykładamy masę i każdy placek lekko wygładzamy z wierzchu. Ja lubię raczej cienkie, więc nakładam ok. 1 cm. Cieńsze będą miały tendencję do wysychania mimo oliwy. Pieczemy aż ranty zbrązowieją, wtedy odwracamy na drugą stronę i dopiekamy jeszcze chwilę.

Na zdjęciu z pastą z twarogu i wędzonej makreli, ale równie dobrze może to być gulasz, wędzony łosoś z kleksem śmietany czy dowolny inny freestyle.

Smacznego!

Magda

Spodobał Ci się przepis? Podziel się ze znajomymi!