Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Rest. Baczewskich – największa katastrofa re...

Rest. Baczewskich – największa katastrofa restauracyjna, jakiej doświadczyłam i czego możemy się z niej nauczyć

To miało być rozkoszne niedzielne popołudnie. Ciepły czas z przyjaciółmi, dzieciakami i dobrym jedzeniem. Miejsce właściwie sprawdzone bo mimo, że nowe to już wielokrotnie opisane w samych superlatywach. To się nie mogło nie udać. A jednak.

Restauracja jest elegancka, ale bez zadęcia. Od początku czujemy się tu świetnie, mimo że czwórce dorosłych towarzyszy progenitura w wieku lat ośmiu, miesięcy czterech i dwa razy po miesiącu. W sumie mogliby na nas krzywo patrzeć. Ale nie patrzą. Później przekonuję się, że nie jesteśmy tu jedyni na takim obiedzie, a dzieciaki kręcą się tu i tam. To taki luz, ale w dobrym stylu, tak jak lubię najbardziej. W tle plumka fortepian, na środku sali stoi stół, który zachęca przekąskami (doskonała piklowana marchewka, polecam), a dorosłych nęci cała lista wyjątkowo ciekawych nalewek. Dobre nalewki stawiam ponad innymi alkoholami, są na równi z winem, więc cieszę się, że mamy takie miejsce. Bo dobre nalewki to jest prawdziwa sztuka.

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

Szybko decydujemy się na konkretne dania, szybko zamawiamy i… od tej chwili jedyne, co jest szybkie, to bieganie kelnerów po sali. Przystawki docierają jeszcze w rozsądnym czasie i w większości są zachwycająco smaczne. Zestaw trzech tatarów (jeleń, sarna, wół) jest cudowny, mięso ma konsystencję masła, towarzyszą mu klasyczne dodatki, takie jak marynowane grzyby, ogórek kiszony, cebulka i żółtka z przepiórczych jajek. Cudowna, wysokiej jakości prostota. Nic, tylko kochać.

rest baczewskich opinie

Doskonały jest też śledź pod szubą, który jest niemal kremowy i pięknie podany w szklanej szkatułce. Gęsi pipek ma swoich fanów, choć przeciwnicy twierdzą, że nieco suchy. Ja twierdzę, że smak się broni, jest bowiem charakterystyczny dla podrobów, ale też kompletny, zupełnie nic mu nie brakuje. Gorzej wypadają tylko cepeliny, które zamówiliśmy z wszystkimi pięcioma nadzieniami (raki, kapusta z grzybami, płucka, soczewica i bryndza) i właściwie bez rozbierania na poszczególne smaki można je sprowadzić do wspólnego mianownika: ciasto zbyt kleiste, ciężkie, a farsz mdły. Cepeliny można spokojnie dopieścić lub – jako gość – odpuścić.

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie
Powiedzmy, że mamy za sobą mniej więcej godzinę. Pierwszą z. Kiedy robiłam rezerwację na czternastą, pani po drugiej stronie słuchawki upewniała się, że wyrobimy się do szesnastej trzydzieści, bo ma już wszystko zarezerwowane. Nie ma sprawy. Tylko mniej to zależy ode mnie, a bardziej od kuchni i szybkości wydawania dań. Ale rozumiem, że są oblegani i nie ma problemu, mogę zjeść szybciej, niż wolniej, fajnie że uprzedziła. Ale wracając – przystawki za nami.

rest baczewskich opinie

I tu powinna nastąpić bardzo długa pauza w tekście. Tak długa, jak nasze oczekiwanie na dania główne. Bowiem dania główne pojawiły się po… trzech godzinach(!). I o jakiż cyrk wydarzył się po drodze! Na początku jeszcze nie zakonotowałam, że kelnerzy biegają z coraz bardziej nietęgimi minami. W sumie trzymali fason do końca i to im należy się największa laurka.

Najpierw dostajemy informację, że jeszcze ciut, tak z kwadrans dzieli nas od dań główych. Nie jesteśmy poirytowani, bo wstępny głód złagodziły w większości znakomite przystawki. Warto też zwrócić oczy nadobne w kierunku nalewek. Na przykład gryczana jest fenomenalna i butelkę kupiliśmy do domu. W ogóle te nalewki załatwiły naprawdę dużo przy wielu stolikach wprowadzając element baśniowy do coraz mniej wesołej rzeczywistości.

Kolejny raport z pola walki dostajemy po kolejnej godzinie. Dowiadujemy się, że dzień wcześniej szef kuchni zwolnił trzech kucharzy. Nieroztropny ruch, szczególnie jak się ma overbooking, ale w sumie co mnie to obchodzi, zgadza się? Nie drzemy szat, bo oprócz mnie przy stole są dwie szefowe kuchni i Ukochany, nigdyś właściciel kilku restauracji. No, wyrozumiali jesteśmy. Spoko, poczekamy. Bo widzicie… biznes restauracyjny, to jeden z trudniejszych biznesów, a czynnik ludzki jest zawsze najbardziej zawodny. Wtopy zdarzają się najlepszym.

Po kolejnej godzinie poczyniliśmy następujące obserwacje: dwa sąsiednie stoliki przyszły godzinę po nas, dawno zjadły dania główne i zebrały się do wyjścia, kilka innych stolików nie zjadło nic lub prawie nic, jeden stolik ostentacyjnie wyszedł niemal trzaskając drzwiami przy wtórze kiszek grających marsza (pogrzebowego). Wyrozumiałość wyrozumiałością, ale tu już uznaliśmy, że jednak wystarczy tych uprzejmości. Pierwszy raz w życiu powiedziałam kelnerowi czym się zajmuję i co im zrobię, jak nas natychmiast nie nakarmią. Była osiemnasta. Na pokładzie niemowlaki. I te kiszki grające marsza (pogrzebowego). Chryste, jaka padaka!

I w końcu są, blisko cztery godziny od złożenia zamówienia, takie wyczekane, wyśnione – dania główne. Absolutnie porywająca rakowa, szalenie aromatyczna, kremowa, ale nie za ciężka. Dalej berdyczowska – godna mięsno-warzywna zupa, która rozkosznie rozgrzewa brzuch i serce. Fantastyczny okazał się też banosz, a więc kasza kukurydziana podana w trzech szklanych naczyniach, każda porcja okraszona czymś innym: duszonymi grzybami, bryndzą i… znów duszonymi grzybami, choć w menu stały skwarki. Może się nie wyrobili ze wszystkim. Wybaczam. To danie jest doskonałe, pełne umami i takie… przyjemne nie tylko dla ciała, ale i dla ducha. Podobnie zresztą jak kaszotto z pęczaku z borowikami i bursztynem, no cudne. Nie trzeba nic poprawiać, doprawiać, wszystko jest takie dobre i smaczne, że się wzruszyć można.

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

Udko z gęsi w menu stoi jako konfitowane, ale na pewno nie zostało odgrzane w tłuszczu, tylko w piecu, bo jest nieco suche. Mięso konfitowane nigdy nie będzie suche. Wciąż jednak jest bardzo smacznie, a towarzysząca mu modra kapusta to mały kapuściany cud o idealnym balansie między lekko drażniącymi język kwaśnymi szpileczkami, a nutami słodyczy. Czyli papu bardzo zadowalające.

rest baczewskich opinie

Jednak za deser podziękowaliśmy, bo się zrobiło już tak późno, że czas nadszedł najwyższy na wieczorną kąpiel progenitury, a nie kolejne dwie godziny czekania na ciastko.

Moglibyśmy tę wizytę uznać za kompletną katastrofę, ale ponieważ mamy raczej pozytywne nastawienie do świata, to poszukajmy plusów dodatnich i nauki, która dla wszystkich może z tej sytuacji wypłynąć. Oto mamy miejsce bardzo ładne, bardzo przyjemne i bardzo frontem do ludzi. Bez kija w dupie, którego organicznie nie trawię (i w tym miejscu chciałabym przypomnieć, że istnieją nawet gwiazdkowe restauracje pozbawione tego atrybutu w odbycie). No więc jest milusio. Jedzenie, poza kilkoma uwagami, bardzo satysfakcjonujące, ewidentnie oparte na dobrej jakości składnikach. Naleweczki prima stort. Obsługa – genialna! Gdyby nie oni, to goście by ich wszystkich zjedli zamiast tatara. Kelnerzy biegali, mimo wszystko i prawie przez łzy próbując się uśmiechać i łagodzić sytuację, po kolei wszystko wszystkim zdejmowali z rachunków (nam też, dlatego nie mam zdjęcia). Łagodzili jak umieli najlepiej. I to im należy się order za udźwignięcie tej sytuacji.

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

rest baczewskich opinie

 

A jaka z tego wszystkiego płynie nauka?

Może na początek nie należy zwalniać kucharzy przed weekendową tabaką, o której się wie, że będzie, bo istnieje coś takiego, jak coraz szczelniej wypełniona ksiażka rezerwacji. Nie wiem co tam się wydarzyło, kto ma większe ego i kto komu nadepnął na odcisk i z punktu widzenia gościa nic mnie to nie obchodzi. Tak się po prostu nie robi.

Kolejna rzecz: rezerwacje. Mając tak duże braki na kuchni nie przyjmuje się kolejnych rezerwacji, a już na pewno nie idzie się w overbooking. Rezerwuje się na przykład tylko połowę stolików. A w najgorszym wypadku, wiedząc o deficycie kucharzy – dzwoni się i część rezerwacji grzecznie odwołuje.

I na koniec: dobry kelner to jest czyste złoto. Gdyby nasz nie był tak uprzejmy, profesjonalny i nastawiony całym sobą na rozwiązywanie problemów, to ten wpis nie byłby tak łagodny, a ja zgodnie z obietnicą zrobiłabym im z dupy jesień średniowiecza. A tak, to jeszcze sowity napiwek zostawiliśmy.

Co więcej – ja z przyjemnością tam wrócę. Bo to świetna restauracja, która znakomicie karmi, w której rozkosznie można się ululać przednimi nalewkami. To miejsce, w którym człowiek czuje luz, ale jednocześnie otoczony jest troską i uwagą, jakie powinno mu zapewniać miejsce chcące uchodzić za eleganckie.

Świnek dla restauracji nie będzie, bo uznaję tę sytuację za wpadkę z półki „apokalipsa, krówa!” i to się może zdarzyć nawet w najlepszej rodzinie. Bardziej mnie ciekawi kto i jakie lekcje z tego wyniesie. Bo ja z dużym zainteresowaniem patrzyłam jak wszystko wywala się na twarz i co oni z tym zrobią. Ostatecznie taki cyrk nie zdarza się codziennie.

Magda

Info

www fb
al. Christiana Szucha 17/19, Warszawa

Szef kuchni: Artur Cichomski

Będzie mi miło, jeśli pomożesz mi z moimi treściami dotrzeć do szerszej publiczności i udostępnisz ten wpis. Dziękuję!