Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Bardzo niebanalny przewodnik po Belgradzie –...

Bardzo niebanalny przewodnik po Belgradzie – zero wtop, same sztosy!

Nie napiszę, że Serbia jest krajem, który musicie zobaczyć, bo ominie Was w życiu coś ważnego. Być może ktoś się ze mną nie zgodzi, ale to są moje subiektywne odczucia. Natomiast Belgrad… Belgrad jest znakomitym pomysłem na weekendowy wypad. Bilety są tanie, lot trwa godzinę, a samo miasto dostarcza wielu pozytywnych zaskoczeń. Bardzo pozytywnych!

Tym razem mieliśmy łatwo, bo zatrzymaliśmy się u przyjaciół, którzy od jakiegoś czasu mieszkają w Belgradzie i dobre jedzenie cenią równie mocno, jak my. Mają więc roztrzaskane wszystkie najlepsze miejscówki nie tylko z lokalnymi przysmakami, ale również z kuchnią europejską na fenomenalnym poziomie. Generalnie Belgrad uważam za genialny pomysł na weekendowy wypad. Nie jest tak zgrany jak Rzym czy Paryż, być może pod względem zabytków nie ma też tyle do zaoferowania, ale na pewno ma klimat i jest wyborem bardzo niebanalnym. Choćby tylko raz w życiu, ale warto. To miasto żyje. Może nie mają specjalnie forsy, ale do knajp chodzą stadnie. I ja to szanuję.

Strasznie długo zbierałam się z tym tekstem. Może po prostu potrzebowałam czasu, żeby mi się to ułożyło w głowie. Bo Belgradowi daleko do banału. Co zaułek – to zaskoczenie. Co park – to zachwyt. Co knajpa – to pięć świnek. Z takimi przewodnikami, to można! Tak więc dziś kuchnia serwuje weekendowy przewodnik nie tylko po tym, co najlepsze w kuchni serbskiej, ale również po miejscach, które niczym nie odstają od swoich zachodnioeuropejskich odpowiedników.

Bo kuchnia bałkańska… Czekaj, coś musimy sobie wyjaśnić. Nie istnieje coś takiego, jak kuchnia danego kraju. Jest kuchnia regionu, a regionu nie imają się granice administracyjne. Jest więc kuchnia bałkańska, ze swoimi miejscowymi zakrętasami, takimi jak trufle w Słowenii (słodki Jezu w pomidorach, kiedyś dostaliśmy pizzę z truflami w takiej obfitości, że nie było spod nich widać placka, ale to opowieść na inny tekst), ale co do zasady kuchnia bałkańska to kuchnia nie tylko serbska. Kuchnia bałkańska to mięso pieczone na żywym ogniu, soczyste pomidory, sałatka szopska, burki na śniadanie i tego typu historie. W przewodniku znajdziecie miejsca uznane i cenione przez miejscowych, przez nich uważane za najlepsze w mieście. Zero wtop, same sztosy!

1. Na jagnięcinę i prosiaka – Pecenjara N. K.

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

To miejsce nie ma nawet adresu, z ulicy wygląda tak, że pięciu złotych byście za nie nie dali, a stołują się tu wszyscy możni kraju tego. Trzeba ciut ruszyć się za Belgrad, ale wierzcie mi – warto. Pamiętam, że jak wracaliśmy jesienią z Grecji od naszych kochanych Suli i Michalakisa, to zatrzymaliśmy się u Wojtka i chłopcy wyruszyli po jakieś godne jedzenie. Czekałam na nich bite trzy godziny, bo oprócz tego, że zamówili na wynos, to nie odmówili sobie przyjemności zjedzenia na miejscu i podlania się godną ilością alko. I ja ich rozumiem, też bym tak zrobiła. Tu po prostu jest taki klimat.

Serwują znakomitą jagnięcinę i wieprzowinę pieczoną na ogniu, z chrupiącą, dymną skórką i soczystym mięsem wewnątrz. Jeśli oglądacie nasze InstaStory (oglądajcie, ciągle o czymś Wam tam opowiadam), to widzieliście, jak grzeczne dzieci z dobrych domów wyjadają jagnięce oczy z głowy, która także wjechała na nasz stół. Serio, jeśli szukacie najlepszego miejsca w mieście na pieczoną jagnięcinę, to właśnie je znaleźliście. Tak mówią miejscowi, a oni wiedzą najlepiej.

Gdzie?
286 NOVOSADSKI AUTOPUT – po prawej stronie kawałek za centrum handlowym Zemun

2. Na najlepsze cevapcici w mieście – Walter Sarajevski Cevap

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

To jest dziko dobre. Za pierwszym razem wzięliśmy na wynos i rozszarpaliśmy na masce samochodu. Za drugim razem usiedliśmy przy stole, że niby taka cywilizacja. A później i tak sobie wyrywaliśmy. Tutejsze cevapcici uznawane są za najlepsze w całej Serbii i choć nie jadłam cevapcici w całej Serbii, ale za to jadłam w bardzo wielu miejscach na Bałkanach i jestem skłonna się do tej opinii przychylić. Na pewno są najlepszymi, jakich próbowałam. Są cudownie dymne, soczyste i tak pełne smaku, że można się wzruszyć. Obsługa raczej w stylu „nie muszę się napinać, bo i tak stoi kolejka”, ale to nie wpływa na nic. Koniecznie zamówcie dodatkową porcję kajmaku. W tej konfiguracji otworzy się niebo, obiecuję. Mają też świetną baklavę.

Gdzie?
Strahinjica Bana 57, Belgrad

3. Na ciastka – Hotel Moskwa

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

Podobno najlepszy hotel w mieście. Rzeczywiście mocno w rosyjskim klimacie z całym tym kapiącym złotem i zdobieniami, może trochę w stylu naszego Bristolu, choć Bristol to trochę inna kategoria, jeśli chodzi o wysmakowanie wnętrz. Gdzieś po drodze uruchomiło mi się takie skojarzenie i z tym nie wygram. Ale już obsługa i znakomite ciastka to ten sam poziom. Zawędrowaliśmy do nich późnym wieczorem i ku naszemu zaskoczeniu wcale w kawiarni nie byliśmy sami. Na pewno będziecie go mijać, więc wiedzcie, że warto wstąpić.

Gdzie?
Balkanska, Belgrad

4. Na ceviche – Toro

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

Przyznam, że tego się nie spodziewałam. Jednym z najbardziej lanserskich miejsc w Belgradzie jest Beton Hala – ciąg knajp i barów położonych nad brzegiem Sawy, w pobliżu jej ujścia do Dunaju. Tam jest jak w ulu! Stolik dostajesz albo po znajomości, albo karnie czekasz w kolejce. Na ogół po takich miejscach człowiek nie spodziewa się zbyt wiele, więc to tylko spotęgowało zaskoczenie. Bo oto wszystko, czego tam spróbowaliśmy było co najmniej bardzo dobre. Pisałam Wam na fejsie, że ten szpinak odtworzę i dam Wam przepis. I tak zrobię, nazwiemy go sobie szpinakiem po belgradzku. Ale koniecznie musicie spróbować tam ceviche, które w niczym nie ustępuje temu, które serwuje Martin w stołecznym Ceviche Barze. I deserów. Desery też mają pierwszorzędne. I tatarka. I churros. I sałaty. W sumie wszystko mają dobre.

Gdzie?
Karađorđeva 2, Belgrad

5. Na chillout w hamaku – Splav TAG

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

Idealne miejsce na chillout. W stosunku do Beton Hali położone na drugim brzegu Sawy. Musicie wiedzieć, że nasze gastro-biznesy na barkach dopiero raczkują w stosunku do belgradzkich. Tam naprawdę jest w czym wybierać, jeśli macie ochotę na posiłek lub drinka z widokiem na rzekę. Tu nie będę Was jakoś szczególnie namawiała do eksplorowania kuchni, ale te hamaki rozpięte wprost nad wodą, mieszczące spokojnie kilka osób, to jest absolutny czad. Gwarantuję Wam, że zrobicie wszystko, aby jeszcze trochę przeciągnąć i poleżeć w poduchach.

Gdzie?
Lewy brzeg Sawy, przy deptaku

6. Na zakupy – Kalenić

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

W Belgradzie są dwa główne targowiska. My – za radą naszych ekspatów – wybraliśmy się na Kalenić. Jest lepiej zaopatrzony, kupują na nim miejscowi i nawet jeśli mielibyście nic nie kupić, to warto się przejść choćby po to, żeby zobaczyć co tu się je i zamienić kilka słów z przemiłymi sprzedającymi. W ogóle myślę sobie, że wizyta na miejscowym targu, to dla każdego pasibrzuszka obowiązkowy punkt programu.

Gdzie?
Maksima Gorkog, Belgrad

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnik

belgrad przewodnikbelgrad przewodnik

belgrad przewodnik

Smacznego!

Magda


  • Kasia Bolek

    super, wczoraj kupiłam bilety do Belgradu, spróbuję skorzystać z waszych rekomendacji. Chociaż czasem może być ciężko biorąc pod uwagę, że będę podróżować ze zbuntowaną 2-latką. Ale na targ na pewno się wybierzemy 🙂

  • Krasian

    Nie rozumiem czemu w dzisiejszych czasach język polski jest powodem do wstydu i musimy jeździć na „tripy”… udawać się na „chillout” (a nie np. na odpoczynek…) niedługo w ogóle przestaniemy mówić po polsku. Dzieci z Wrześni byłyby niepocieszone 🙂 Szkoda, że tylko najbiedniejsze kraje środkowo/wschodnioeuropejskie mają takie kompleksy i muszą bez przerwy stosować zapożyczenia. Przepraszam, musiałem 🙂 Tak mi się nasunęło 🙂 Super przewodnik, na pewno się przyda!

  • Agnieszka Durlej

    W imieniu swoim i ekipy, z którą podróżuję składam dzięki za polecenie Waltera – orgazmistyczne przeżycie! Cevap wymiata, podobnie jak pljeskavica. Dzięki Magda!