


Rest. Baczewskich – największa katastrofa restauracyjna, jakiej doświadczyłam i czego możemy się z niej nauczyć
To miało być rozkoszne niedzielne popołudnie. Ciepły czas z przyjaciółmi, dzieciakami i dobrym jedzeniem. Miejsce właściwie sprawdzone bo mimo, że nowe to już wielokrotnie opisane