Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Sketch w Teatrze Wielkim – idzie nowe

Sketch w Teatrze Wielkim – idzie nowe

Do Sketchu poszłam na przeszpiegi. Wiedziałam, że Sebastiana Olmy nie ma już od dawna w Kafe Zielony Niedźwiedź, przez moment błysnął na Wilczej, ale jakoś intuicja podpowiadała mi, że to długo nie potrwa, więc nie ma sensu biec i – rzeczywiście. Wróbelki ostatnio ćwierkały, że zakotwiczył w Sketchu. No to cyk.

Pojawił się tylko jeden problem – jego menu będzie można zjeść dopiero od września i to raczej od połowy. Damn! Ale skoro już umówiłam się tu z kumpelką, to zjedzmy ten obiad i zobaczymy co się wydarzy. W porze lunchowej jest tu naprawdę dużo gości. Monika decyduje się na menu lunchowe, a ja zamawiam z karty. Podoba mi się, że wspomniane menu lunchowe podzielone jest na dwie sekcje – zwykłą i fit. Czyli panie też znajdą coś lekkiego dla siebie. Monika wybiera tę właśnie opcję, a ja mam okazję podskubać z jej talerzy.

Fajna jest grzybowa, lekko pikantna, bez zbędnego zabielania, bo przecież fit i z uczciwą ilością grzybów. Na drugie sałata z burakami, makrelą i pestkami słonecznika. W sumie chyba w którymś momencie zazdroszczę Monice tej sałaty, bo okazuje się, że przeceniłam swoje możliwości i swojego dania głównego nie jestem w stanie zjeść. Ale o tym zaraz. Podoba mi się deser – coś w rodzaju budyniu z kaszy jaglanej z uprażonymi wiórkami kokosowymi i owocami. Do takiego zestawu każdemu przysługuje jeszcze lemoniada lub woda, a to wszystko w cenie 28 zł. Całkiem ok, nie sądzicie?

IMG_8108

IMG_8112

IMG_8116

Ja natomiast decyduję się na sałatkę Cezar (26 zł), która w menu widnieje z kurczakiem i boczkiem. Nie lubię tej wersji, zawsze najbardziej odpowiadała mi podstawowa, bez kurczaka, więc też i tutaj za niego dziękuję. Bekon może zostać. Bekon lubię również bez sałatki. Porcja jest duża. Gdybym wiedziała, że jest tak duża, to być może poprzestałabym na niej, ewentualnie dotarła tylko do zupy. I teraz tak – sos niezły, ale znalazłam go na talerzu trochę zbyt dużo. Ale ogólne wrażenie jest takie, że sałata się broni i ze smakiem zjadam ją do końca. Choć boczek przypiekłabym ciut bardziej, wszak w menu jest „chipsem”.

IMG_1845

IMG_8107

Absolutną petardą jest krem z pieczonych buraków i szarej renety z kozim serem (14 zł). Ser jest co prawda pokruszonym serem, a nie musem z sera, jak stoi w menu, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Krem jest gęsty, treściwy, lekko słodki słodyczą nie tylko pieczonych buraków i jabłek, ale i odrobiną miodu. Jednocześnie jest też lekko kwaskowy, zaś ser dodaje mu odpowiednią słoność. Ta zupa jest znakomita, mocno sycąca i koniecznie ją zamówcie przy najbliższej okazji. Jest tak dobra, że na rancie talerza zostawiam wiadomość dla kuchni. W sumie czasem mi się to zdarza, a i kucharzowi jest pewnie miło.

IMG_1848

IMG_1849

Kiedy więc dociera jagnięcina (59 zł), której fakt zamówienia chyba zepchnęłam w jakiś ciemny kąt umysłu, mówię tylko coś w stylu: „Panie, zmiłuj się nade mną”. Porcja jest wielka, to jest porcja dla głodnego mężczyzny. Wszystkie składowe tego talerza mają jednak wspólny mianownik: brak im przypraw. I komosie ryżowej i bakłażanowi, w którym czuję tylko czosnek, i samej jagnięcinie, która się lekko ciągnie i nie jest najlepszą jagnięciną w moim życiu. Menu obiecywało dużo: szafran, kolendrę, miętę, lecz zupełnie nie ma tego na talerzu. Fajne natomiast są duszone pomidory, ale im wiele nie trzeba do szczęścia. Nie o tej porze roku. I z przejedzenia i z braku smaku proszę więc o zapakowanie jagnięciny, przypadkiem mam w domu dwa kudłate szubrawce, które nie będą się szczególnie pochylać nad kolendrą lub jej brakiem.

IMG_1850

IMG_8115

W domu odkrywam, że dołożyli jeszcze kawałek sernika. Może dlatego, że jagnięcina mi nie podeszła? Miły gest. I ten cudnie kremowy, ciężki sernik, w którym wyraźnie czuć białą czekoladę sprawa, że ocena stabilizuje się na bezpiecznym poziomie czterech świnek. Ale od września spodziewam się więcej. Znacznie więcej wrażeń, drogi Sebastianie O.

Rachunek.

pigs4

Magda

Info

www fb
plac Marszałka Józefa Piłsudskiego 9, 00-078 Warszawa


  • zzz6

    Naprawdę myślisz, że szef kuchni ogląda brudne talerze po klientach?

    • Magda

      Na to wygląda, bo zgadł, że to ja siedzę w ogródku.