Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

Siwa Czapla, Giżycko

www fb

ul. Nadbrzeżna 11, Giżycko

Siwa Czapla była jednym z tych kilku mocno polecanych miejsc, które postanowiliśmy odwiedzić będąc ostatnio na Mazurach. Zazwyczaj średnio wierzę w to, co czytam, zwłaszcza jeśli za rekomendacją stoją dwa nieśmiertelne słowa: dużo i tanio. Tu porcje rzeczywiście nie są małe, a ceny normalne. Nie jest tanio, ale nie jest też drogo, jest ADEKWATNIE.

Najpierw trafiliśmy do Siwej Czapli wieczorem, na piwo. W ramach przekąski dostaliśmy pierogi z łososiem w świetnym, śmietanowo – koperkowym sosie. Bardzo dobre, delikatne, ze świeżą rybą.

IMG_4552

I prześwietną wątróbkę zawinięta w boczek, podaną z pieczonym jabłkiem i żurawiną. Genialnie delikatna, wilgotna, podpieczona tylko tyle, ile to konieczne, pyszna.

IMG_4553

Już wtedy wiedzieliśmy, że wrócimy. Dwa dni później zjedliśmy w Czapli obiad i przyznam, że nie znalazłam ani jednej rzeczy, do której mogłabym się przyczepić. Ok, obsługa jest wolna i czasem długo się czeka. Ale nadrabiają uprzejmością, więc… Na początek zupy.

Rybna – lekko pomidorowa, lekko ostra, taka trochę węgierska z pulpecikami rybnymi. Bardzo przyjemna.

IMG_4559

Później chłodnik, świetny, zbalansowane smaki, dokładnie taki jak lubię i taki, jaki czasem jemy w domu. Nie może być lepiej.

IMG_4560

I szczawiowa, trochę inna niż pamiętam z dzieciństwa, ale to nie znaczy zła. Bardziej jarzynowo-szczawiowa, dość delikatna, trochę kwaśna, aromatyczna. Chętnie zjadłabym ją ponownie.

IMG_4561

Ciekawostką przyrodniczą jest fakt, że sami robią wędliny, przetwory i ryby w occie. Można je kupić na wynos. Co prawda mój słoik okonia czeka jeszcze na otwarcie, ale wędlin już próbowaliśmy i są przepyszne, bez chemii, dziwnych dodatków, po nich się nie świeci w nocy.

IMG_4562

Tego dnia zjedliśmy jeszcze placki ziemniaczane przekładane wędzonką – świetne, świetne placki, choć mimo najszczerszych chęci nie dałam rady zjeść do końca. Robione na miejscu, świeże, chrupiące i niezbyt tłuste. W ogóle nie praktykują mrożonek i to czuć. To jest uczciwa, domowa kuchnia.

Podane w śliwkowym sosie żeberka wymiotły, dawno nie jadłam tak delikatnego, wilgotnego, rozpadającego się mięsa, którego włókna odchodzą od siebie niemal bez pomocy. Genialny kawałek mięsiwa.

IMG_4564

Na koniec farszynki, czyli coś w rodzaju ziemniaczanych pączków, faszerowanych mięsem mielonym i jajkiem na twardo, podanych z sosem kurkowym. To, czego nie można odmówić Siwej Czapli, to fakt, że nie żałują. Kurek była cała fura, też nie daliśmy rady dokończyć porcji, więc pojechała z nami. Bardzo fajne danie, w dość delikatnym cieście, kryjące nie mniej delikatny farsz. Może sos ciut za mało doprawiony, ale ogólne wrażenie bardzo na tak.

IMG_4571

Spokojnie mogę wam polecić Siwą Czaplę. Rozmawiałam z właścicielem i stąd wiem, że tylko 1/3 obrotu pochodzi z alkoholu, co może być zaskakujące z żeglarskiej miejscowości i knajpie zlokalizowanej przy samym porcie. Wiadomo, że żeglarze nie wylewają za kołnierz i obowiązkowe piwo jest obowiązkowe. Lub pięć. A Czapla otwarta jest również zimą i ludzie przychodzą do niej przed wszystkim JEŚĆ. To też coś mówi to tym miejscu.

IMG_4572

Siwa Czapla bierze udział w programie „Dziedzictwo kulinarne”, który też jest rodzajem rekomendacji (nie tylko dla restauracji, ale też lokalnych producentów zdrowego jedzenia, pasiek, etc.), więc szukajcie tych oznaczeń.

Zapłaciliśmy ok. 160 zł.

Zasłużona piątka.

5 pigs

Magda