Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

5 jarmarków świątecznych, z których dwa urwą Wam n...

5 jarmarków świątecznych, z których dwa urwą Wam nać!

Zastanawiam się czy Wy też macie ostatnio wrażenie, że magia świąt jakoś nam umyka? Niby wszystko jest podobnie jak kiedyś, ale emocje już zupełnie nie te. Może to natłok obowiązków, a może stuprocentowa pewność, że Święty Mikołaj na drugie ma „debet”?…

Ale coś Wam powiem: w ostatni weekend oszukałam system. I miałam dokładnie taką świąteczną radochę jak w dzieciństwie. Wtedy, kiedy do moich zadań Nadszyszkownika Celebracji Wigilijnych należało sprawdzanie czy pierwsza gwiazdka już jest, a później czy zwierzęta mówią. Nigdy nie mówiły ani słowa, jednak wtedy jeszcze niczego nie podejrzewałam. Ale później wyszła ta sprawa z Mikołajem i finalnie z magii świąt zostało tylko słuchanie kolęd, oglądanie „Kevina samego w domu” i przedświąteczna obstrukcja zakupowa.

Nie idźmy tą drogą, to ślepy zaułek.

Idźmy tropem idealnie skrojonego planu na przedświąteczny weekend, który wprowadził mnie w stan ekstazy, ale nie tak od razu, tylko stopniując napięcie. Polecam to rozwiązanie.

Powiedzmy, że Stuttgart nie jest najbardziej oczywistym wyborem jeśli chodzi o spędzenie rozkosznego przedświątecznego weekendu. No, chyba że dla fanów motoryzacji, którym tak tylko od niechcenia przypomnę, że znajdują się w tym mieście dwa ciekawe muzea: Mercedesa i Porsche. Ale wróćmy na ścieżkę nieco innych uciech.

Początek wycieczki to Jarmark Świąteczny w Ludwigsburgu, chyba najbardziej przypominający jarmarki, które wszyscy znamy – ze światełkami, grzanym winem, straganami z artefaktami wszelkiej maści – od pierników, przez bombki, domowe przetwory i nalewki, aż po typowe zimowe przysmaki, od których zawiązuje się sadełko. Co oczywiście ma swój głęboki sens, bo zimą musimy intensywnie przeciwdziałać niskim temperaturom.

niemieckie jarmarki świąteczne

Najłatwiej dostępne są dwa jarmarki zlokalizowane w samym Stuttgarcie, a więc ten największy w centrum, który zapisał się w mojej dość wdzięcznej pamięci wielkimi zgłoskami jako miejsce, w którym jest morze roześmianych twarzy i klimat jednej wielkiej imprezy. Zwłaszcza po którymś tam kieliszku jakże godnego w takiej chwili Jagerka. Oprócz straganów, grzanego wina, łakoci i szalonego tłumu znajdziecie tu także lodowisko, potężną choinkę błyszczącą od światełek i absolutnie idealny klimat na podkład pod wiener schitzel. Warto godzinkę lub dwie poświęcić też na Wouahou Winterdorf – niewielki, kameralny jarmark ulokowany na Marienplatz. Jest o tyle ciekawy, że jego sercem jest ogromne tipi, a w nim muzyka na żywo.

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

I to na razie była tylko mała zanęta. Przystaweczka, powiedziałabym. Bo wtedy wszedł on, cały na biało: Jarmark Królewski na Zamku Hohenzollern. Uważany za jeden z najpiękniejszych jarmarków świątecznych w Niemczech, absolutnie porywający, a do tego będący zalotną panienką, o którą trzeba się nieco postarać. A trzeba się postarać, bo dotarcie tu ze Stuttgartu zajmuje godzinę jazdy pociągiem i kolejne czterdzieści minut najpierw autobusem z dworca, a później jeszcze niewielkim busem na samą górę. Ale spokojnie, zero paniki, organizacja jest iście niemiecka, więc nie zginiecie.

niemieckie jarmarki świąteczne

Mam dużo szczęścia, bo podczas tego weekendu głównie prószył śnieg, więc w gasnącym popołudniowym świetle usadowiony na szczycie stromej, zalesionej góry zamek z jednej strony sprawiał wrażenie niedostępnego, a z drugiej pobudzał niezdrową ciekawość. Gdzieś, między tymi oszronionymi drzewami wiła się droga, która prowadziła wprost do baśni. Wiecie, takich, które czyta się przy kominku w wietrzny zimowy wieczór.

Jarmark Królewski nie jest ogromny, jest raczej kameralny, ale oferuje sto i jeden zaułków, w które moje wewnętrzne dziecko koniecznie musiało wsadzić nos. A we wszystkich cuda: albo pieczone kasztany, albo grzane wino jabłkowe, albo rękodzieło, albo ciasto z bakaliami, albo widok na gasnący horyzont. Dziedziniec okalają stragany głównie z rękodziełem i jedzeniem, a w zamkowych komnatach znajdziecie ozdoby choinkowe, nieco wrażliwsze na warunki atmosferyczne wyroby, ale również piękną choinkę, stajenkę i kilka muzealnych sal, a w nich cudowną miśnieńską porcelanę i insygnia Hohenzollernów. I bezwzględnie dołącza do mojej listy #SpokoMiejsc. Ka boom!

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

Miejsce bez wątpienia cudowne, wyjątkowe i magiczne, warte wciągnięcia na listę tych, które choć raz w życiu trzeba zobaczyć. I Stuttgart jest tu genialną bazą wypadową, bo w zanadrzu mam jeszcze jeden przebój, ale na razie koniecznie muszę Wam napisać, że wracając z Zamku do Stuttgartu pamiętajcie o małym zapasie, aby na niewielkim, zupełnie pustym dworcu sprawdzić skąd dochodzi źródło światła. Będzie nim bar, w którym koniecznie zatrzymajcie się na piwo. Lub Jagerka. No, ewentualnie pięć. Klimat jedyny w swoim rodzaju.

Ostatni na liście miałam Jarmark Średniowieczny w Esslingen. Esslingen to urocze miasteczko oddalone od Stuttgartu dziesięć minut jazdy pociągiem lub piętnaście taksówką. Bo budynki, które stanowią tło też mają znaczenie, nie oszukujmy się. O jak mi się tu spodobało! Kręciłam się jak bączek i nie wiedziałam czy najpierw mam fotografować, jeść, pić czy próbować się załapać na wszystkie atrakcje jednocześnie. W balii z gorącą wodą też można sobie tu za drobną opłatą posiedzieć. Ku uciesze sączącej grzane wino gawiedzi.

Współczesny, ale szalenie klimatyczny Jarmark Świąteczny płynnie przechodzi tu w kolejny, już nie tak rozświetlony, a więc jeszcze bardziej wprowadzający w nastrój Jarmark Średniowieczny, który został stworzony tylko po to, żeby prawdziwi hedoniści mogli nurzać się w rozpuście pieczonej dziczyzny, smażonych w pączkowym cieście jabłek i wszystkiego tego, co kreci w nosie i powoduje szybszą pracę ślinianek. A to w wyjątkowej oprawie z epoki. I dalej ta przyjemność sączy się w uliczki, rozlewa na mniejsze place i placyki, więc można tu spędzić całe długie popołudnie i wieczór nie nudząc się ani chwili, wracając w miejsca już widziane lub wciąż odkrywać nowe.

W Zamku Hohenzollernów byłam jak dziecko w sklepie z zabawkami – wszystkiego ciekawa, z otwartą buzią i oczami jak spodki, ale w Esslingen znów poczułam się jak dziecko tuż przed Gwiazdką. Byłam podekscytowana, szczęśliwa i z głębokim poczuciem, że Święta to naprawdę piękny czas. Czego i Wam życzę.

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

niemieckie jarmarki świąteczne

Tak więc idźcie tropem dziecięcej radości z nadchodzących Świąt. To najlepsze rozwiązanie z możliwych.

Magda

Partnerem postu są 

Spodobał Ci się tekst? To podaj dalej!

 


  • Justi Pusti

    Jarmarki odwiedzaliście jednego dnia?

    • Magda

      Nie, rozłożyłam na kilka, ale najchętniej wracłabym codziennie do Esslingen i na Zamek <3

      • Justi Pusti

        I wszystko jasne! Dziękuję