Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

Lotos, Warszawa

www fb

ul. Belwederska 2
00-762 Warszawa

Dzisiaj będzie trochę inna opowieść, która z niewiadomych przyczyn zalegała od dawna. Otóż dziś będzie o nostalgii, PRL-u i zimnej wódeczce, więc jeśli lubisz te klimaty – zostań na pokładzie.

Lotos, mimo wielu zawirowań w najnowszej historii naszego pięknego kraju, trwa na stanowisku od pięćdziesięciu lat. Klimat czuć od wejścia, a dalej jest tylko lepiej – wiklina, troskliwa bufetowa, kilka nalanych twarzy prezesów średnich przedsiębiorstw, brać emerycka spożywająca obiad… No i my.

IMG_2959Aby się odnaleźć w Lotosie, trzeba mieć w sercu tę szczególną iskrę pijaczka-hobbysty, który czuje się jak ryba w wodzie w klimacie „lorneta i meduza”. Szukający lansu, baunsu i orzeszków niech się oddalą w milczeniu, bowiem to nie jest to miejsce. Tu upija się co prawda kulturalnie, ale zaprezentowanie nowego pada byłoby grubym zgrzytem w całej PRL-owskiej harmonii, którą prezentuje to miejsce.

Oczywiście są obiady za kilkanaście złotych, lecz mam nadzieję, że nigdy nie będzie lansu na Lotos, tak jak teraz np. na bary mleczne, bo wszyscy wiemy jak to się kończy dla takich rezerwatów wspomnień.

Tym razem zrobiliśmy mały rajd przez klasykę klasyki, podlewając się oczywiście zimną wódką, co samo w sobie jest interesującym zjawiskiem, bowiem w wódkach raczej nie gustuję, ale nie wyobrażam sobie pić Lotosie nic innego, bo nic innego po prostu nie pasuje. Zatem najpierw tatar, flaki oraz żurek – prosto i na temat. Nad niczym się nie ropłynęliśmy z zachwytu, ale to jest raczej sytuacja, kiedy jesz u mamy ogórkową i jest taka jak zawsze, więc jesz, smakuje ci i już. I tu właśnie tak jest – jesz, jest takie jak zawsze, smakuje ci i już.

Lotos1Mam nieodparte wrażenie, że klimat nie jest zaklęty wyłącznie w wystroju, ale również w menu. Nie dość, że znajdziesz tam wszystko, czego potrzebujesz pod kielonek, ewentualnie dziesięć, to smaki są absoutnie pasujące do miejsca. Założę się, że są potrawy, które od dwudziestu lat gotują dokładnie tak samo, niemal na pamięć.

Dalej było jak po sznurku: schabowy, smażony ser i placki ziemniaczane. IMG_2967Nie wiem jak wy ustawiacie poprzeczkę dla knajp, ale ja mam coś w rozaju syndromu adekwatności. W Lotosie wszystko właściwie jest adekwatne do oczekiwań, które możesz względem niego mieć – jest śledź, jest schabowy, jest zimna wódka, jest idealny klimat do spożycia. Jeśli zatem wpadniecie czasem w melancholię i zatęsknicie za odrobiną PRL-owskiego sznytu  – odwiedźcie Lotos. Wyobrażam sobie, że kilkadziesiąt lat temu, pijali tam wódkę prezesi przedsiębiorstw państwowych, dowożeni przez kierowców białymi polonezami. Maklakiem i Bareją mi tam pachnie. I bardzo mi to odpowiada.

Magda


  • I precisely wished to say thanks once more. I am not sure the things that My friends and i might have followed without the pointers revealed on your part about my area. It seemed to be a real horrifying crisis for me, but coming across this well-written mode your corporation managed the issue took me and my peers to jump for contentment. I am thankful for your assistance and sincerely hope any person recognize what an amazing job you have been accomplishing educating the mediocre ones through a blog. Probably you haven’t encountered all of us.

  • Pingback: Prasowy, Warszawa | Krytyka Kulinarna - jedzenie na okrągło()

  • Pingback: 15 miejsc na kolację... bez dzieci /Warszawa | Krytyka Kulinarna()