Adresy wszystkich lokalizacji znajdziecie na stronie.
Leo Burdock jest owiany legendą – słyszałam o nim u Makłowicza, u Antka Bourdain, jedli tam Stonesi, sami rozumiecie, że po prostu musiałam. Najlepsze fish & chips w Dublinie, nie przechodzi się obok tego obojętnie.
Funkcjonują od roku 1913, tradycja zobowiązuje.
Nic bardziej mylnego. Przyznam, że dawno nie próbowałam czegoś równie miernego. Ryba zimna w środku, w rozpaćkanej panierce i do tego miękkie frytki bez smaku i właściwej konsystencji. Co za rozpacz! Nie podniosłam rękawicy i mimo burczenia w brzuchu wyszłam głodna.
Właściwie nie wiem, czy mogę coś dodać, do tego, co napisałam wyżej. Po prostu omijajcie to miejsce, nie warto mu poświęcić nawet jednego spojrzenia. A szkoda, bo liczyłam na rzecz może i prostą, ale pyszną. Tymczasem jest to wielkie, tłuste NIE.