Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Lars, Lars & Lars – tak, tak i jeszcze ...

Lars, Lars & Lars – tak, tak i jeszcze raz tak!

Lubię tak kończyć rok – dobrym jedzeniem, pozytywną recenzją i ciastem czekoladowym, które doprowadza do łez wzruszenia. Lars, Lars & Lars to nie jest trudne miejsce, wprost przeciwnie. Jest przyjemne, zrozumiałe i karmi rozkosznie. Na tyle smacznie, że z chęcią będę wracać. No i to ciasto czekoladowe!

Na Poznań zawsze mam za mało czasu. Wpadam i wypadam. Ale czasem udaje mi się coś zjeść. I czasem jest wybornie. Ale żeby nie przedłużać, bo dziś już pewnie jesteście w ferworze przygotowań do tej imprezy, na której wszyscy koniecznie muszą się dobrze bawić, przejdźmy do adremu (jak mawiają poloniści).

Skandynawskie zacięcie widać tu w menu dość wyraźnie, więc na pierwszy rzut idzie smorrebrod, cudna, sycąca kanapka z krewetkami. Zajadałam się nimi w Szwecji bez opamiętania, więc miło jest sobie to przypomnieć. Na bardzo dobrej jakości żytnim chlebie znajdziecie także jajko na twardo, szpinak i ikrę. Świetna, prosta przekąska. Właściwie jak na przekąskę jest całkiem spora.

gdzie zjeść w poznaniu

Zaraz za nią na naszym stole ląduje soczysta, delikatna wątróbka w porto, gdzieś pomiędzy znajduję kawałki kasztanów, a smaki zręcznie balansuje nienachalna słodycz miodu. Jeśli zastanawiacie się jak powinna być przygotowana idealna wątróbka, to zajrzyjcie pod ten adres – właśnie tak.

gdzie zjeść w poznaniu

Na temat sztokholmskiej zupy rybnej można by było napisać poemat, choć mam do niej jedno drobne „ale”. Jest cudownie okrągła w smaku, pełna umami, wykończona mlekiem kokosowym i naprawdę człowiek ma ochotę wylizać talerz. Gdyby tylko nie musiał omijać kawałków hodowlanego łososia, który konsekwentnie i bez wyjątku zawsze smakuje jak błoto. Omijając łososia trudno się wylizuje talerz.

gdzie zjeść w poznaniu

Zaklinam Was – zamówcie mule w żółtym curry. O jakże rozkoszne jest to doświadczenie! Małże są delikatne, ale ten sos to jest obłęd w ciapki. Zasięgnęłam języka i podobno nie ma w nim wiele masła, jest za to pasta curry, mleko kokosowe, białe wino i konieczna tu kolendra, ale smakuje tak, jakby była tu również kostka masła. A jak wiadomo masło to moje paliwo. Smaki są intensywne, wciągające i kompletne. Będę eksperymentowała tak długo, aż odtworzę je w domu. W tym sosie jest nuta geniuszu, mówię Wam.

gdzie zjeść w poznaniu

Dalej mamy gicz jagnięcą o mięsie delikatnym i łatwo odchodzącym od kości, podlanym esencjonalnym sosem, a towarzyszą mu ziemniaki hasselback, które bym potrzymała jeszcze chwilę w piecu i może ciut mocniej doprawiła. Do tego słodki, pietruszkowy mus, który z mięsem gra fenomenalnie i jarmuż (tu się uśmiecham pod nosem dość bardzo, bo aktualnie jestem tą blogerką, która a) nie lubi dzieci, b) piw craftowych oraz c) jarmużu. Wszystko to mija się z prawdą, a przynajmniej w dwóch przypadkach na trzy robiłam sobie jaja. Mmm, jaja, najlepsze na miękko.)

gdzie zjeść w poznaniu

Ale wróćmy do sedna, bo oto na stół wjeżdża kladdkaka – genialne ciasto czekoladowe o smaku tak kompletnym, że nagle otwiera mi się luk drugiego żołądka. Wiecie, tego, który wszyscy mamy specjalnie na takie okazje. Ciasto jest wilgotne, kleiste i bogate, a obok niego jeszcze kulka cudownych domowych lodów, które wcale łatwo się nie topią i trochę chrupiącej domowej kruszonki. Wcale nie słodkiej. Ten deser to jest najprawdziwsza petarda i cieszę się, że pojawił się w moim życiu.

 

I w Waszym też powinien.

gdzie zjeść w poznaniu

Rachunek.

Magda

Info

www fb
ul. Wojskowa 4, Poznań

Szef kuchni: Kamil Kuik

Spodobał Ci się post? To podaj dalej! (i zjedz to ciasto czekoladowe, na potęgę Posępnego Czerepu, zaklinam Cię!)


  • Wpadam do Poznania jutro na cały tydzień, mój luk w żołądku już się cieszy!