Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Kuchnia Lacanche – czy warto na nią wydać aż...

Kuchnia Lacanche – czy warto na nią wydać aż tyle? Opinia po półtora roku użytkowania

Możecie nie czytać dalej – TAK, TAK, TAK! To jest moje pieścidełko, najjaśniejszy punkt w kuchni, moja dzidzia i spełnione marzenie. Cieszę się nią tak samo, jak pierwszego dnia. Jeśli miałabym się wyprowadzić na antypody – ona pojedzie ze mną.

Gotowałam w bardzo wielu kuchniach, jedne były bardziej funkcjonalne, drugie mniej, a jeszcze inne wcale. Nie przepadam za bardzo skomplikowanymi rozwiązaniami, które wymagają sięgania po instrukcję obsługi piekarnika, aby upiec kurczaka. Z samochodami też tak mam – im mniej pokręteł i guzików na desce, tym lepiej.

Lacanche jest prosta i to jedna z jej największych zalet. Nikt nie musi się zastanawiać jak upiec kurczaka – po prostu go piecze. Te kuchnie można dowolnie konfigurować, jeśli ktoś nie ma gazu, a nie chce się bawić z wymianą butli, to może mieć po prostu płytę. Gdy podczas remontu odkryliśmy za szafkami rurkę od gazu aż kwiknęłam z radości. Bo od początku wiedziałam, że chcę gotować na gazie i już byłam pogodzona z tym, że konieczna będzie butla. Nawet tak zaprojektowaliśmy zabudowę kuchenną żeby było na nią miejsce, ale ostatecznie mam w tej szafce przyprawy. Bardzo obszerny wpis o remoncie kuchni popełniłam tutaj, znajdziecie w nim wszelkie informacje dotyczące sprzętów, użytych materiałów czy zabudowy.

lacanche kuchnia

lacanche kuchnia

Kuchnię Lacanche można poskładać jak klocki, aby dokładnie spełniała nasze potrzeby. Ja wybrałam wariant z pięcioma palnikami, przy czym na środku leży ciężka, żeliwna płyta. Można ją zdjąć, ale można też gotować bezpośrednio na niej. Doskonale sprawdza się z żeliwnym lub miedzianym garnkiem, wówczas ciepło jest rozprowadzane równomiernie i przy długim duszeniu, np. gdy gotujemy bigos, potrawa przez wiele godzin nie wymaga żadnego mieszania, a mimo wszystko się nie przypala. Jest to sztos.

lacanche kuchnia

lacanche kuchnia

Do tego szeroki piekarnik, który spokojnie mieści dorodnego indyka i druga komora, która maksymalnie rozgrzewa się do stu stopni. Służy do podgrzewania talerzy lub po prostu trzymania potraw w temperaturze idealniej do serwowania.

No i kolory… Bardzo mnie kusiły pastele, ale ostatecznie stanęło na „francuskim niebieskim”, a więc eleganckim odcieniu granatu. Takie rzeczy nie wychodzą z mody, a zapowiada się wieloletnia przyjaźń. Bo te kuchenki są właściwie niezniszczalne i służą nie przez lata, tylko przez dekady. Nie wiem, jakoś mnie to kręci, że to jest taka solidna rzecz, że jest ręcznie wykonana, że to jednak mała francuska manufaktura, a nie wielka fabryka. Lubię solidne rzeczy, lubię rzeczy, w które ktoś włożył swoją energię, cieszą mnie, potrafię je szanować i docenić.

lacanche kuchnia

lacanche kuchnia

lacanche kuchnia

lacanche kuchnia

Myślę, że aby wybrać własną kuchenkę Lacanche, albo przynajmniej poczuć jak wyjątkowy jest ten sprzęt, warto się do nich wybrać. Mają polskiego przedstawiciela (link do strony tutaj). Do tego na bardzo podobne modele jak moja mają teraz promocję i można je ustrzelić o 5 000 zł taniej. Nie widziałam tak dużych obniżek, a obserwuję tę markę od kilku lat. Idźcie, zobaczcie, bujniecie się tak jak ja, a później będziecie marzyć, żeby sobie taką sprawić. Na koniec to zrobicie i zgodzicie się ze mną, że pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero odpowiednio wyposażona kuchnia.

Magda

Spodobał Ci się wpis? To weź i udostępnij, może małżonek zrozumie ALUZJĘ 😉