Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Gdy kostucha puka do drzwi: jak przetrwać przezięb...

Gdy kostucha puka do drzwi: jak przetrwać przeziębienie u faceta – poradnik dla kobiet

Mężczyzna nie choruje – on walczy o życie. Nie od dziś wiadomo, że kobiety rodzą dzieci tylko po to, aby mogły sobie wyobrazić przez co przechodzi przeziębiony mężczyzna. To tak dojmujące doświadczenie, że rozmawiacie o tym jeszcze dwa miesiące po tym, jak już wyzdrowiał. Bo przeziębienie nie bierze jeńców i musimy się w tej sytuacji jakoś odnaleźć.

1. Ucieczka

Kusi, co? To jest najłatwiejsze, aczkolwiek redakcja nie poleca tego rozwiązania. Zawsze oczywiście możesz rzucić, że Ola wygrała dwuosobowy wyjazd do SPA i koniecznie musisz jechać z nią, bo taka okazja już się nie powtórzy, ale wiedz, że położy się to cieniem na waszym związku. Być może twój Miś skrywany żal będzie nosił w serduszku przez wiele, wiele lat, by pewnego dnia rzucić cię dla młodszej. To wszystko twoja wina, więc się nie dziw. W wersji ekspresowej pod twoją nieobecność okład z piersi zrobi mu sąsiadka. I sama będziesz sobie winna, przecież on jest chory, co on może? Nawet nie miał siły protestować. Tak więc ucieczka to dobre rozwiązanie, ale tylko na krótką metę. W długiej perspektywie może pociągać za sobą szereg dotkliwych konsekwencji. Dotkliwych dla ciebie oczywiście.

2. Fortele

Weryfikacja ważna rzecz. Najpierw musisz ustalić czy on naprawdę umiera. Jeśli termometr pokazuje 38,2 to wiadomo, że facet jest bliski śmierci i nie ma sensu drążyć, ale jeśli zaledwie 37,3 to jest nadzieja, że będzie żył. Przede wszystkim nie pokazuj mu termometru i zaniż wynik. „To tylko stan podgorączkowy, Kochanie, ale na wszelki wypadek będę spała w gościnnym” – słodko wyszepcz mu do uszka jednocześnie zrzucając bieliznę. Możliwe, że nastąpi cudowne ozdrowienie.

Fortel nr 2: zadzwoń po teściową. JEGO teściową. Wiem, to jest szatański pomysł. Mamusia przyjedzie, ugotuje rosołek, może nawet zaproponuje postawienie baniek. Gwarantuję ci, że jeden dzień takiej kuracji każdego mężczyznę postawi na nogi. Tylko nie popełniaj tego podstawowego błędu i nie dzwoń po jego matkę, bo będziesz miała przejebane – mamusia przyjedzie na sygnale, wprowadzi się do was na cały okres choroby oraz rekonwalescencji synusia (lekko licząc trzy tygodnie) i każdego dnia przynajmniej sto razy udowodni ci, że źle się nim zajmujesz. Kobieto, nie rób sobie tego jeśli chcesz, żeby wasz związek przetrwał.

3. Pamiętaj, aby ojojać

Jeśli już ustaliłaś, że sprawa jest na tyle poważna, że wymaga kilku dni pod kołdrą, to weź i się wykaż. Niech wie, że dobrze wybrał. Tylko dobra żona ojoja profesjonalnie. Bo chorego mężczyznę trzeba uważnić, nadać jego grypie odpowiednią rangę – co najmniej katastrofy porównywalnej do wybuchu Wezuwiusza (wiesz co się stało z Pompejami, prawda? No, to jest właśnie ten kaliber). Mężczyzna ojojany czuje się zauważony, dowartościowany, ma poczucie, że jego cierpienie nie idzie na marne. A ty punktujesz, bo nikt tak nie ojoja, jak najlepsza z żon. Może nawet czeka cię nagroda. Ale nie rozpędzaj się z marzeniami.

4. Placebo

To jest uniwersalny patent, który działa we wszystkich niemal przypadkach. Podajesz Misiowi ze trzy pastylki witaminy C i mówisz, że to jest takie turbo lekarstwo, taki sztos, taka nowość, że nie ma opcji, żeby Miś już jutro bez żadnego gila w nosie nie ciął cały dzień na plejaku. Generalnie Bear Grylls to bierze i to jest rozwiązanie tylko dla prawdziwych kozaków. Mów też językiem korzyści: nie dość, że będzie zdrowy, to jeszcze ma do wykorzystania pięć dni L4. Tyle wygrać! Po cudownym ozdrowieniu możesz zacząć wprowadzać dodatkowe aktywności, takie jak wyniesienie śmieci. Ale z umiarem, to przecież rekonwalescent! I nie zapominaj często go chwalić. W końcu jest taki dzielny!

5. Medytuj, ćwicz oddech, idź na jogę lub długi spacer

Zrób to dla siebie. I dla niego. Bo po dwóch dniach nadskakiwania, przykrywania, odkrywania, podawania herbatek, soczków, zupek, chusteczek, syropków prawdopodobnie eksploduje ci czaszka i wyprowadzisz się na Alaskę, albo w furii przegryziesz mu tętnicę i pójdziesz siedzieć. A przecież kochasz swojego Misia i chcesz, żeby wasz związek przetrwał, prawda?

Magda

Tekst powstał w ramach cyklu #KuUciesze

Rozbawiłam Cię? To podaj dalej!