Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

10 największych mitów na temat jedzenia, którymi k...

10 największych mitów na temat jedzenia, którymi karmi nas internet i producenci żywności

Ludzie wierzą w różne głupoty. Na przykład, że jak będą jedli te wszystkie suplementy z reklam, to będą żyli wiecznie mimo zapychania się przetworzoną paszą z dyskontu. To tak nie działa, to jest bzdura za którą stoi wyłącznie interes producentów wszelkiego śmiecia. Tak samo jak bzdurą jest, że…

1. Ziemniaki tuczą

Otóż nie. Ziemniaki nie tuczą, są za to bogate w witaminę C. Wiem, w Polsce mają umiarkowanie dobry PR, bo są tanie, dostępne w każdym sklepie i Janusz z Grażyną nie wyobrażają sobie obiadu bez kartofli. Szkoda, że wciąż nie mamy pojęcia o odmianach i – tak jak choćby Francuzi – nie traktujemy ziemniaków należycie. Czyli z szacunkiem. Bo ziemniaki są wręcz dietetycznym produktem. Tuczy masło, śmietana i wszystkie inne dodatki, które im towarzyszą. Zapiekanka dobra rzecz, ale ostrożnie z serem.

2. Mrożonki to zaraza, tylko świeże jest dobre!

Tak bardzo nie prawda. Warzywa i owoce, jeśli zostały zamrożone poprawnie, zimą są dla nas wybawieniem. Łatwo poznacie, że proces mrożenia przebiegł poprawnie i po drodze nic się nie rozmroziło jeśli mrożonka nie jest jedną wielką bryłą, lecz poszczególne warzywa czy owoce luźno się przesypują. Bryły nie kupujcie, prawdopodobnie była źle przechowywana, rozmroziła się i zamroziła ponownie. Poza tym mrożonki robi się w najwyższym sezonie, kiedy warzywa i owoce – owszem – są najtańsze, ale również najlepsze. Mrożonki są ok.

3. Dieta wykluczająca to najszybszy sposób na szczupłą sylwetkę

Tylko nikt nie dopowiada tego kawałka po przecinku – oraz efekt jojo. Ostatnio pisałam, że zastanawiam się nad postem dr Dąbrowskiej, bo coraz więcej osób zeznaje, że rewelacyjnie się po nim czuje. Tylko że to jest post, nie dieta odchudzająca, robi się to dla zdrowia, po przeprowadzeniu wszelkich badań i pod kontrolą lekarza. Tak przynajmniej powinno być. Ja wiem, że dużo osób traktuje to jak świetną metodę na odchudzanie, ale to błąd. W ogóle diety wykluczające są bez sensu między innymi dlatego, że po uzyskaniu wymarzonej wagi i powrocie do starych nawyków dupa zaczyna rosnąć w trybie 2m3 na dobę. Niestety nie wynaleziono lepszej metody na odchudzanie, niż ograniczenie kalorii i sport. Wiem, to łamiąca wiadomość.

4. Margaryna jest zdrowsza od masła

To jest jakiś koszmar, że ludzie dali sobie wmówić taką piramidalną bzdurę. Przy produkcji margaryny podczas uwodornienia olejów roślinnych powstają szkodliwe tłuszcze trans (witaj, miażdżyco!). Ja wiem, masło ma słaby PR, że niby cholesterol (tu polecam poszukać badań kardiologa dr Aseem Malhotra z Croydon University Hospital w Londynie, które delikatnie mówiąc wystrzeliły w kosmos budowany latami wizerunek margaryny jako przyjaznej naszym organizmom). Cholesterol sprzyja tworzeniu się hormonów w tym hormonów płciowych, wspiera tworzenie witaminy D3 oraz kwasów żółciowych. Jak ważna jest dla nas witamina D3 nie muszę mówić, prawda? To tylko dla porządku przypomnę, żebyście koniecznie suplementowali. A już na koniec, odwołując się li tylko do logiki – wszystko co wysoko przetworzone jest dla nas złe. Margaryna jest wysoko przetworzonym produktem. Proces produkcji masła wygląda tak: mleko – śmietana – masło. O smaku nawet nie wspominam, bo to pudełkowe smarowidło nie nadaje się nawet do smarowania skrzypiących zawiasów, nie mówiąc o przyswajaniu paszczą. Gdyby jakiś nadgorliwy koniecznie chciał jednak się do mnie przyczepić, to odsyłam do wywiadu z dr Grażyną Cichosz, o tutaj. JM na 100%!

5. Pij mleko na mocne kości

Aby dobrze przyswoić wapń potrzebny jest też fosfor – oba w odpowiednich proporcjach. Najlepsze proporcje są w mleku matki (nic dziwnego, mleko matki to w ogóle jest sok z gumijagód). Choć krowie mleko bogate jest i w wapń i w fosfor, to ich proporcje nie są już tak idealne jak w soku z gumijagód. Nadmierne spożywanie mleka zaburza równowagę kwasowo-zasadową w organizmie, a organizm żeby sobie to wyrównać używa wapnia, który pobiera z… kości (witaj, osteoporozo!). Zespół badaczy z Uniwersytetu Kalifornijskiego po siedmiu latach badań i obserwowaniu tysiąca kobiet opublikował raport, z którego wynika, że nadmierne spożywanie białka zwierzęcego w stosunku do białka roślinnego spowodowało, że złamania występowały 3,7 razy częściej, niż u kobiet których dieta prezentowała dokładnie odwrotną proporcję. Badania do wygooglowania –> „A high ratio of dietary animal to vegetable protein increases the rate of bone loss and the risk of fracture in postmenopausal women”. Nie jestem ortodoksyjna i nie mówię, żebyście już nigdy nie dotknęli mleka nawet końcem kija, ale żłopanie go szklankami, tak samo jak zgodne jedzenie margaryny całą uśmiechniętą do oka kamery rodziną przynosi korzyść wyłącznie ich producentom. Nie Wam.

6. Najlepsze źródło białka to mięso

Zostaw ziemniaki, zjedz mięso – znacie to? Błędne przekonanie, że tylko mięso daje siłę i moc pokutuje od zawsze. być może dlatego, że kiedyś mięso było drogie i jadano je znacznie rzadziej. Dziś pseudo kurczak jest tańczy od papieru toaletowego, więc można go rąbać codziennie. Cena spadła, głupie przekonanie zostało.

Bogatym źródłem białka są: ciecierzyca, fasola, orzechy, soczewica, ziarna i pestki, soja/tofu, spirulina.

7. Regionalne to to samo, co naturalne

Oesu, tak bardzo nie. Jest moda na lokalne, regionalne, itd. Tak samo jak na każdej innej modzie, na tej też płyną oszuści i lubiący chodzić na skróty. I problem jest o tyle upierdliwy, że produkty regionalne czy tam produkowane w innej szopie często nie mają etykiet ze składem. Bo że Bogdan powie nam: „Pani, to moje swojskie, dziadek też tak robił”, to jeszcze nic nie znaczy. I co gorsza tu nie mam dobrej rady, kłania się towaroznawstwo. Dobry miód się cukrzy i przyjmuje postać stałą, oscypek owczy zimą nie istnieje, bo owce nie dają w tym okresie mleka, itd. Edukacja, o którą musicie zadbać we własnym zakresie.

8. Produkty „light” odchudzają i są zdrowe

Pierdolenie. To jest kolejny chwyt marketingowy, który ma sprzedać, a nie uzdrowić. Po pierwsze odtłuszczanie czegokolwiek nie ma wielkiego sensu. Tłuszcz jest nam potrzebny chociażby po to, żeby nasze organizmy mogły wchłonąć z pożywienia szereg witamin. Poza tym produkty odtłuszczone zwykle mają w bonusie dołożony cukier. A cukier jest dla organizmu znacznie bardziej szkodliwy, zwłaszcza jeśli nie kontrolujemy ilości, jaką przyswajamy paszczą. Znowu wraca ta sama piosenka – chcesz schudnąć i być zdrowy, to jedz wszystko, tylko trochę mniej i ćwicz. Inna metoda nie istnieje i tak, też mnie z tego powodu boli serce.

9. Ryby są zdrowe, a łosoś to ryba, więc…

Ryby może i są zdrowie, ale hodowlany łosoś nie. W krajach skandynawskich przestrzega się kobiety ciężarne przed spożywaniem łososia i przed karmieniem nim dzieci, a u nas reklamuje się go jako produkt premium. Hodowlany łosoś to jest taki kurczak tylko z morza.

10. Produkty tej samej marki z supermarketu i dyskontu to to samo

Tak bardzo nie. Czytajcie etykiety. Z pozoru ten sam dżem w Auchan czy tam innym Tesco jest słodzony cukrem, a ten z dyskontu – syropem glukozowo-fruktozowym. I. Tak. Dalej. Nie wierzycie, to sami sprawdźcie. Wiem o tym od jakichś piętnastu lat. Mieszkałam wtedy w kraju sera i bagietki i po prostu zobaczyłam dokument w telewizji. Jechały dwie taśmy – jedna dla supermarketów, druga dla dyskontów, etykiety niemal identyczne. Słowo klucz: niemal. Tak zaczęła się moja przygoda z drobnym drukiem. Od tamtej pory drobny druk to moja ulubiona lektura. To w sumie jest logiczne – dyskonty wymuszają na dostawcach jak najniższe ceny, więc ci żeby sprostać wymaganiom obniżają jakość korzystając z tańszych zamienników niektórych składników. Etykiety na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo, więc wrzucacie ten dżem do koszyka na pamięć. A tam taka niespodzianka. Czytajcie składy, zaklinam Was. I nie dajcie robić z siebie idiotów.

Magda

Uważasz, że to potrzebny tekst? To podaj dalej!