Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Jak wkurzyć kelnera? 7 niezawodnych sposobów

Jak wkurzyć kelnera? 7 niezawodnych sposobów

W restauracjach są goście i „goście”. Kto pracował w gastro, ten wie. Jedni są uprzejmi, sympatyczni i pozytywnie nastawieni do świata, a drudzy roszczeniowi, wiecznie niezadowoleni oraz irytujący. Czasem też głośni lub aroganccy. Nu, nu, nu, nieładnie.

Żeby nie było – złym kelnerem także można być i to wcale nie jest takie trudne. Sami sprawdźcie, pisałam o tym tutaj. Ale złym gościem też. Bardzo złym. Takim, że człowiek ma ochotę naprawdę napluć mu do talerza, choć jest to trochę bajka i tak naprawdę nikt tego nie robi. Raczej. Ale pewności nie można mieć nigdy. Trolololo.

 

Przyjdź przed samym zamknięciem i zamów pół karty

Na początek combo, czyli prosty sposób jak wkurzyć nie tylko kelnera, ale również kuchnię. Sposób genialny w swej prostocie. Trzeba tylko wycyrklować tak, żeby już kuchnia była posprzątana. Siadasz jak panisko, zamawiasz pół menu i sycisz swoje sczerniałe serduszko wkurwieniem kelnera, które ten – w zależności od zdolności aktorskich – mniej lub bardziej zręcznie tuszuje przyklejonym na Kropelkę uśmiechem numer siedem.

…po czym nie daj napiwku

Gwarantuję, że wszystkie joby, klątwy i złorzeczenia, które polecą pod twoim adresem w momencie, kiedy wreszcie się nażresz i zamkniesz za sobą drzwi wystarczą, aby przekląć twój ród na pięć pokoleń do przodu. Ty kutwo, ty.

Zajmij czteroosobowy stolik i zamów soczek

Po czym otwórz laptopa i medytuj nad nim trzy godziny. Jeszcze lepiej, jeśli knajpa jest pełna i obsługa odprawia z kwitkiem kolejnych gości, którzy potencjalnie mogliby zostawić całkiem sporo forsy. Jesteś freelancerem w za krótkich spodniach i z gołymi kostkami w styczniu, a freelance rządzi się swoimi prawami. Na przykład twoim prawem jest możliwość pracy gdzie ci się podoba.

Zostań memem

Znacie tę grafikę, na której para siedzi przy stoliku w restauracji, a obok stoi kelnerka z notesem? Pani mówi:
– Nie jemy jajek, glutenu, mięsa, nabiału i orzechów. Co nam Pani poleci?
– Wypierdalać – odpowiada kelnerka.

Bądź tą parą. To takie proste.

Wiedz lepiej. Najlepiej

Byłeś raz we Włoszech? No to świetnie się składa, bo czyni cię to ekspertem od kuchni włoskiej. I naprawdę nie ma znaczenia, że ta pizza rzeczywiście jest taka, jak w Neapolu. Może akurat w Neapolu nie byłeś, bo trafiły ci się tanie bilety do Bergamo, ale pizzę jadłeś i doskonale wiesz, że te purchle na rantach są niezgodne ze sztuką i co ci będą jakieś spalone gówno wciskać?! Rabat. Kelnerze, rabat dej!

Jesteś bogiem, wyobraź to sobie-sobie

Płacisz, więc wymagasz. To naprawdę nie ma znaczenia, że knajpa jest średniopółkowa, ceny raczej z tych ogólnodostępnych, ważne jest to, że skoro to ty uiszczasz rachunek, to spokojnie w bonusie możesz sobie podreperować ego. Więc grymaś, kręć nosem, miej wymagania, każ zmieniać skład każdego dania, które trafi na twój stół, a na koniec powiedz, że ci nie smakowało, bo te składniki jakoś nie do końca do siebie pasują. Rabat. Kelnerze, rabat dej!

Pytać jest rzeczą ludzką

Więc pytaj. Zacznij od pytania co kelner ci poleci. Prawdopodobnie poleci ci trzy – cztery potrawy. Rozbierz je więc na atomy i dopytaj o każdy składnik. Bądź profesjonalistą, niech ta spowiedź trwa chociaż kwadrans. Tak, żeby kelnerowi już dobrze dogi weszły do dupy. A jak masz szczęście, to knajpa będzie pełna i przy okazji wkurzysz pięć innych stolików, które też chciałby zostać obsłużone. Ty farciarzu. Na koniec powiedz, że w sumie nie jesteś głodny i zamów kawę. Ka-booom!

Magda

Tekst powstał w ramach cyklu #KuUciesze, choć prawda jest taka, że tacy ludzie istnieją. Wyobraź to sobie-sobie

Spodobał Ci się tekst? To podaj dalej!

 


  • Bartosz Schubert

    opcja bezkosztowa
    1. Zadzwoń od restauracji „na dowóz”
    2. Zapytaj co jest w karcie
    3. wysłuchaj całego menu dopytując o szczegóły
    4. bądź rozczarowany brakiem sajgonek i się rozłącz

  • Powiem szczerze, że mnie, jako klientkę, też wkurza, kiedyś ktoś przychodzi do restauracji na soczek czy piwko. Ty stoisz w kolejce, bo stolików nie ma, a ktoś zamówił jedno piwo i medytuje nad nim godzinę. wrrrr.

    • Magdalena Patrykiejew

      Dobrym zwyczajem powinno być zasiadanie na piwo czy soczek przy barze, nie przy stoliku.

  • Maciek Wagner

    Jeżeli restauracja jest otwarta, to nie widzę powodu, abym nie mógł złożyć zamówienia. Rozumiem, że np dania są dostępne tylko na wynos bo, za chwilę zamykają i nie mogę jeść w restauracji po godzinach zamknięcia, ale organizacja pracy w kuchni nie jest moją sprawą. No i również napiwek jest, z tego co wiem nieobowiązkowy. Jeżeli kelner przychodzi wkurzony, bo o 16:55 to on ma lepsze rzeczy niż obsługiwać gości, to może to właśnie jest powodem niedostania napiwku? Z innymi punktami się w większości zgadzam 🙂

    • Kelnereczka

      Nie. Bo jeśli przychodzisz 5 minut przed zamknięciem, to wiadomo, że zostaniesz jeszcze jakies 40 min, jesli chcesz coś zjeść. Potem jakieś pół godziny na ogarnięcie sali po zamknięciu. W dupie mam twoj napiwek. Brak szacunku do naszego czasu równa sie brakiem szacunku dla gościa. My też mamy rodziny, swoje życie. Każdy powinien to uszanowac i w godzinie zamkniecia wziąć dupe w troki i wesolo powedrowac w strone wyjścia. Tyle i na temat

      • To jest błąd organizacyjny, wystarczy ustalić, że kuchnia wydaje dania do określonej godziny, a pozostały czas otwarcia jest na spożycie, bądź domówienie kawy, czy piwa.

  • ms_maruda

    Brakuje mi tutaj tylko punktu, który zdarza się notorycznie niewychowanym gościom – pstrykanie lub gwizdanie na kelnera. Mnie osobiście coś takiego doprowadza do szału.

  • Dagmara B

    Przeraża mnie, że tacy ludzie istnieją 😀

    Ale tekst śmieszny, najlepszy był motyw z tą parą z memów xD

    ____________________

    http://www.mojegastro.pl/