Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

5 uniwersalnych kosmetyków, bez których nie ruszam...

5 uniwersalnych kosmetyków, bez których nie ruszam się w żadną podróż

Nauczona doświadczeniem wiem, że piąta sukienka i czwarta para butów mi się nie przyda. Tak samo jak nie przyda mi się pół walizki kosmetyków, lokówka i dwie odżywki do włosów. Z drugiej strony w podróży bardzo łatwo jest się zaniedbać i przez dwa kolejne tygodnie po powrocie odrabiać straty. Wydaje mi się, że po kilkunastu latach szwendania się po świecie udało mi się wypracować złoty środek.

Musi być lekko i uniwersalnie. Z drugiej strony nie warto odpuszczać pielęgnacji, bo nam się to odbije na twarzy i dłoniach. A to są wizytówki kobiety. Podróżuję różnie – często tylko z bagażem podręcznym, więc wielkie opakowania nie wchodzą w grę. Bywa też, że z plecakiem, gdzie waga ma kluczowe znaczenie. A jak już mam do dyspozycji dużą walizę, to wolę zostawić w niej miejsce na fajne pamiątki, zamiast wozić ze sobą pół łazienki.

jakie kosmetyki w podroz

Poniżej znajdziecie pięć moich uniwesalnych hitów, bez których nie ruszam się z domu. Sprawdziły się tak wiele razy, że spokojnie możecie pójść moją drogą.

 

Skóra

1. Woda

jakie kosmetyki w podroz

To jest tak oczywiste i proste, że powinna stać na półkach w drogeriach zaraz obok kremów przeciwzmarszczkowych! Nie mam już dwudziestu lat i odwodnienie natychmiast wychodzi mi na twarzy. Przede wszystkim wokół oczu. Naprawdę nie warto tego lekcewarzyć, bo nawet najlepszy krem nie zatuszuje sieci drobniutkich zmarszczek, które nagle pojawiają się znikąd. A jeszcze wczoraj byłam taka młoda!

Wiecie, że kiedy pojawia się uczucie pragnienia, to już jesteśmy odwodnieni? Zdaję sobie sprawę, że czasem trudno jest pić na zapas, ale warto poszukać sposobu na siebie. Jednym sprawę załatwią butelki o małej pojemności, bo nie stanowią wyzwania – tyle wypije każdy. Innym dobrze zrobi zaopatrzenie się w piękne, kolorowe butelki wielorazowego użytku. One będą jak wyrzut sumienia – zainwestowałam, noszę, więc używam. Ktoś inny ustawi sobie przypomnienia w telefonie. Wszystko jedno. Pijcie wodę, bo bez niej będziecie wyglądać jak rodzynki i żaden instagramowy filtr Wam nie pomoże.

 

2. Maseczki w płachcie

jakie kosmetyki w podroz

Użyjesz i wyrzucasz. Nie ma opcji, żebym w podróż zabrała maseczkę w większym opakowaniu, albo taką, która wymaga zmywania. Te w płachcie mają masę zalet: można je wrzucić do podręcznego nie martwiąc się o kontrolę bezpieczeństwa, nie trzeba ich zmywać, są lekkie, zajmują mało miejsca, a do tego są najłatwiejsze na świecie w użyciu i zawsze pod ręką. Moja skóra jest za nie wdzięczna podczas każdego lotu, który trwa dłużej, niż dwie godziny. Klimatyzacja nie bierze jeńców i uczucie ściągnięcia, którego szczerze nie znoszę, pojawia się mniej więcej po godzinie. Maseczki w płachcie to jest to. Nawet jak współpasażer z fotela obok dziwnie patrzy.

 

3. Olejek

jakie kosmetyki w podroz

Tu warto pochylić się nad wyborem i znaleźć taki, który odpowiada potrzebom naszej skóry. Ważna zaleta olejków jest taka, że sprzedawane są w niewielkich buteleczkach, nie większych, niż ustawowe 50 ml, które przysługują nam podczas kontroli na lotnisku. Ja w tej chwili używam głównie olejku z róży damasceńskiej, który przywiozłam z Bułgarii. Pisałam Wam o Dolinie Róż i bułgarskim złocie tutaj. Jest dość uniwersalny i sprawdza się w przypadku wielu typów skóry. A poza tym można go użyć do demakijażu, jak robią to Azjatki, albo na skórki, albo na fragmenty mocno przesuszonej skóry, na przykład łokcie. Dobry olejek to jest genialna sprawa.

Nie doradzę Wam w sprawie wyboru odpowiedniego olejku, bo moje doświadczenie jest takie, że nie każdy jest dla każdego typu skóry. Miałam takie, które nie sprawdziły się w ogóle – zostawiały tłustą warstwę, a pod spodem miałam wrażenie, że moja skóra jest sucha tak samo, jak była. Po prostu w ten temat trzeba się ciut wgryźć i poczytać. Ale jak już znajdziecie ten właściwy, to obiecuję, że Wasza skóra będzie Wam wdzięczna. Może rano pod makijaż to nie jest idealny wybór, ale na noc – jeden z najlepszych, jakie znam. Rano natomiast używam kremu barierowego. Tak, przez cały rok. Ale to jest osobna historia.

 

Paznokcie

4. Odżywka

jakie kosmetyki w podroz

Policzmy: cążki, pilnik, baza, lakier, top, zmywacz… Z tego robi się osobna kosmetyczka. A im bardziej się z paznokciami pieszczę, tym ostatecznie gorszym wyglądem mi się odpłacają. One lubią dobrą odżywkę, pilnik i żeby je zostawić w spokoju. Słynną Eveline 8 w 1 znają chyba wszyscy. Zdaję sobie sprawę, że ma swoje zagorzałe zwolenniczki i równie zagorzałe przeciwniczki. A Wy zdajecie sobie sprawę, że u mnie nie ma owijania w bawełnę, dlatego piszę o tym wprost. Dla tych drugich mam dobrą wiadomość – odżywka zyskała ulepszony skład i zamiast formaldehydu jest wyciąg z pistacji kleistej. Skład wydelikacił się na tyle, że można jej używać pod hybrydę lub po niej, aby odbudować płytkę. Ja lubię ją od dawna, nigdy mi nie zaszkodziła i to właśnie ona jeździ ze mną po świecie. Bardzo wzmacnia paznokcie i daje przyjemny, mleczny efekt, który lubię.

W tej chwili kończę dwutygodniową kurację w warunkach daleko bardziej niewdzięcznych, bo w oku generalnego remontu. Nie muszę nawet pisać jak się sprawdziła, bo doskonale to widzicie na zdjęciach. Nie złamał mi się ani jeden paznokieć, co poczytuję za swój prywatny sukces.

Razem z marką Eveline, która jest partnerem tego wpisu, chciałabym zaprosić Was do konkursu #pokazpazurzeveline, w którym możecie wygrać nawet 1000 zł. Jak to zrobić? Banalnie prosto: wystarczy na instagram lub Facebooka dodać zdjęcie, które oddaje ducha akcji i na którym widoczna jest dowolna odżywka do paznokci z palety Eveline, otagować #pokazpazurzeveline oraz #evelinecosmetics i oznaczyć @evelinecosmetics. Więcej informacji znajdziecie na tej stronie.

Powiecie, że na podróże rozwiązaniem jest hybryda. Dla mnie nie jest (chyba). Paznokcie rosną mi szybko i po dwóch – trzech dniach mam już widoczny odrost. A to doprowadza mnie do szewskiej pasji. Poza tym nie mam czasu ciągle gdzieś jeździć, żeby mi ktoś malował, zdejmował i tak w kółko, mam o wiele za dużo pracy na takie rozrywki. Być może powinnam się nauczyć robić to sama i już? Jeśli Wy robicie hybrydę samodzielnie, to dajcie znać czy jest to łatwe i czy warto zainwestować w lampę i cały ten kram.

 

Włosy

5. Szampon, który jest też żelem pod prysznic

jakie kosmetyki w podroz

Z włosami jest taka sprawa: im więcej chemii, tym gorzej. To jest moje prywatne spostrzeżenie, oczywiście, ale jeśli ograniczam się do odżywki lub olejku i w miarę czystego w składzie szamponu, to włosy dość szybko przestają się przetłuszczać i całkiem nieźle układają. Właściwie ostatnio doprowadziłam do sytuacji, w której myję je wyłącznie z rozsądku, bo przestały się przetłuszczać zupełnie. Ale to się nie dzieje po jednym myciu, raczej jest to proces, który trwa miesiąc, dwa lub dłużej, więc jeśli chcecie zafundować swoim włosom detoks, to miejcie na uwadze, że trzeba się uzbroić w cierpliwość. W warunkach domowych dobrze sprawdza się w tym celu jakiś super delikatny płyn do kąpieli dla niemowląt. Działa – potwierdzone info.

Jeśli wyjeżdżam na kilka dni lub tydzień – w ogóle nie zabieram odżywki. Wystarcza mi odrobina olejku (tego do twarzy) na końcówki i wszystko gra. A kilka lat temu szczerze pokochałam szampony w kostce za ich skład, zapach i uniwersalność. Wtedy można je było dostać albo na Allegro, albo za granicą przy okazji jakiegoś wyjazdu, teraz coraz więcej firm ma je w swojej ofercie. Genialną sprawą jest to, że spokojnie możecie je wykorzystać również zamiast żelu pod prysznic i podobnie jak cała reszta bez problemu przechodzą kontrolę na lotnisku, bo nie są płynem. Do tego wystarczają na długo. Jak dla mnie – same zalety.

jakie kosmetyki w podroz

jakie kosmetyki w podroz

jakie kosmetyki w podroz

jakie kosmetyki w podroz

jakie kosmetyki w podroz

jakie kosmetyki w podroz

jakie kosmetyki w podroz

 

Nie myślcie sobie jednak, że jestem taką harcerką, co to tylko szare mydło. Bardzo lubię wszelkie kosmetyczne nowości i zdarza mi się dość kompulsywnie wydać w drogerii trochę za dużo. Oczywiście nie ze wszystkiego jestem później zadowolona, więc z przyjemnością przyjmę Wasze rekomendacje w kwestii kosmetyków, które naprawdę robią robotę.

Ściskam!

Magda

Spodobał Ci się wpis? To fajnie. Będzie mi miło jeśli go udostępnisz 🙂