Tylko kilka składników, a efekt powala. Przynajmniej mnie. Są tak dobre, że gotuję od razu dziesięć. A później znowu dziesięć. Bo marynatę spokojnie można wykorzystać nawet trzy razy.
Najlepsze są mniej więcej po dwóch dniach, ale już po nocy w lodówce dają radę. Rekomenduję korzystać z relatywnie niewielkiego pojemnika, aby nie przygotowywać zbyt dużo marynaty. Dla mnie to są jaja śniadaniowo – przekąskowe. Wiecie z mojej ostatniej książki, że w domu jem głównie niskowęglowodanowo. Dla mnie trzy takie jaja przed wyruszeniem w świat załatwiają sprawę głodu na kilka godzin, a ponieważ w zalewie jest trochę cukru, to tym bardziej nie dopycham już żadnym pieczywem.
Pamiętajcie, że marynatę możecie modyfikować. Wystarczy zachować proporcje sosu sojowego, wody i cukru, a pozostałymi dodatkami możecie się swobodnie bawić. Poziom ugotowania jajek także jest dowolny. Moje są tu akurat na twardo mur-beton, bo robiłam coś innego i na moment o nich zapomniałam. Ale jeśli zrobicie je na półmiękko, to będzie jeszcze lepiej.
Jajka marynowane w sosie sojowym – przepis
Składniki
– 8-10 jajek
– 1/2 szklanki sosu sojowego
– 1/2 szklanki wody
– 3 płaskie łyżki cukru
– 2 cm kłącza imbiru obranego i pokrojonego na plasterki
– 2 ząbki czosnku obrane i pokrojone na plasterki
– 1 cała dymka pokrojona na plasterki
Wykonanie
Jajka gotujemy na półmiękko lub twardo. W tym czasie przygotowujemy marynatę: mieszamy sos sojowy, wodę, cukier, imbir, czosnek i dymkę tak długo, aż cukier się rozpuści.
Gdy jajka się ugotują zalewamy je kilkukrotnie zimną wodą, aby przerwać proces gotowania i obieramy. Ugotowane jajka umieszczamy w zalewie, szczelnie zamykamy i wstawiamy do lodówki.
Dobre są już po jednej nocy w lodówce, a z każdym dniem nabierają mocy.
Zalewę można wykorzystać nawet trzy razy.
Dajcie znać jak Wam wjechały zazjatyzowane jajeczka!
Magda
Spodobał Ci się przepis? To super! Będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz. Dziękuję!