Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Być Może… a być może nie /Warszawa

Być Może… a być może nie /Warszawa

Uwielbiam weekendowe śniadania – długie, leniwe i najlepiej wsparte kieliszkiem bąbelków. Z miejsca świat wydaje się bardziej przyjazny. W samej Warszawie miejsc, w których zjemy mniej lub bardziej udane śniadanie jest… przynajmniej kilkadziesiąt. Dokąd pójść, aby wyjść na tym dobrze?

Nasze TOP 10 może być wskazówką. A czy wciągnę na tę listę Być Może? Być może nie. Samo śniadanie było przyzwoite. To jest właściwe słowo. Nie było śniadaniowego olśnienia, porannego przebłysku geniuszu. Było natomiast przyzwoicie. Tym, czego w Być Może brakuje mi najbardziej, jest klimat. Z jakiegoś powodu to miejsce go nie ma. Może to wina przeciągu, który przy każdym otwarciu drzwi złośliwie łaskocze w nereczki, a może wysokiego stropu, który znosi wrażenie przytulności? Brakuje mi tu energii, która sprawia, że chcesz się zasiedzieć, zamówić kolejną kawę, przejrzeć gazetę.

Lista możliwych śniadań jest tu nieskończenie długa. Są i francuskie naleśniki (21 zł), i wariacje na temat jajek (17-21 zł), i opcje słodkie (17-19 zł) i wytrawne (17-19 zł), a wśród nich parówki z królika czy omlet z boczkiem.

My decydujemy się na jajko zapieczone w pomidorowym soffritto podane z grzankami (21 zł), jajko na miękko podane z twarożkiem (15 zł) i maślane tosty francuskie z miodem, owocami i cynamonem (19 zł). Dość szybko orientujemy się, że pracują na zwykłych, supermarketowych produktach, a moje jajeczko na miękko oznaczone jest cyfrą „3”. W tym świetle piętnastak za jedno jajko i niewielką ilość twarogu z rzodkiewką to cena cokolwiek kosmiczna. Aby to śniadanie rzeczywiście było śniadaniem, musiałabym zamówić dwie takie porcje. A do tego wczorajszy chleb i malutka miseczka konfitury z jabłek. W menu to oto śniadanie anorektyczki widnieje jako zestaw śniadaniowy. No, ja bym się nie rozpędzała…

IMG_4594

Niezłe jest jajko zapieczone w pomidorach, ale też nie ma w nim nic porywającego, więc spokojnie z tym entuzjazmem. Miło, że żółtko się rozpływa. Soffritto to krojona drobno włoszczyzna podsmażana na patelni tak długo, aż złapie nieco złotego koloru i całkowicie zmięknie. Jest bazą wielu włoskich sosów, tu posłużyła jako podkład pod pomidory i jajko. Dobry to pomysł i chwalebny.

IMG_4591

Sympatyczne są tosty francuskie – smaczne, sycące i odpowiadające na upodobania małych oraz dużych dzieci. Śniadanie jest ważne, rano jesteśmy głodni, jak wilcy, dlaczego więc aby zaspokoić głód we dwójkę musimy zamówić tu… trzy śniadania?

IMG_4595Sytuacja wygląda tak, że pewnie tam nie wrócę. Brakuje mi dwóch elementów, które w wersji optymalnej występują wspólnie, a w wersji biednej pojedynczo: klimatu i jedzenia opartego na naprawdę dobrych produktach. Trójka nigdy nie będzie smakowała jak jajko od zielononóżki, a kiepski twaróg jak powszechnie dostępny w Warszawie Ziembiński. Bo gdyby… Bo gdyby, to nawet łaskotanie w nereczki bym przeżyła.

pigs3

Magda

Info

fb
ul. Bagatela 14, Warszawa


  • Aż się wierzyć nie chce, że można być tak bezczelnym, żeby za to pozywać. Przecież to nawet nie jest negatywna recenzja!! (Nie żeby za taką było wolno, ale przynajmniej rozumiałabym podstawy emocjonalne…). I co – udowodnią w sądzie, że trójka na jajku była domalowana, a poza tym niecnie zjedliście pół porcji przed zrobieniem zdjęcia?

  • Porcję jak na moje potrzeby są spore 🙂 Może cena wydawać się duża ale to w końcu stolica.
    Po lepsze jedzenie zapraszam do Lublina 🙂

  • Dziwne, że po takim artykule na natemat nie ma tu żadnych komentarzy.

  • Dionizy Dionizowski

    Szkoda, ze autorka artykulu nie zadała sobie trudu by dowiedzieć się skąd NAPRAWDĘ pochodzą produkty serwowane przez lokal być moze (Sugestię taką nasuwa zdanie: Dość szybko orientujemy się, że pracują na zwykłych, supermarketowych
    produktach, a moje jajeczko na miękko oznaczone jest cyfrą „3”.). Nie wiem skąd mają jajka, ale pieczywo o kórym w tekście również jest mowa – wypiekane jest na miejscu. Nie jest więc, jak wyrokuje autorka, supermarketowym produktem (inna sprawa jak smakuje – możliwe, że faktycznie jak to sprzedwane w sueprmarketach). Bez względu jednak na to jak smakuje, osoba prowadząca blog (czytany przecież przez trochę osób, a więc opiniotówrczy) na którym pojawiają się recenzje (przychylne i nie) powinna wykazać się jak najdalej idącą rzetelnością i zanim zabierze się do pisania recenzji (pozytywnej lub nie) zebrać dokładne informacje na temat o którym pisze, by nie serwować czytelnikom takich kwiatków jak ten powyżej, kóre mogą być krzywdzące dla lokalu. Zanim odezwie się tu jakis szczekacz sugerujący że bronię Być może… Nie mam takiego zamiaru (rowniez uważam, że sprawa powinna zostać rozwiązana inaczej), ale bloger powinien – tak jak dziennikarz – na pierwszym miejscu stawiać rzetelność, a więc dbałość o to, by opisywane fakty (jak w tym przypadku – pochodzenie produktów) miały pokrycie w rzeczywistości…

    • PIT

      w supermarketach też się wypieka pieczywo na miejscu – w LIDLu czy Biedronce .

  • A gdzie fotka jajeczka z tą nieszczęsną ‚3’? Bo widzę fotkę jajeczka w skorupce, po prostu. Żadnych cyferek nie widzę. A jak nie widzę, to nie ufam…