Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Baron The Family – tylko takie gotowanie ma ...

Baron The Family – tylko takie gotowanie ma sens!

Aleks Baron to jeden z najbardziej niestabilnych i stabilnych jednocześnie szefów kuchni jakich znam. Z jednej strony go nosi, z drugiej gotuje doskonale i nieustraszenie niezależnie od miejsca. Ta kwestia się nie zmienia. Zmieniają się tylko dekoracje. Mam nadzieję, że burzliwy rok 2020 przywiódł Aleksa do bezpiecznej przystani. 

Chciałabym, chciała. Chciałabym mieć ten adres na sztywnej liście „do polecania”, chciałabym tam wpadać na obiad, albo na bajeczne lody. To jest takie nieoczywiste gotowanie. Niby proste, niby pyszne, ale proste i pyszne to byle kto dzisiaj potrafi. A tu jest jakaś finezja, jakieś zaskoczenie, jakieś niedopowiedzenie. No, fantazja po prostu. Fantazja, umiejętności, odwaga, błyskotliwość, może nawet trochę bezczelności, którą w odpowiedniej proporcji kocham i popieram. I na koniec tona umami. Jezu, wreszcie mnie coś podnieciło, już myślałam, że umarłam i jestem zimny trup.

baron gdzie zjesc w warszawie

Karta na pozór wydaje się dość prosta, ale po głębszej analizie okazuje się być wspaniała. Bardzo mi się podoba zarówno swobodnie mieszające się prostota i kreatywność, jak i oparcie na produkcie dobrej jakości. Jak zawsze u Aleksa. Jego fiksację na temat kiszenia i fermentowania wszystkiego, co mu wpadnie w ręce znamy chyba wszyscy, a jak nie znamy, to poznajmy, bo to są rzeczy ze wszech miar dobre, godne, zdrowe oraz smaczne. Napisał na ten temat książkę, a jego fermentowane cuda możecie kupić on line tutaj. Rekomenduję zajrzeć. To nie tylko interesujące smaki, ale też mnóstwo zdrowia. Dostaniecie tu kiszonki, zakwasy, świetnej jakości kiełbasy, pasztety, wędliny i chleb. Aleks jest znany ze swojej słabości do jakościowego produktu i widać to również w menu jego najnowszej knajpy. Tak więc zjecie tu nie tylko pysznie, ale też zdrowo i naturalnie. Boże, jak ja cenię takie podejście!

No dobrze, przejdźmy zatem do adremu, jak mawiają puryści językowi. Karta pozornie może wydawać się prosta – ot, dwie przystawki, kilka zup, kilka sałat, burgery i hot dogi, kilka dań z grilla… Ale jak się w to wgryziecie, to szybko zrozumiecie, że jedyna prosta rzecz, jaka tu jest, to pierwsze wrażenie.

Na pewno warto zapytać co danego dnia mają spoza karty. Tak na nasz stół trafił fenomenalny, ciemny, bardzo esencjonalny bulion na ogonach wołowych z pieczonymi ziemniakami i delikatnym mięsem, ale zdecydowaliśmy się też na doprawionego wędzonymi szprotkami tatara smażonego w chlebie (z wciąż wypływającym żółtkiem!) i kulki z kaszy gryczanej. Te ostatnie przypominają trochę włoskie arancini, ale wypakowane są do cna polskimi smakami: gryką, kapustą kiszoną, borowikami. Leniwie leżą na gęstym sosie z kwaśnej śmietany i czarnego czosnku i legitymują się wyjątkową delikatnością, wręcz się rozpadają. Cudna sprawa! Do kwestii czarnego czosnku zaraz jeszcze wrócimy.

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

Zdecydowaliśmy się jeszcze na prosty w składzie chłodnik pomidorowy z wódką oparty na pieczonych pomidorach i paprykach, ogórkach, cebuli, czosnku i przyprawach. Coś w rodzaju gazpacho, tylko lepiej. Jeden kieliszek schłodzonej wódki robi z tym chłodnikiem prawdziwe cuda. Nadaje mu charakteru, pazura, sprawia, że ślinianki zaczynaja pracować tak, że aż szczypie i powieka lata. Znacie to uczucie? Wspaniałe!

baron gdzie zjesc w warszawie

Ja wiem, że hot dogi i burgery mogą brzmieć niezbyt intrygująco, ale zapewniam Wam, że czegoś podobnego nie zjecie nie tylko w Warszawie, ale i w całej Polsce. Mój borze szumiący, cóż to jest za festiwal umami! Dość autorytarnie wybrałam hot doga z kiełbasą z czarnym czosnkiem. Tu właśnie pomówmy przez moment o tym mało znanym w Polsce, genialnym dodatku. Czarny czosnek uznawany jest za super żywność, wspiera odporność, ma słodko-kwaśny smak, a powstaje w procesie fermentacji w podwyższonej temperaturze i określonej wilgotności. Zapanowanie nad tym procesem nie jest takie zupełnie łatwe. Ma lekko kleistą, miękką konsystencję i można go jeść solo, ale najlepiej sprawdza się jako dodatek do potraw, ponieważ ma tyle umami, że jest to poza ogarnianiem przeciętnego użytkownika przyprawy „piramidka smaku”.

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

No i ja tego hot doga w słodkiej, maślanej, lekkiej jak puch bułce z reliszem z ogórków kiszonych i sosem majonezowym, w którym nie wiem nawet co było, bo kiełbasa przyćmiła wszystko, zjadłam. Co więcej – a rzadko mi się to zdarza – nie umiem opowiedzieć tego smaku. Było w nim absolutnie wszystko – nuty słodkie, słone, kwaśne, całe abecadło umami. Który raz w tym tekście użyłam słowa „umami”?… No to od razu mówię, zanim jakaś zakichana pani od polskiego prawie na pewno przyczepi się do powtórzeń: jeszcze się powtórzę. Kiss my umami.

baron gdzie zjesc w warszawie

Na nasz stół wjechał też kojiburger wypakowany jakościową, polską wołowiną, polskim cheddarem i kimchi z borowikami. Co za wypas! Przysięgam, wszystkie burgerownie tego kraju mogą się tu udać na lekcje poglądowe co można zrobić z burgerem.

Z grilla wybrałam żebra wołowe podane li tylko z mieszanką sałat od Pana Ziółko. Wiedziałam, że wyporność mi się kończy, a koniecznie chciałam jeszcze zjeść lody, o czym zaraz, bo to osobna historia. No więc żebra wołowe… Ogromna porcja cudownie przydymionego, rozpadającego się na włókna mięsa, przetykanego delikatnym tłuszczykiem. Co za rozpusta! Być może w menu zwróci Waszą uwagę niewielki dział „Na zamówienie”. Znajdziecie w nim pieczone jagnię, całego wieprza czy świński łeb. O panie i panowie!

Właśnie doznałam objawienia – już wiem, gdzie zorganizuję urodziny Dzidziutka! Choć nie wiem czy najbliższe, bo niektórzy coś przebąkują o jakimś pałacu. Ale taka fiesta z pieczonym jagniakiem? No, JA TO WIDZĘ.

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

Dobra, desery. W menu jest drożdżówka i babka, ale są też lody domowej produkcji. Te same lody możecie kupić również w wejściu, tak po prostu, na kulki. Jedna kosztuje 3 zł i jest to policzek wymierzony wszystkim, którzy na „lodach rzemieślniczych” z proszku próbują zrobić interes życia. Bardzo dobrze wam tak.

Gdybyście więc chcieli spróbować lodów opartych na prawdziwej śmietanie i cukrze, tak dla porównania, to właśnie nadarza się doskonała okazja. No i oczywiście, jak to u Barona, bywają ciekawe smaki. Borowik ze śmietaną? Cudo!

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

Koniecznie przy składaniu zamówienia wybierzcie coś z działu z kiszonkami – mnóstwo umami (:) ) i wsparcie dla jelit. I może przyjedźcie tu taksówką, bo dział z alkoholami prezentuje się tak samo nęcąco, jak reszta menu. Są polskie cydry, piwa, wina, wódki, jest nawet podlaski samogon i wina stworzone specjalnie dla Baron The Family! Można się ciut zapomnieć w próbowaniu.

baron gdzie zjesc w warszawie

baron gdzie zjesc w warszawie

Och, borze szumiący, jak mnie to miejsce ucieszyło. Jak ja się wreszcie ocknęłam z długiego snu, kiedy uparcie nie chciałam widzieć tych instagramowych miejscówek wyrastających jak grzyby po deszczu, finezyjnie układających na talerzach gości produkty spod znaku Aro. To jest taki cudownie odświeżający powrót do wielkiego boomu na slow food sprzed kilku lat.

Cóż, tylko takie gotowanie ma sens.

Rachunek

Magda

Info

www fb
Krakowskie Przedmieście 4, Warszawa

Spodobał Ci się wpis? Bardzo dobrze, to znaczy, że masz pojęcie i godność osobistą. Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz. Niechaj takie miejsca żyją i dbają o nasze brzuszki!