Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

[POMYSŁ NA WEEKEND] RestoBar Ogień – to wari...

[POMYSŁ NA WEEKEND] RestoBar Ogień – to wariaci są…

Raz tylko uczestniczyłam w podobnym wydarzeniu i pisałam o tym tutaj. Wtedy nie było opcji, abyście mogli także wziąć w nim udział, bo nie miało kontynuacji. Dziś mówimy o restauracji na świeżym powietrzu, która hula w każdy weekend i zapewnia moc pozytywnych wrażeń, przy czym jedzenie jest tylko jednym z kilku elementów, które składają się na przesycone rozkoszą „Ach, jooo…”, gdy dzień dobiega końca.

Zebrało się bowiem kilku wariatów i postanowiło zrobić coś, co nie ma racji bytu, gdyby tylko odwołać się do logiki. A jednak istnieje i nęci dymem z ogniska, świetnymi winami i niemal namacalną prawdą. Za projektem stoi kilka osób: przede wszystkim rodzina Lorków, którą w całości i każdego z osobna człowiek ma ochotę przytulić, a zaraz później jeszcze raz, dalej lekko szalony Aleks Baron, jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, specjalista od grilla w Polsce – Pavel Portoyan, stolarz z drygiem do gotowania, czyli Rafał Bernatowicz, Bartek Wilczyński i Przemek Błaszczyk, złote dziecko śląskiej gastronomii, za którym zawsze kroczy dobre jedzenie. Idea jest prosta, jak drut: w wyjątkowej urody okolicznościach przyrody, w Beskidzie Wyspowym, powstało coś w rodzaju pop-upowej restauracji na świeżym powietrzu, działającej tylko w weekendy i gotującej wyłącznie na ogniu. Uważam, że ten projekt jest karkołomny, ale właśnie w swej karkołomności – wart uwagi.

Koziarnia to agroturystyka, to świetne jedzenie, to sery, wina i jedne z najlepszych cydrów w Polsce. Pisałam o nich już tutaj i tutaj. To u nich nauczyłam się robić najprawdziwsze chinkali i że wątróbka pieczona w otrzewnej jest najlepsza na świecie. Koziarnia to magiczne miejsce i w moim prywatnym odczuciu niewiele ma to wspólnego ze – skądinąd – pięknym położeniem, bardziej stawiam na rodzinę Lorków, która tworzy tu niezwykły klimat. W nich się wsiąka i… pisałam już, że nagle budzą się w człowieku nieznane dotąd pokłady przytulania, które natychmiast musi upłynnić?

No i oni wszyscy sobie pewnego dnia wymyślili, że odpalą knajpę i będą gotować na ogniu. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że pili wtedy wino. Tylko wiecie co? Pomysł nie odpłynął wraz ze świtem. Oni go naprawdę zrealizowali. Byliśmy na inauguracji i to był kawał świetnej zabawy!

Jeśli jesteście z Krakowa czy Śląska – spokojnie możecie wpaść tu tylko na kilka godzin, aby zjeść i nacieszyć się bliskością natury. A jeśli macie dalej, to nawet lepiej – wpadnijcie do Lorków na cały weekend. I koniecznie ich ode mnie uściskajcie. Menu jest nieprzewidywalne i rządzi się tym, co aktualnie jest dobre, dojrzałe, dostępne. Nie ma więc wielkiego sensu, abym opisywała Wam poszczególne potrawy, choć na pewno warto wspomnieć pieczonego w całości barana, fenomenalne wędzone przez Marcina pstrągi, żołądki gęsie duszone w chmielonym cydrze czy obłędną zupę na wołowinie, warzywach z ogniska i palonych baranich głowach. A na deser kogel-mogel z rabarbarem z ognia. Bajka, bajeczka.

Nie napiszę, że wszystkie eksperymenty zakończyły się spektakularnym sukcesem i na przykład pieczony w całości seler kompletnie mi nie podszedł, ale takie prawo pionierów, by zbaczać z utartych ścieżek. Jaram się natomiast takimi rzeczami jak to, że na talerze trafiają zbierane na pobliskiej łące zioła, że tu kurdybanek, tam szczawik zajęczy, czy też inne pędy sosny, że chłodnik chłodzi się w potoku, że integracja gości przebiega w sposób płynny i bezkolizyjny, aby pod koniec dnia być jak jedna wielka, szczęśliwa rodzina. Cholernie najedzona rodzina, nie zapomnijmy dodać.

Mam do tego miejsca ogromną słabość, do ludzi, którzy je tworzą i do ich niegasnącego zapału. Ale też szacunek, bo od piątku do niedzieli gapiłam się na ciężką pracę, bez której to wszystko nie mogłoby się odbyć. Zaglądajcie zatem do Koziarni z okazji Ognia i bez okazji też. Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie na ich FB tutaj i tutaj.

Magda

Też uważasz, że to pozytywnie zakręceni wariaci? To podaj dalej!