Gravlax to po prostu marynowany łosoś. Niektórzy są wyznawcami buraka, ale to nie jest konieczny dodatek. Przypuszczam, że ile skandynawskich domów, tyle przepisów. Ja swój maksymalnie uprościłam i było to słuszne posunięcie, bo jak zwykle okazało się, że najprostsze rzeczy są najlepsze.
Może i lubię gotować, ale nie aż tak, żeby nie wychodzić z kuchni, stąd moje zamiłowanie do przepisów łatwych, szybkich i skutecznych. Wędzony łosoś dobra rzecz (i wielofunkcyjna), ale nudna. Własnoręcznie przygotowany gravlax ma zbliżony smak i konsystencję, ale przy odrobinie inwencji można uzyskać coś znacznie ciekawszego. Ważne, by ryba była maksymalnie świeża i możliwie najlepszej jakości.
- kilogramowy lub trochę mniejszy filet z łososia ze skórą
- 2 łyżki fleur de sel
- 1/2 łyżki brązowego cukru
- skórka z jednej limonki (ścieramy tylko zieloną część)
- sok z jednej limonki
Wszystkie składniki mieszamy w małym naczyniu i powstałą pastą nacieramy rybę. Przekładamy filet do szklanego naczynia skórą do dołu, przykrywamy kawałkiem pergaminu i dociążamy. W moim przypadku był to talerzyk, a na nim butelka oliwy. Taką oto instalację odstawiamy do lodówki na dwa dni. Po tym czasie zlewamy płyn, odwracamy filet, ponownie dociążamy i wstawiamy do lodówki na kolejny dzień (lub dwa, nie pali się).
Po tym czasie ryba jest gotowa. Bardzo ostrym nożem kroimy na cienkie plasterki i zjadamy ze smakiem. Pasują do niego różne sosy, przede wszystkim te oparte na śmietanie czy kremowym serku twarogowym i koperku. Na zdjęciu powyżej zestaw: ciemny chleb pełnoziarnisty, bieluch, gravlax, kika kropel soku z cytryny.
Zachęcam do eksperymentowania, bo to prosta i wdzięczna rzecz. Można spróbować wersji z chrzanem i wódką czy sokiem z pomarańczy. Filet zawinięty w pergamin można przechowywać w lodówce do dwóch tygodni.
Smacznego!
Magda













Jedna odpowiedź
Det var veldig godt;)