Najpopularniejszy i najbardziej opiniotwórczy blog restauracyjno-podróżniczy w Polsce
CZYTASZ

Dziewczyny, przestańcie być dla siebie takimi pizd...

Dziewczyny, przestańcie być dla siebie takimi pizdami!

– I jak twój Antek, zdrowo rośnie?
– Tak, wszystko fajnie, choć jeszcze jest na etapie gaworzenia.
– A ile ma?
– Roczek.
– KOCHANA, moja Tosia w tym wieku już recytowała „Pana Tadeusza” z pamięci!

– No, cześć, kopę lat! Co u ciebie, KOCHANA?!
– Dobrze, dziękuję, facet cały czas ten sam, właśnie się przeprowadziliśmy do większego mieszkania, prowadzę swoją firmę, dużo wyjeżdżamy, nie ma na co narzekać!
– A dziecko masz?
– Jakoś się jeszcze nie złożyło.
– Ojeeej, to ty życia nie znasz…

– KOCHANA, jak ty szałowo schudłaś!
– Wiesz, staram się o siebie dbać.
– No tak, no tak, trochę ci przybyło zmarszczek, KOCHANA, ale zawsze są jakieś konsekwencje!

– KOCHANA, jaką ty masz cerę! I żadnych zmarszczek!
– Ach, dziękuję, jakie to miłe!
– No tak, no tak, trochę ci się przytyło, KOCHANA, ale za to buźka, jak pupa niemowlaka!

Koleżanki, koleżanki…

Dużo pracujesz? Ojeeej, pewnie nie masz czasu dla rodziny. Nie pracujesz? Ojeeej, ja bym nigdy nie pozwoliła, żeby mnie utrzymywał facet. Wyszłaś za mąż? Ojeeej, to się może skończyć rozwodem. Nie wyszłaś za mąż? Ojeeej, pewnie cię nie szanuje, skoro się nie oświadczył. Rodziłaś naturalnie? Ojeeej, jakie to straszne. Miałaś cesarkę na życzenie? Ojeeej, nie poświęcasz się dla dziecka jak prawdziwa Matka Polka. Jesteś szczęśliwą singielką? Ojeeej, pewnie nikt cię nie chce i tylko udajesz zadowoloną, a w nocy wyjesz w poduszkę.

I tak, kurwa, do usrania.

Nikt nie wbije ci szpili tak skutecznie, jak koleżanka. Na koleżankę zawsze możesz liczyć. A to doniesie ci jakieś smakowite ploteczki na twój temat, których wcale nie masz ochoty słuchać, bo już i tak je słyszałaś. A to szepnie szefowi, że chyba coś z tobą nie tak i pewnie jedziesz na jakichś prochach, bo normalny człowiek nie jest w stanie się tak poświęcić pracy. Ewentualnie w drugą stronę – że wychodzisz z biura przed siedemnastą, żeby odebrać dziecko z przedszkola. A to przy porannej kawce zasugeruje, że ta nowa torebka, którą się tak cieszysz, nie do końca pasuje do koloru twoich oczu i generalnie jest bardzo fajna, tylko ty z nią jesteś słaba. Twój facet wyszedł na piwo z kumplami? Rzuć go! Nie wyszedł? Rzuć go! Pokłóciliście się? Rzuć go! Nie pokłóciliście się? Na wszelki wypadek i tak go rzuć, bo prędzej czy później się pokłócicie.

Koleżanki, koleżanki…

I to wszystko twoja wina. Bo kiedyś postanowiłaś, że będziesz szczęśliwym człowiekiem. Zakasałaś rękawy i wzięłaś się do roboty, podczas gdy koleżanki siedziały na dupie i wrzucały na fejsa zdjęcia kotów. Ułożyłaś swoje życie w taki sposób, aby spełniało twoje oczekiwania. To nie ma znaczenia, czy chciałaś mieć dużą rodzinę i codziennie gotować dla niej obiady, czy może wiedziałaś od dziecka, że spełnisz się podróżując i poznając świat, czy też poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję daje ci pięcie się po szczeblach korporacyjnej kariery. To wszystko nie ma znaczenia, bo każdy jest inny i każdy ma prawo przeżyć życie tak, jak mu się podoba.

Ja zawsze chciałam podróżować i robię to od kilkunastu lat. Zawsze wiedziałam też, że kariera w korpo to nie jest moja ścieżka, więc prowadzę własną firmę i blog, który w cztery lata uczyniłam najpopularniejszym w swojej kategorii. Chciałam mieć faceta, który jest pozytywnym, spontanicznym gościem i mam. Jestem szczęśliwa do porzygu, bo tak sobie kiedyś postanowiłam i konsekwentnie zrealizowałam założony cel. A nawet jeśli się czasem potykam, to zawsze pamiętam, że prawdziwy rozwój wydarza się poza strefą komfortu. I dalej jestem szczęśliwa. Nikt nie wie ile to czasem kosztuje pracy, zarwanych nocy i wyrzeczeń, ale też ile daje zadowolenia i satysfakcji. Gdzie jest więc słaby punkt mojego życia? Och, KOCHANA, jest ich cała masa! Przede wszystkim nie mamy jeszcze dziecka (Ojeeej…), praca na swoim to nie to samo co ciepła posadka (Ojeeej…), blogi to takie śmieszne zajęcie dla nastolatków (Ojeeej…), no i nie mamy jeszcze dziecka (Ojeeej tak bardzo). Zawsze znajdzie się jakaś dobra duszyczka, która wie lepiej jak powinno wyglądać twoje życie i chętnie wytknie wszystkie domniemane wady oraz niedociągnięcia. Bo to nienormalne, żeby codziennie budzić się z uśmiechem na twarzy.

A gdybyśmy tylko zechciały być dla siebie życzliwe, wspierające i dobre? Świat byłby piękny, a my mogłybyśmy wszystko. Ale nie. Lepiej wrzucać na fejsa zdjęcia kotów, podglądać profile tych bardziej zadowolonych z życia i z fałszywą troską pisać: „Oj, KOCHANA, chyba na tych Malediwach ci się przytyło? Ściskam!”. A tak naprawdę znaczy to mniej więcej tyle: „Ale się ta krowa wozi, pewnie za kasę tego swojego obleśnego mężulka”.

Koleżanki, koleżanki…

Nie ma. Nie ma drugich szans, nie ma powrotów, nie ma litości. Jeśli choć raz wyłapię, że ktoś jest bezinteresownie złośliwy czy nielojalny – znika z mojego pola widzenia. Nie ma go – dostaje bana na fejsie i w życiu. Po co mi taka snująca się gdzieś w pobliżu menda, która gryzie w najmniej spodziewanych sytuacjach? W sytuacjach, które są dla mnie źródłem radości i chciałabym cieszyć się z ludźmi życzliwymi przy boku. Nie rozumiem funkcjonowania w takim środowisku – sztucznych uśmiechów i obrabiania sobie dupy za plecami. Szkoda mi energii, którą mogę spożytkować na bycie szczęśliwą. In – your – face – KOCHANA.

Wycinam takie „koleżanki” w pień i zawsze czuję się z tym doskonale. To jak wyrzucanie z szafy zbędnych ubrań, tylko lepiej. Nie potrzebuję, żeby mi ktokolwiek wbijał szpile, między pachnące kwiatki wkładał małe, śmierdzące gówienka złośliwości, uprzejmie donosił, że jakiś powodowany zawiścią palant powiedział kolejną bzdurę na mój temat i jednocześnie czerpał z tego donoszenia perwersyjną przyjemność. Bo zawsze miło jest dojebać temu, któremu idzie trochę lepiej. Temu, który ma zawsze na twarzy uśmiech zadowolenia. Temu, który lubi swoje życie. Choć odrobinę mu odebrać, nawet jeśli to będzie tylko dobre samopoczucie.

A kobiety w złośliwościach celują i nigdy nie są to zadowolone z życia babeczki, tylko smutne frustratki, wieczne zazdrośnice, te, którym się wszystko należy, tylko jakoś nie chcą się wziąć za robotę i po prostu po to sięgnąć. W kobiecą naturę wpisana jest zakamuflowana złośliwość. Złośliwość zbędna, która nic nie wnosi i nikomu nie pomaga. Malutka szpileczka ukryta w koku, ale zawsze w zasięgu ręki. Po co kogoś takiego trzymać blisko siebie? Ze strachu przed samotnością? Natura nie lubi próżni i puste miejsce po złośliwej koleżance zwykle szybko się wypełnia. Często treścią znacznie lepszej jakości.

plotki

Magda

foto główne: cdn1.tnwcdn.com
dolne: vironika.org

*inspiracji dla tego tekstu było wiele: życie, koleżanki, fajny film na YT (w szczególności dot. leadu, śródtytułów i „ojeeej” <3), rozmowy z przyjaciółką, życie oraz niezawodne koleżanki, które z tego miejsca najserdeczniej pozdrawiam!


  • Magda Amanda

    Jednak co „Magda”, to lepsza 😉 Tez mam takie podejście, że jak się komuś nie podobam, to wcale przebywać z nim nie odczuwam potrzeby. I tak jest lepiej dla wszystkich.
    No, może nie dla nich, bo muszą szukać kolejnego tematu do docinek.

    Pozdrawiam
    Magda 🙂

    • Magda

      Każda Magda to fajna dziewczyna. Potwierdzone info 😉

  • isia

    Pozbyłam się ze swojego życia takich koleżanek już jakiś czas temu. I początkowo jakoś dziwnie się czułam, z tak małą ilością bliskich ludzi wokół mnie. Dzisiaj wiem, że znaczy to wiele więcej i nie zamieniłabym tego na nic innego 🙂

  • Między innymi dlatego koleżanek miałam zawsze relatywnie mało 😉 Do liceum jakoś szczególnie nie przejmowałam się swoimi relacjami z innymi ludźmi – jako najlepsza uczennica w klasie sadzana byłam przez nauczycieli z najgorszymi łobuzami, przez co nie miałam w klasie typowej „psiapsióły”, z którą stanowiłabym nierozrywalny duet. Bo wiadomo – przyjaciółki siedziały zawsze razem w ławce, a ja z żadną z dziewczyn nie mogłam. Za to w liceum/w czasie studiów poznałam kilka „mend”. Z początku nie rozumiałam ich postępowania i tłumaczyłam je sobie na milion sposobów. Później zmądrzałam i zaczęłam zrywać kontakty. I wcale nie żałuję, znajomych mi nie brakuje – bo tak jak piszesz, natura nie znosi próżni. I ci, którzy mi zostali, są ze mną i za mną, nie czując potrzeby wbijania mi szpil na każdym kroku. Dlatego z czystym sumieniem polecam zrywanie toksycznych więzi – to wychodzi tylko na zdrowie! 🙂

    • Pani Mądralińska

      Też całą szkołę przesiedziałam w ławce albo sama albo z łobuzami (chyba w ramach resocjalizacji, bo dobrze się uczyłam i miła ze mnie dziewczynka była). Koleżanek to raczej nie, ale kolegów zawsze mnóstwo. Z facetami i lepsza zabawa, i pogadać lepiej, i śmiesznie, i zawsze KONKRET.

      • Świetlik

        Radzę uważać na takie myślenie. Z kobietami jest po prostu taki problem, że uczy się nas, że mamy ze sobą rywalizować, nie lubić się nawzajem. Jeśli większość kobiet ogranicza swoje ambicje do wyjścia dobrze za mąż to przypierdalanie innym samicom ma za zadanie podniesienie własnej pozycji. Zamiast zająć się czymś sensownym, spędzamy godziny na malowaniu się, czekaniu, ubieraniu – w ciągłym strachu, żeby uroda nie przewinęło, bo to jedyne, co mamy. Fajnych kobiet jest wiele, tylko to zwykle te, które nie wpisują się w ramy społeczne, a nie wpisywać się jest trudno, bo presją społeczna. Nie bądźmy dla siebie sukami, tak utrwala się świat, w którym jesteśmy lalkami i breloczkami.

  • Dlatego zawsze lepiej czułam się w towarzystwie mężczyzn. Krótka piłka, zwięźle i na temat bez zbędnego pieprzenia 😉

  • salus salus

    Kocham Cię normalnie! Puszczam dalej!

  • Kate Przez Duże Ka

    I tyle w temacie….aż chce się rzeknąć „ojej…. ” – trafiłaś w samo sedno 😉

  • Pani Mądralińska

    I przez kogo tak naprawdę te kobity się tak zajeżdżają (obowiązki domowe, matczyne, małżeńskie, społeczne i jeszcze do tego fitnessy i kosmetyczka)? Przez inne kobity! Kobieta kobiecie wilkiem!

    Czytałam kiedyś w mądrej książce, żeby się otaczać ludźmi szczerymi, życzliwymi, świadomymi. Mieć niewielu znajomych, którzy cieszą się Waszym szczęściem i cenią podobne wartości. Też bez żalu rozstaję się z ludźmi, od których wieje „złem” 🙂

    Fajny tekst.

  • Ola

    Najprawdziwsza prawda.Czasami już nie mam sił tłumaczyć dlaczego robię tak a nie tak jak chcą inni.Przestałam tłumaczyć

  • karolinarojekpl

    Napisałam dłuuugi komentarz, ale po namyślę skrócę go do jednego słowa.

    Tak.

  • Emilia Pakuło

    Czasami niestety nie da się takiej osoby całkowicie wyeliminować z otoczenia ( członek bliskiej rodziny), ale zredukowałam kontakty z nią do minimum 🙂 Nigdy nie zrozumiem takiego zachowania, choć wiem, że bierze się ono z zazdrości 😉

  • May

    Najbardziej bawi mnie, kiedy dziewczyny które idealnie mogłabym dopasować do powyższego opisu, ochoczo publikują link do tego tekstu (swoją drogą naprawdę świetnego!), pisząc jak bardzo się z nim zgadzają 🙂

    • Anna D

      No właśnie, tego najbardziej nie mogę pojąć 😉

  • Kobietom po rozmnożeniu odbija. Widzę to nawet po teoretycznie ogarniętych osobach, co przed ciążą pisały teksty takie jak ten. A potem urodziły dziecko i nagle, w przeciągu kilku miesięcy, z początkujących mam w stylu „nic mi nie wychodzi” zamieniły się w ekspertki, które wiedzą lepiej. Pozjadały wszystkie rozumy, cytują z pamięci porady internetowych psychologów albo marketingowców podających się za psychologów, albo jakieś badania z dupy ze Stanów, które 20 lat temu obalono przez złą metodologię… ale to nic, pasują pod tezę, więc się je nadal cytuje w mediach. Po prostu znają się na wszystkim i wiedzą najlepiej, bo przecież właśnie zostały matkami! Jeny, czasami aż mi ich żal.

    • Ven

      Zostały matkami, prowadzą bloga parentingowego – wiedzą najlepiej, koniec 😉
      Strach się czasem odezwać. Albo osobiście rzucą się do szyi, albo wywołają niepotrzebną gównoburzę wśród swoich czytelników, a wtedy jest już pewne, że ktoś podejmie się tłumaczenia oczywistości i tak w kółko 😉

      • Yula

        Haha o tak, dokładnie

    • przed rozmnożeniem także. Tyle ze na inny sposób

      • Zapewne masz rację. Mnie chyba odbiło wcześniej, dlatego do rozmnożenia rozum zdążył wrócić i go już mocno przywiązałam na dwa supły, żeby znów nie uciekł. 🙂

    • A ja się pytam gdzie te sukcesy, gdy to cudowne dziecko zaczyna przynosić pały ze szkoły lub ląduje w poprawczaku. Poczekajmy, a potem z wielką satysfakcją dodamy „Nie chce mu się uczyć? Ojeeejku, a tak szybko zaczął chodzić” 😉

  • julka

    Ja tylko nie wiem, co jest złego we wklejaniu kotałków na fejsa:D Te wklejające kotałki (czyt. ja) też moga mieć fajne życie i (o dziwo) mogą byc miłe, wspierające i niezawistne:D

    • Maja Miłek

      Ha dokładnie, ja też wklejam 😀 I często musiałam odpowiadać na pytania, po co mi koty? Pytania były najczęsciej retoryczne, bo oczywiście dlatego, że nie mam dzieci 😛 A jak już będę mieć, to zobaczę, jak wszystko się zmieni i nie będę mieć czasu na takie fanaberie. 😀

  • Jan Gopal Kowalewicz

    Zajebiste. W sumie przypomina trochę coś co Ziemkiewicz trafnie opisuje w swoim „Polactwie”. Myślę jednak że nie jest to wrodzoną cecha kobiet, lecz w naszej kulturze kobietom się na to pozwala. Facet facetowi zaraz albo coś dosadnie powie albo strzeli z byśki, a kobiecie? Pomijając ćwiokow w „żonobijkach” facet powie najwyżej „głupia picz” i macanie ręką. Mam po prostu wrażenie, że kulturowo a nie biologicznie jest to dopuszczone.
    Świetny tekst. Życzę zdrowia do dalszego oddawania się szczęściu jak najdłużej.

    • dokładnie tak, istnieje społeczne przyzwolenie na takie zachowanie, młode kobiety podpatrują takie wzorce u starszych i dlatego jest tak jak Magda opisała (za co wielkie Jej dzięki)

    • anja

      A to facet powinien mówić kobiecie, że jest głupią piczą i strzelać w ryja? Już dobra, że ten tekst akurat jest o specyficznych relacjach damsko-damskich.

  • Zgadzam się w milionie procent! Trzeba gromadzić wokół siebie życzliwych ludzi, a tę całą zazdrosną resztę trzymać na wieeeelki dystans, bo szkoda naszych nerwów 🙂

  • Strzał w samą dychę, a nawet jeszcze lepiej! Uczepi się taka każdej pierdoły żeby tylko dowalić 🙂 Omijam takie typy szerokim łukiem 🙂

  • Paulina

    Ja jestem singielka mam 33lata a jak już kogoś mam od razu słyszę on nie dla Ciebie,jestes głupia że mu szansę dajesz,albo daj sobie spokój,jeszcze ten jedyny będzie,wiecie co nie jestem zwolenniczkom szybkich ślubów gdzie wariatkowo wychodzą za mąż szybko dla kasy albo bo One się boją zostać same.I tak słuchałam porad i przez 11lat doliczylam się 10zwiazkow,deprdsji,znecania się nade mną bo ja się nie nadaje,bo jestem za głupia,brzydka,itp.Taknie ludzie zniszczyli nie wspomnę o bliskich mi osobach.z rodziny.I tak zrezygnowałam jeden po drugim bo niby dla nikogo się nie nadawała,ale teraz wezmę się za siebie i dam popalić za kasę za mąż na pewno nie wyjdę tylko z miłości i nie mam ziaru utrzymywać kontaktu z osobami gdzie dla nich jestem określoną itp.aczkolwiek już ma pewno na ślub nie zaproszenie nawet jagbym miała kogoś i miała brać ślub cywilny.Chce być szczęśliwa,zadowolona z życia i mieć święty spokój a nie manipulatorów naokoło.

    • Heki

      Może wiele w swoim życiu Droga Paulino przeszłaś ale bardzo Cie proszę abyś postarała się pisać zgodnie z zasadami gramatyki polskiej. Chciałabym zrozumieć cokolwiek z tego co napisałaś ale brakiem interpunkcji i niedbalstwem uniemożliwiłaś to.

      P.S. Nie jest to przejaw złośliwości ale zauważenie faktu i poinformowanie o nim (żeby nie było), bo może Droga Paulino nie zdajesz sobie z niego faktu.

      Pozdrawiam,

  • kate

    kiedys powiedzialam takiej jednej ze z szacunku dla samej siebie nie mam ochoty ani sie z nia kontaktowac a tym bardziej widziec to mnie zwyzywala. trzeba oddzielac ziarno od plewu

  • Heki

    Jeden z najlepszych, najtrafniejszych, najbardziej zabawnych tekstów jakie ostatnio czytałam. Dziękuję 🙂

  • Oj tak… Doskonale wiem jak to jest i pomimo, że jestem z natury trochę sentymentalna, to uczę się tak jak ty odcinać od takich „koleżanek” 😉 A te wszystkie, które twierdzą, że jestem głupia bo „chcę żyć w sielance, a życie takie nie jest” powinny się zabrać za swoje życie i sprawić aby ich też było sielanką, zamiast na siłę szukać sobie problemów z byle G* i tylko wynajdywać preteksty aby zaczepiać innych.
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję mądrego tekstu 🙂

  • Mam wrażenie, że to jakaś zaraza, ktòra przybiera ciàgle na sile. Wszędzie się na to natykam…

  • Duckie

    Można by dużo pisać… Ale powiem tylko jedno: Dziękuję za ten artykuł! 😀

  • Wendy Torrance

    chrzanić koleżanki. skupmy się na kolegach 🙂

  • Kasia

    Na szczęście nie mam takich koleżanek. Ale, żeby nie było zbyt różowo, są takie osoby w mojej rodzinie. I niekoniecznie są to kobiety. Osobą, która zawsze, ale to zawsze musi dowalić mnie i każdej innej znajomej kobiecie jest mój teść. Jego uwagi są często absurdalne, ale swoją absurdalnością potrafią wręcz zwalić z nóg. Do pewnego momentu można próbować się z tego śmiać, bagatelizować, ale ciężko się odciąć od takich osób, jeśli są bliskimi członkami rodziny, chociaż to jest jedyna rzecz, która można zrobić, bo stawianie granic nie przynosi rezultatu.
    A najgorzej jest, kiedy taka osobą jest Twój własny rodzic. W naszym społeczeństwie nie ma przyzwolenia, aby odciąć się od toksycznego rodziciela. Trzeba być bardzo silnym psychicznie.

  • Joanna

    I komentarze dają tylko te kobiety, które nigdy nie wsadziły innej szpili – jasne, bo uwierzę 😛
    Kobiety mają jedną wspólną, durną cechę, uwielbiają wszystko analizować, rozgrzebywać, pamiętać każdą kąśliwą uwagę na ich temat i NAJWAŻNIEJSZE pielęgnują uczucie smutku, poniżenia, przegranej. Mężczyźni dadzą sobie po razie i sprawa jest czysta, potem razem wypiją wódkę, albo więcej słowa nie zamienią i mają to głęboko w dupie… a co robi kobieta? Zrywa kontakt, bo nie będzie otaczać się złośliwymi zołzami o czym nie omieszka poinformować innych… Bitch, please!

    • Anna D

      Właśnie miałam napisać, że niektóre komentarze, mówią same za siebie. Złośliwość, złośliwość i jeszcze raz krytyka! Co za różnica czy jesteś singielką, żoną, matką, podróżnikiem, czy domatorem?!? Kuźwa!!! Kobiety ogarnijcie się! Każda twierdzi, że „mnie to nie dotyczy”, taaa uwierzę. Której z nas nie zdarzyło się skrytykować innej?!? Nie mówię tu tylko o znajomych, ale znanej aktorki, prezenterki tv, czy napotkanej dziewczyny na ulicy, bo np. miała lepsze ciuchy. Ja na ogół jestem szczera i zazwyczaj walę prosto z mostu co myślę, ale tak, też, nawet czasami nieświadomie zdarzyło mi się kogoś ocenić. Koniec, kropka. Takie życie…takie czasy…

  • Post bomba 🙂
    dlatego zawsze wolałam towarzystwo chłopaków, jakoś z nimi nie ma takich problemów,
    nie obgadają Cię do przyjaciółek itd, a koleżanek mam bardzo mało, takie hermetyczne grono,
    przyjaciółkę wręcz jedną 🙂
    pozdrawiam Kinga

  • Joanna Gajda

    Mocne 🙂 jak już mówiłam mojemu mężowi niestety kobiety się nienawidzą nawzajem (jak zaczął obserwować to złapał się za głowę), ale to dlatego, że często za dużo na siebie bierzemy, za dużo wymagamy i nie umiemy sobie odpuścić:) i zaczynamy siebie samych nienawidzić. Dużo prościej jest jeśli sobie damy żyć i lubimy same siebie – praktykuje i polecam:)

  • Calineczka Zu

    To ja kroplę cukru tu dodam; wiem że często bywa jak w tekście, ale jakos moje koleżanki są na piątkę. Może dlatego że mam ich niewiele i prawie żadnych przypadkowych (jak np z pracy). I wierzę w sens tłumaczenia „zołzom”, że 1. co dajesz innym, wraca do Ciebie 2. warto sie wspierać i dodawać sił nawzajem.
    Z siostrzanym pozdrowieniem!!!

  • nel

    Masz racje, fajny tekst i fajna utopia z milymi koleżankami tylko… Nie rozumiem co jest nie tak z kotami. Koty są suoer. Niektórym dają więcej radości ni wyjazd na Malediwy. Wiec nie rozumiem czepiania zwłaszcza w tekście o nim właśnie;)

  • Cataleya

    Ja też tak!

  • Kasia

    trafiasz w sedno! mam wrażenie, jakbym czytała swoje myśli sprzed miesiąca. święte słowa, rewelacyjny artykuł <3

  • Misia

    Hm. Ale mówisz: pizdami. No wiem, musi chwycić, „laski nie byćcie dla siebie wredne” i inne mysieptysie tak nie grzeją, jak pizda na wjazd. Tylko jest tak: mam pizdę, to jest jedna z moich ulubionych części ciała, coś mi mówi, że nie jestem odosobniona – nawet może bez odgryzania se języka zdołam się powściągnąć od rozwijania tego. Mówienie o innych per pizda żeby mu pocisnąć mnie wkurza – to bardzo przewrotne disowanie kobiecości, nie lubię to.

  • Kaja Cyganik

    w samo sedno.

  • Magdalena Ch

    Kiedyś słyszałam, że jesteśmy średnia pięciu osób, które nas otaczają. Zadając się z takimi wrednymi koleżankami, które nie mają pasji i wiecznie narzekają sami po części się tacy stajemy. Po co nam osoby, które ciągną nas w dół? Staram się, by w moim otoczeniu były osoby inspirujące od których mogę się dużo nauczyć i czerpać radość życia garściami. Dzięki temu sama się taka staje.

  • Kornelia

    Omg.. brawo Ty! Wpadłam przez przypadek i udostępniam dalej!

  • haha bo tak jest zawsze 😉 zawsze jest jakieś ale 😉

  • Karo

    Mam dokładnie taką samą sytuację z kumplem, więc proszę zostawić pole jeszcze facetom, potrafia równie dobrze zaleźć za skórę, co babki.

  • Dziękuję Ci za ten wpis. Tego mi dzisiaj było potrzeba 🙂

  • Magda jesteś wielka! Wrzuciłam wczoraj na fanpage i moi ludzie Cię z miejsca kochają <3 <3 <3
    Dziękuję Ci w imieniu kobiet, które przez lata nie odbijały piłeczki, z obawy o (ojeeejku) przewrażliwienie i (ojeeejku) brak dystansu.

  • bulgarka.pl

    genialny wpis 🙂

  • Olga

    Kochana Pani Magdo i oto powód dla którego nie mam koleżanek! Chociaż w głębi serca liczę, że kiedyś kogoś normalnego poznam. Pozdrawiam.

  • Aleksandra J.

    Celnie w punkt 🙂

  • Bea Sad

    Pomnik Ci za to postawię <3

  • Edek

    Kobiety sa fajne,mile i ladnie pachna im stopy.

  • W punkt!

  • Agis

    Tak bardzo prawdziwe, ze az troche smutne… Tylko jedna rzecz mi sie nie podoba – glebokie przekonanie, ze sukces jest efektem tylko i wylacznie naszej pracy. Niestety, to nie prawda. Na sukces sklada sie praca + szczescie, a na to drugie nie mamy wplywu. Ludziom, ktorym sie uklada, brakuje czasem pokory i nabieraja przekonania o wlasnej genialnosci, tracac przy okazji empatie. Wiem, o czym mowie – tez tak kiedys mialam. Do czasu, az przez pecha – z samej gory spadlam na sam dol. Nie nazywaj dziewczyn wrzucajacych zdjecia kotow na Facebooka nieudacznicami i frustratkami – one tez mogly bardzo chciec miec fajnego faceta i prosperujaca firme, mogly tez bardzo ciezko nad tym pracowac, ale zabraklo szczescia po prostu… 🙁

  • Ania

    Tak bardzo nieprawda. Albo mam szczęście spotykać na swojej drodze same normalne kobiety.

  • Olka

    Dobre są jeszcze kobiety typu: „no ładną masz tą bluzeczkę, nawet tanio kupiłaś. Ale ja mam ładniejszą i na dodatek tańszą” lub „Jakaś Ty biedna… ale ja mam gorzej”

  • Cóż smutne, ale prawdziwe…