Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

TOP 10 ramenów warszawskich vol. 1

Wreszcie wyroiło się w mieście stołecznym dość ramenów, i to dość dobrych, żeby przygotować zestawienie dziesięciu najlepszych. Chwalmy Pana! Tak, jak w przypadku TOP 10 tatarów i cukierni, zestawienie podzieliłam na dwie części. Nie da się tego wszystkiego przejeść w kilka dni, trzeba na raty.

Numer jeden jest numerem jeden. Pozostałe traktujcie w dowolnej kolejności, bo każdy jest inny i jedyny w swoim rodzaju. Wybieraliśmy tylko wersje mięsne z naciskiem na tonkotsu.

Mizu Sushi

Jeśli chodzi o Mizu, to najbardziej żałuję, że dotarliśmy tu po całym dniu szwendania się od ramenu do ramenu. To jak z dobrym winem – zawsze warto zacząć od najlepszego, bo wtedy najbardziej się je docenia. Robią swój makaron, dodatków nie ma zbyt wiele, jajko jest gotowane sous vide i z powodu przejedzenia zdecydowaliśmy się na małą porcję. Nie szkodzi. Jeszcze wiele razy wrócę tam na grande wielką michę wołowego ramenu. Jajko jest niemal zupełnie płynne i zupa pokazuje całą swoją urodę dopiero po zmieszaniu go z bulionem. Smak jest długi i głęboki, niby subtelny, ale pozostawiający długie wspomnienie na języku. Po raz pierwszy nad miską zupy pomyślałam, że ten ramen ma elegancki smak. Tak, to jest to słowo: elegancki. Jest dopieszczony i fantastycznie smaczny. Koniecznie musicie go spróbować.

Jedliśmy: Beef Ramen (mała porcja 17 zł, duża 33 zł)

Gdzie?
ul. Duchnicka 3, Warszawa

Uki Uki

Ramen Days w Uki Uki cieszyły się szalonym powodzeniem. Zawsze stała kolejka, nawet przy paskudnej pogodzie i wszyscy wychodzili zadowoleni. Fajnie, że zdecydowali się na stałe wprowadzić go do menu. Bulion wieprzowo – drobiowy jest gęsty, kolagenowy, mocno słony i bardzo długi w smaku. Nie można też przyczepić się do sprężystego, stawiającego lekki opór zębom makaronu. Jedynie karkówka była nieco twarda, a powinna rozpływać się w ustach. Ale za to jajko w punkt. Ta zupa, w ostatecznym rozrachunku, jest zdecydowanie godna polecenia, pełna umami i zwyczajnie dobra.

Jedliśmy: Uki Uki Original (30 zł)

Gdzie?
ul. Krucza 23/31, Warszawa

Omami

W Omami zdecydowaliśmy się na ramen, który dostępny jest od piątku do wyczerpania zapasów. Czyli duma i chluba. Rzeczywiście warto się nad nim pochylić. Swego czasu opinie były podzielone, ale chyba złapali już wysokość przelotową i nie sądzę, by ktoś miał jakieś szczególne uwagi do tej zupy. Jajko w punkt, wyczuwalny dodatek oleju z palonego czosnku, który naprawdę robi różnicę, boczek o konsystencji masła, co sprawia dziką frajdę podczas jedzenia i chrupiące grzyby mun. Jedyna uwaga – boczusiowi nieco brak smaku, ale ten stan skupienia gdzieś między masełkiem, a chmurką… No i bulion! Bulion jest znakomity, idealnie wyważony, mocno słony i długi, możliwe, że was… omami. Z kolei makaron bardzo szybko traci sprężystość, co może być wadą. A może też być czepialstwem.

Jedliśmy: Tonkotsu Ramen (33 zł)

Gdzie?
ul. Krucza 6/14, Warszawa

Mod

Mod to taka ramenowa klasyka. Postrzegam to miejsce jako absolutnie bezpieczne dla każdego, kto odjechane, szalone rameny uważa za przerost formy nad treścią. Ramen w Mod jest po prostu bezpiecznym rozwiązaniem. Zawsze smakuje tak samo, plastry wieprzowiny są fenomenalnie delikatne, jajko – jeśli ktoś nie lubi zbyt płynnej konsystencji – będzie w sam raz, bulionowi opartemu na drobiu i bonito trochę brakuje głębi i jest dość krótki, a całość lekko ciąży w kierunku słodkich nut, czego w ramenie nie lubię, bo ten powinien być diablo słony, ale wiem, że wiele osób nie pała aż taką miłością do soli i myślę, że ta zupa  będzie im pasowała, choć nie jest to mój wybór numer jeden.

Jedliśmy: Paitan Ramen (23 zł)

Gdzie?
ul. Oleandrów 8, Warszawa

Gruba Ryba

W moim odbiorze najbardziej przaśny, streetfoodowy ramen. Roi się w nim od dodatków, podoba mi się, że są w nim kiełki fasoli mung, które dodają lekkości i wesoło chrupią. Mają w nazwie „ramen bar”, więc spodziewam się cudów, ale znajduję to, co w pierwszym zdaniu. Makaron jest nieco rozgotowany, a jajko prawie na twardo, ale za to lekko słodka i delikatna wieprzowina to już sama przyjemność. To treściwa, pełna dodatków przyzwoita zupa o intensywnym, długim w smaku bulionie, choć pozbawiona tego wyrafinowania, które znajdziecie w Mizu.

Jedliśmy: Tonkotsu Ramen (30 zł)

Gdzie?
ul. Siedmiogrodzka 1, Warszawa

Magda

 


  • Pika

    W Sakana Sushi Bar także jest ramen

  • je2bnik

    Sprawdziliśmy z żoną „Grubą rybę”. Nie było niedociągnięć wspomnianych w Pani tekście – jajka w obydwu porcjach ugotowane idealnie, a makaron stawiał delikatny opór. Podobało mi się to, że mają bardzo zróżnicowane w smaku buliony. W ramenie żony zjawiskowo falowało katsuobushi , ale brakowało krewetek, na co zwróciliśmy uwagę obsłudze i zostaliśmy odpowiednio zrabatowani. W omami byłem zaraz na początku i było słabo. Skoro się poprawiło trzeba będzie dać im drugą szansę.

  • Caroooo

    Mam pytanie, jak powinien pachniec prawdziwy ramen? Ostatnio mialam przyjemnosc jesc ramen w TEKEDA SUSHI. I byl…. hmmm…. szczerze mowiac cuchnal „psim wiatrem” co totalnie mnie od niego odrzucilo 😡

    • Hanna

      To jest dobre pytanie! Pierwszy raz w życiu jadłam ramen właśnie u nich i nie ukrywam, że trochę się zraziłam i od tamtej pory nie tykałam tego dania. Pomyślałam, że to nie ich wina, tylko moja – od zawsze nienawidzę mdlącego smrodu gotowanej wieprzowiny, a dałam się znajomym namówić na ramen wieprzowy. Był słodkawy tą obrzydliwą, mdlącą słodyczą gotowanej wieprzowiny i nie był ani odrobinę słony. Ale w kwestii słoności, mogłabym jeść sos sojowy łyżką, więc słaby ze mnie wyznacznik, a skoro znajomi twierdzili, że z moją zupą ich zdaniem wszystko okej, to nie miałam odwagi głośno narzekać.

  • Justyna Kurowska

    Ja jeszcze dodam, że dla (tfu) wegetarian jest fajny Ramen w VegDeli. Bardzo.