Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

To nie sadło, to masa!, czyli dwie rzeczy, których...

To nie sadło, to masa!, czyli dwie rzeczy, których zazdroszczę facetom

Co widzisz, kiedy patrzysz w lustro? Bo ja to, co wszystkie kobiety: tu fałdka, tam nowa zmarszczka, przydałoby się schudnąć, a ta kiecka chyba niezbyt dobrze leży. I jeszcze to światło w przymierzalni, dzięki któremu odkrywasz cellulit. Nawet nie byłaś świadoma, że go masz. No to już jesteś. Dziękujemy, Zaro. Co w tym samym lustrze widzi mężczyzna? Bo wiem, co ja widzę. Oto przed lustrem stoi pan w średnim wieku, z brzuszkiem i na nieco zbyt chudych nogach, właściwie wisi nad nim widmo rychłych problemów ze wzwodem, ale w szklanej tafli, jakimś magicznym sposobem, odbija się rączy adonis z sześciopakiem na brzuchu. I posyła sobie filuternie oczko. No, kurwa.

 

MY

 

My, babeczki, mamy naturalny dar do znajdywania dziury w całym. Jasne, że w samoocenie nie pomagają nam ani anorektyczne, wyretuszowane panienki na okładkach czasopism (siostro, nigdy nie będziesz w rozmiarze 32 jeśli chcesz mieć z tego życia jakąkolwiek przyjemność, pogódź się z tym), ani oczekiwania względem kobiet, które powinny być nie tylko zaradne, ciepłe, inteligentne w sam raz, lecz nie bardziej od swojego faceta, ale również zadbane, szczupłe i najlepiej w pełnym makijażu całą dobę. Tyle majaki z kolorowych magazynów.

Problem w tym, że same sobie to robimy. Ile z was choć raz pomyślało: Nie no, nogi mam fajne, ale talia już nie ta. Albo: Do twarzy mi z tą opalenizną, ale zmarszczki wyszły, cholera jasna. Albo: Te dżinsy świetnie podkreślają pupę, ale uda mam za grube. ALE. Zawsze jest jakieś ALE. I wszystkie sobie to robimy. A wystarczy tylko odwrócić kolejność, nawet nie trzeba się na siłę tego „ale” pozbywać. Zaraz wam to pokażę na przykładach.

 

ONI

 

U facetów to działa tak: Może i czupryna przerzedzona, ale bary to ja cały czas mam! I oczko. Albo: Może i mi się przytyło od wpierdalania dzień w dzień Pana Kanapki i popijania colą, ale facet powinien być duży! I oczko. Albo: Może i mam nos jak hamulec od karuzeli, ale to dodaje charakteru! I oczko.

Jak oni to robią? Mają specjalne lustra? Albo coś z oczami? Mam takie podejrzenie, że faceci przechodzą jakieś obozy motywacyjne, tajne komplety, czy coś. Ktoś im to przecież musiał zaszczepić! Uwaga, podaję dzienny plan zajęć:

9:00 – 9:30 Pierwszy browar.
9:30 – 11:00 Śniadanie. Drugi browar.
11:00 – 12:00 Wykład motywacyjny: Lustro mój przyjaciel
12:00 – 12:30 Przerwa browarowa
12:30 – 13:00 Ćwiczenia w grupach: Oczko praktycznie
13:00 – 14:00 Bufet obiadowy, browar all you can drink
14:00 – 17:00 Siesta, czas wolny, spa, kąpiel w basenie z browarem, obozowy radiowęzeł nada audycję pt. „To nie sadło, to masa! – słownik atrakcyjnego mężczyzny”
17:00 – 18:00 Wykład: Czy bolało, gdy spadałaś z nieba? Wprowadzenie do casanovizmu
18:00 – 20:00 Kolacja połączona z oglądaniem TVN Turbo, drinki serwują hostessy topless
20:00 Czas wolny, integracja, wzajemne gratulacje, open bar

Boże, jak ja zazdroszczę facetom tego niezachwianego przekonania, że są zajebiści…

 

TA DRUGA RZECZ

 

…i sikania na stojąco.

Magda

P.S. W razie wątpliwości – ten tekst powstał dla zabawy w ramach #CykluKuUciesze.

Rozbawiłam Cię? To podaj dalej!


  1. Iwona Bednarska

    16 lutego

    kup lejek do siusiania i druga rzecz załatwiona – swietny w podrozach i podczas zim 😀

  2. Sprzedam ci receptę.

    Nie patrzę w lustro. Wcale. Nawet gdy podczas zakupów mierzę ciuchy to nie patrzę jak leżą tylko sprawdzam czy się mieszczę.

    Im dłużej patrzysz w lustro, tym większa szansa, że wypatrzysz coś co ci się nie spodoba.

  3. heeh fajne 🙂 a gdzie w planie dnia warsztaty z celowania do sedesu?

  4. my się wyprowadziliśmy z centrum dużego miasta w leśno-bagienną dzicz pod białoruską granicą. w ten sposób nie mam już najmniejszego problemu stwierdzić, że jestem najpiękniejszą kobietą w promieniu co najmniej 10 km, jak nie 20 🙂

  5. Maciej Górecki

    17 lutego

    A ja Ci powiem (proszę zachować odpowienie pauzy i akcentowanie przy czytaniu na głos), że kobietom też można zazdrościć. Ostatnio daję się ubierać. Pokornie nabijam kilometry i wydaję zarobione złotówki na rzeczy, które „pasują do siebie”, a nie te, które kupiłbym na samotnych zakupach. Efekt jest taki, że już któraś osoba powiedziała mi, że odmłodniałem o kilka lat. No i jakoś tak ogólnie dobrze. Wyczucie, gust, harmonia – to pierwsza rzecz. Druga rzecz, to Wasza uroda. Wcale się nie dziwię, że kobiety spędzają tyle czasu przed lustrami. Przecież są piękne 🙂 A czasami można spotkać i/lub poczytać również inteligentną 🙂 Pozdrawiam!

  6. buehehe! Magda- jesteś Miszcz! 😀

  7. Murwa, jestem kobietą.
    No prawie.
    Na szczęście.

  8. Dziwne to, co piszesz, gdyż ja akurat zazdroszczę kobietom tego, czego Ty zazdrościsz mężczyznom: braku samokrytyki. Jesienią wplątałem się w romans z panią dziesięć lat starszą ode mnie, piętnaście kilo cięższą, z cellulitem i haluksami… A ona po trzech tygosniach mówi mi, że z nami koniec, bo… Bo się [urwał] za mało staram! Czaisz? Ja tu sobie tłumaczę, że lepszy rydz, że na bezrybiu, że w sumie może i nieco ładniejsza od baby Jagi – a ona mi w tym momencie, że się za mało staram! Nosz, [urwał] nie wiem, co takie kobiety widzą w lustrach, ale to, że się mało w którym mogą zmieścić, to chyba jednak trudne do przegapienia.

    PS. Znów jesyem sam. Może być i baba Jaga. Tylko niech nie zachowuje się, jak senne marzenie faceta, gdy bliżej jej do sennego koszmaru…

  9. Mi się wydaje, że to jest nam wpajane już od małego. Facetom się mówi że „mężczyzna powinien być chociaż trochę ładniejszy od diabła” i zamiast wyglądać, ma być silny, zaradny, odważny i pewny siebie. A kobiety mają być śliczne- taki głowny atut. Tak jest nawet w bajkach, które każdy z nas zna z dzieciństwa. Księżniczki są śliczne, rycerze odważni. Tak więc faceci mniej się przejmują wyglądem niż kobiety, które wyszukują milion wad w swoim wyglądzie.