Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel

Sushiya – dobre sushi bary można policzyć na palcach jednej ręki. To jeden z nich

Share on facebook
Share on twitter
Share on print
Share on email

Sushi. Polskie danie narodowe. Sushi barów mamy od wielu lat taki urodzaj, że więcej jest chyba tylko włoskich knajp i burgerowni. Powinniśmy zatem być w tym naprawdę nieźli. A jesteśmy przeciętni do bólu zębów. Sushi to prostota i produkt. Podpowiadam – hodowlany łosoś to nie jest dobry produkt. To jest byle co i smakuje jak dno zamulonego jeziora.

Sushiya była na mojej liście od jakiegoś czasu i dopiero niedawno złożyło się tak, że miałam ją po drodze. Bo Sushiya jest w Kielcach. I po wiem Wam, że warto mieć ją na uwadze albo pojechać specjalnie w ramach wycieczki krajoznawczo-kulinarnej.

sushi gdzie zjeść

Zaczęliśmy od zup, a później zdaliśmy się na łaskę i niełaskę sushi mastera. Lubię tak, bo lubię niespodzianki i jak człowiek może się wykazać kreatywnością. I tu odnalazłam ten rodzaj kreatywności, który cenię najbardziej – elegancki, wyważony, pozwalający delikatnemu smakowi ryby grać pierwsze skrzypce.

sushi gdzie zjeść

Ważna informacja jest taka, że mają tu znakomity tonkotsu ramen – długi w smaku, esencjonalny bulion ze świetnym, sprężystym makaronem i idealnie rozpływającym się w ustach boczusiem. Królestwo za taki ramen! Na pewno ciekawostką jest zupa kimchi jigae podawana z miską ryżu i sadzonym jajkiem. Jest naprawdę wyjątkowa – kwaśna, drażniąca, lekko pikantna, pływające w niej kawałki kapusty właściwie znikają samoistnie na języku, a intensywne smaki przyjemnie tonuje ryż i żółtko wypływające z jajka. Dla fanów kimchi to jest naprawdę świetna sprawa. Bo kimchi też mają tu znakomite i o idealnie zbalansowanym smaku.

sushi gdzie zjeść

sushi gdzie zjeść

A teraz freestyle sushi mastera. Trzy razy po trzy świetne zestawy. Najpierw tuńczyk o różnych stopniach tłustości: o-toro i chu-toro z tuńczyka błekitnopłetwego i zuke z żółtopłetwego. Jeśli te nazwy nic Wam nie mówią, to nie szkodzi, nie trzeba znać japońskiego, żeby się cieszyć dobrym jedzeniem. O dziwo najbardziej podeszła mi wersja najchudsza ze względu na najdelikatniejszą strukturę mięsa. Pomimo potencjalnie intensywnych w smaku dodatków, takich jak suszone sardele, pasta z czarnego sezamu i wasabi czy marynowane liście wasabi wciąż smak ryby wybijał się na pierwszy plan. I ja to szanuję.

sushi gdzie zjeść

Dalej znakomita, świeża jak marzenie seriola z parmezanem, okoń morski z pastą sezamową i mój prywatny hit, czyli marynowany w słodkim miso okoń morski. Lekko opalony niósł ze sobą genialny dymny posmak, który w zestawieniu z delikatną, lekko mięsistą strukturą mięsa pozostawiał na języku cudownie długi wspomnienie. Świetna sprawa.

sushi gdzie zjeść

Na koniec ciekawostka przyrodnicza – sushi geta z hokkigai. Hokkigai to małż, nie jadłam go nigdy wcześniej. Ta różowa część w smaku przypomina jeżowca. Jeżowca jadłam i wszystko się zgadza – przypomina. Lekko stawia opór zębom, ale w bardzo przyjemny sposób, pozwalając się cieszyć tym smakiem nieco dłużej. To naprawdę jest świetna sprawa. Dalej gunkan z marynowaną ikrą łososia i słodki omlet tamagoyaki, który oddałam Jackowi, bo omlety są poza moją orbitą.

sushi gdzie zjeść

sushi gdzie zjeść

Sushiya bardzo mi się podoba. Podoba mi się, że smaki są dopracowane i wciąż bardzo eleganckie. To nie jest sushi-dyskoteka, tylko czysta przyjemność czerpana z jedzenia ryby, która ma smak. Lekko podkręcony niewielką ilością zręcznie dobranych dodatków, taki dopieszczony, ale jednak ryba jest na pierwszym planie. I ja to szanuję.

Rachunek.

Magda

Info

fb
ul. św. Leonarda 1 lok. G, Kielce

Sushi master: Michał Kostrzewa

Też lubisz dobre sushi? To podaj dalej!

 

 

Share on facebook
Share on twitter
Share on print
Share on email

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz