Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Sushiya – dobre sushi bary można policzyć na...

Sushiya – dobre sushi bary można policzyć na palcach jednej ręki. To jeden z nich

Sushi. Polskie danie narodowe. Sushi barów mamy od wielu lat taki urodzaj, że więcej jest chyba tylko włoskich knajp i burgerowni. Powinniśmy zatem być w tym naprawdę nieźli. A jesteśmy przeciętni do bólu zębów. Sushi to prostota i produkt. Podpowiadam – hodowlany łosoś to nie jest dobry produkt. To jest byle co i smakuje jak dno zamulonego jeziora.

Sushiya była na mojej liście od jakiegoś czasu i dopiero niedawno złożyło się tak, że miałam ją po drodze. Bo Sushiya jest w Kielcach. I po wiem Wam, że warto mieć ją na uwadze albo pojechać specjalnie w ramach wycieczki krajoznawczo-kulinarnej.

sushi gdzie zjeść

Zaczęliśmy od zup, a później zdaliśmy się na łaskę i niełaskę sushi mastera. Lubię tak, bo lubię niespodzianki i jak człowiek może się wykazać kreatywnością. I tu odnalazłam ten rodzaj kreatywności, który cenię najbardziej – elegancki, wyważony, pozwalający delikatnemu smakowi ryby grać pierwsze skrzypce.

sushi gdzie zjeść

Ważna informacja jest taka, że mają tu znakomity tonkotsu ramen – długi w smaku, esencjonalny bulion ze świetnym, sprężystym makaronem i idealnie rozpływającym się w ustach boczusiem. Królestwo za taki ramen! Na pewno ciekawostką jest zupa kimchi jigae podawana z miską ryżu i sadzonym jajkiem. Jest naprawdę wyjątkowa – kwaśna, drażniąca, lekko pikantna, pływające w niej kawałki kapusty właściwie znikają samoistnie na języku, a intensywne smaki przyjemnie tonuje ryż i żółtko wypływające z jajka. Dla fanów kimchi to jest naprawdę świetna sprawa. Bo kimchi też mają tu znakomite i o idealnie zbalansowanym smaku.

sushi gdzie zjeść

sushi gdzie zjeść

A teraz freestyle sushi mastera. Trzy razy po trzy świetne zestawy. Najpierw tuńczyk o różnych stopniach tłustości: o-toro i chu-toro z tuńczyka błekitnopłetwego i zuke z żółtopłetwego. Jeśli te nazwy nic Wam nie mówią, to nie szkodzi, nie trzeba znać japońskiego, żeby się cieszyć dobrym jedzeniem. O dziwo najbardziej podeszła mi wersja najchudsza ze względu na najdelikatniejszą strukturę mięsa. Pomimo potencjalnie intensywnych w smaku dodatków, takich jak suszone sardele, pasta z czarnego sezamu i wasabi czy marynowane liście wasabi wciąż smak ryby wybijał się na pierwszy plan. I ja to szanuję.

sushi gdzie zjeść

Dalej znakomita, świeża jak marzenie seriola z parmezanem, okoń morski z pastą sezamową i mój prywatny hit, czyli marynowany w słodkim miso okoń morski. Lekko opalony niósł ze sobą genialny dymny posmak, który w zestawieniu z delikatną, lekko mięsistą strukturą mięsa pozostawiał na języku cudownie długi wspomnienie. Świetna sprawa.

sushi gdzie zjeść

Na koniec ciekawostka przyrodnicza – sushi geta z hokkigai. Hokkigai to małż, nie jadłam go nigdy wcześniej. Ta różowa część w smaku przypomina jeżowca. Jeżowca jadłam i wszystko się zgadza – przypomina. Lekko stawia opór zębom, ale w bardzo przyjemny sposób, pozwalając się cieszyć tym smakiem nieco dłużej. To naprawdę jest świetna sprawa. Dalej gunkan z marynowaną ikrą łososia i słodki omlet tamagoyaki, który oddałam Jackowi, bo omlety są poza moją orbitą.

sushi gdzie zjeść

sushi gdzie zjeść

Sushiya bardzo mi się podoba. Podoba mi się, że smaki są dopracowane i wciąż bardzo eleganckie. To nie jest sushi-dyskoteka, tylko czysta przyjemność czerpana z jedzenia ryby, która ma smak. Lekko podkręcony niewielką ilością zręcznie dobranych dodatków, taki dopieszczony, ale jednak ryba jest na pierwszym planie. I ja to szanuję.

Rachunek.

Magda

Info

fb
ul. św. Leonarda 1 lok. G, Kielce

Sushi master: Michał Kostrzewa

Też lubisz dobre sushi? To podaj dalej!

 

 


  • Ala

    Hej, a ja mam pytanie z innej beczki: znasz może jakieś godne polecenia restauracje w Pizie, ewentualnie Cinque Terre, Sienie czy Florencji? Pozdrawiam 🙂