Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Wyjątkowe prezenty gwiazdkowe, które zaspokoją każ...

Wyjątkowe prezenty gwiazdkowe, które zaspokoją każdy gust i budżet

Jak co roku podrzucam Wam garść pomysłów. Jak co roku łączy je wspólny mianownik: wysoka jakość, użyteczność i niezaprzeczalna uroda. Jak co roku lista nie jest długa, ale elastyczna i myślę, że znajdzie się sporo osób, które obdarowane takim prezentem będą więcej, niż zachwycone. W każdym razie ja bym była, gdybym tego wszystkiego nie miała. Ale mam i dlatego z czystym sumieniem mogę Wam te rzeczy polecić. 

Wiem, że polegacie na moich poleceniach. Wysyłam Was w najdziwniejsze zakątki świata i zawsze wracacie zadowoleni, wiem od kilku osób, że nawet decyzję o zakupie samochodu podjęliście na podstawie mojego polecenia. To naprawdę budujące, ale to także duża odpowiedzialność. Dlatego nie ma opcji, że polecę Wam byle co. Właśnie dlatego lista nie jest długa, ale za wszystkie te przedmioty ręczę, że są warte swojej ceny i w ciemno możecie je kupić. Reklamacji się nie przewiduje.

 

Dla szefa kuchni, kuchcika lub kogoś, kto po prostu kocha jeść

Kocham piękne przedmioty, a to pióro to coś takiego, co po wielu latach przekazuje się dziecku. Jeśli było grzeczne, oczywiście. Jeśli macie wśród bliskich kucharza lub kogoś, kto kocha jedzenie i jednocześnie potrafi docenić coś tak pięknego, to gwarantuję, że popadnie w zachwyt. Ja piórem piszę, sprawia mi to dużą przyjemność. Uważam, że to ta sama półka gadżetów co dobry zegarek czy grawerowany wizytownik.

Montegrappa to najstarsza włoska firma specjalizująca się w przyborach piśmienniczych, ma przeszło stuletnią tradycję i kiedy oglądam ich pióra, to wpadam w amok – chcę wszystkie. Często są to limitowane linie tematyczne, tak jak to pióro z linii Chef. Każde ma swój numer i właściwie można przyjąć, że to przedmiot kolekcjonerski. Pióra Montegrappy kupicie w salonie Lifestyle Designers przy ul. Mokotowskiej 64 w Warszawie.

 

Dla miłośnika kawy lub podróżnika

Wcześniej pokazywałam Wam drogie ekspresy, które są super do domu. Teraz chciałabym zwrócić Wasze oczy nadobne w stronę klasyki (ale nie tylko), którą łatwo można zabrać w podróż, i która jednocześnie nie stanowi tak dużego obciążenia dla budżetu. Mnogość metod parzenia kawy to teraz chodliwy temat. Ja mam swoje przywiązania, dlatego na zdjęciu widzicie klasyczny ekspres Bialetti. Taki ekspres jeździ ze mną często, bo poranek bez dobrej kawy jest całkowicie pozbawiony sensu. Do niego wystarczy dobrać ładną filiżankę i prezent gotowy.

Z drugiej strony łatwo zaspokoicie pragnienia miłośników alternatywnych metod parzenia kawy, bo aeropresy czy chemexy nie są drogie. Dodatkowo razem z CoffeeDesk mam dla Was 30 zł zniżki na zakupy za min 149 zł w ich sklepie, o tutaj. Wystarczy, że użyjecie kodu KRYTYKAKULINARNA. Kod działa do końca roku i łączy się z innymi promocjami (mają teraz -20% na ekspresy, również te drogie!), więc bardzo warto zrobić zakupy nie tylko pod kątem prezentów, ale i własnego zapotrzebowania na kawę czy herbatę.

 

Dla tych, co gotują nie na żarty

Jest taki przesąd, że nie daje się w prezencie noży. Oraz zegarków, butów i pewnie jeszcze wielu innych rzeczy. Powiedzmy, że przesądy nie są tym, co wyznacza ścieżki, którymi chodzę. Co więcej – wszystkie wymienione przedmioty uważam za świetne prezenty w zależności od okoliczności. A dobry nóż dla kogoś, kto dużo gotuje to jest absolutna podstawa. Gdybym miała wymienić najważniejszą rzecz w kuchni – bez zająknienia powiem, że jest nią ostry nóż. Zapytajcie dowolnego szefa kuchni, dla nich noże są święte i są w stanie wydać na nie bardzo dużo pieniędzy.

Te, które widzicie na zdjęciach są francuskiej marki Le Creuset. Trzonki zrobiono z drzewa oliwnego, więc każdy ma inny rysunek słojów, co każdą sztukę czyni jedyną i niepowtarzalną, zaś ostrze zrobiono ze stali damasceńskiej. To jest absolutnie piękny prezent. Do kupienia tutaj.

 

Dla kogoś, kto wszystko notuje

Ja jestem taką osobą. Moje życie bez papieru nie miałoby sensu. Mam zylion notatników, wiele tematycznych. A z miłością do marki Moleskine nie kryłam się nigdy. Mam nonatniki podróżne, takie na przepisy czy specjalnie przeznaczone do oceny restauracji. Teraz na rynku pojawiły się nowsze, grubsze wersje tych notatników, które już znamy, zyskały też nowe kolory. Uważam, że to świetny prezent dla kogoś, kto wszystko notuje, a możliwość doboru odpowiedniej wersji tematycznej czyni ten prezent bardziej osobistym, nie nadszarpując jednocześnie budżetu. Do kupienia tutaj.

 

Dla mola książkowego

Co roku polecam Wam książkę lub książki, które uważam za naprawdę wartościowe. Czy pisałam już, że życie bez papieru nie ma sensu? W tym roku chcę zwrócić Waszą uwagę na dwie pozycje, które są bardzo po linii naszej hedonistycznej partii. Pierwsza to „Ziemniak” Joasi Jakubiuk. No, wreszcie ktoś pochylił się nad najmniej docenionym warzywem i podniósł je do należnej mu rangi! Ziemniaki jedzą wszyscy, można z nich zrobić milion potraw, a z jakiegoś powodu traktujmy je po macoszemu. Duży błąd, moi mili, OGROMNY. Ta książka jest świetna, podobnie jak…

„Odetchnij od miasta” autorstwa Oli Bogusławskiej, autorki bloga Duże Podróże. Ola w jednym miejscu zebrała kilkadziesiąt miejsc z klimatem, agroturystyk i domów gościnnych. Piękne, ciepłe teksty okrasiła równie ładnymi zdjęciami i wyszło jej z tego coś, co sprawia, że chcę rzucić wszystko w cholerę i uciec gdzieś na weekend. Świetna, pełna inspiracji pozycja dla każdego, kto lubi takie klimaty. Do kupienia np. w Empikach.

 

Dla ceniących ręczną robotę

Zawsze w prezentownikach pokazuję Wam coś od małych rzemieślników. W ubiegłym roku była to ceramika, do której mam wielką słabość, a w tym mam dla Was przepiękne skórzane fartuchy. Są fenomenalnie wykonane i z racji materiału – nie do zajechania. Można też pokusić się o personalizowaną wszywkę. Na mojej stoi „Naczelna Hedonistka”. I bawi za każdym razem.

&RAW to także oprawione w skórę notatniki (pisałam już, że życie bez papieru jest pozbawione sensu?) i kalendarze. Ta mała manufaktura to Kasia i Piotr – dwie osoby, dzięki którym możecie komuś bliskiemu podarować rzecz naprawdę wyjątkową. Do kupienia tutaj.

 

Dla miłośnika fotografii

Jeśli jeszcze wszystkiego nie wydaliście, to dobrze się składa, bo zaraz prawdopodobnie zrobicie prezent również sobie. Szerzej o sprzęcie, którym robię zdjęcia na bloga napiszę Wam w osobnym wpisie, bo ciągle dostaję takie pytania. Od roku moim wiernym towarzyszem jest mały ale byk Olympus OM-D E-M10 Mark III. To jest znakomity aparat zarówno dla kogoś, kto już robi zdjęcia i będzie umiał wykorzystać jego potencjał, jak i dla osoby, która dopiero zaczyna przygodę z fotografią. Jest niewielki, lekki, mieści się w torebce i wiele wybacza, a jego możliwości nie odbiegają od tych, które oferują lustrzanki. Zachorowałam na niego po warsztatach, na których mogłam sprawdzić go w akcji i w końcu ubiegłoroczny Mikołaj zrobił mi tę przyjemność. Od tej pory jesteśmy właściwie nierozłączni.

I teraz uwaga – to nie są tanie rzeczy, bo dobry sprzęt fotograficzny to nie są tanie rzeczy, ale jeśli planujecie taki prezent dla kogoś lub sami chcielibyście się zaopatrzyć w dobre body i/lub obiektywy, to macie w tej chwili 20% zniżki, która obejmuje takie aparaty jak OM-D E-M5 Mark II, OM-D E-M10 Mark III, OM-D E-M10 Mark II plus aparaty PEN (z wyjątkiem PEN E-PL9), wszystkie obiektywy Standard i Premium oraz akcesoria. Taka gratka trafia się tylko raz w roku, więc jeśli nęci Was na przykład prześliczny PEN lub coś innego z oferty Olympusa, to radzę się zdecydować teraz. Do tego zniżka łączy się z innymi promocjami, a w tej chwili jest to np. bardzo duży cashback, nawet do 2850 zł w zależności od wybranego modelu. Wszystko razem daje ogromne oszczędności. Wasz kod zniżkowy to OLYKK, działa od 15.12.2018, a sklep jest tutaj.

 

Dla siebie i natury

Wiecie co jest najbardziej przygnębiające po Świętach oprócz tego, że jest po Świętach? Te wszystkie zabiedzone, opałde z igieł choinki wystawione pod śmietniki. Ale nie z nami te numery. Oto rozwiązanie: wypożyczamy choinkę, taką w docznice, żywą i pachnącą, a po Świętach ją zwracamy. Choinka wróci do natury i spokojnie będzie sobie rosła dalej. Koszt to zaledwie 55 zł. Uważam, że to fajny prezent dla domu, dla siebie i dla środowiska.

Drugi raz Volvo przygotowało tę akcję i drugi raz cieszymy się piękną choinką, która po Świętach wróci do natury. Powiecie: „Phi, są już wypożyczalnie choinek”. Owszem, ale Volvo we współpracy z Lasami Państwowymi zrobi jedną rzecz, której nie robią wypożyczalnie – za każdą wypożyczoną i zwróconą choinkę posadzi jeszcze dziesięć drzewek. No, i to zamyka temat. Listę dealerów biorących udział w akcji znajdziecie tutaj.

Niech te Święta będą dla Was magiczne, a Mikołaj trafi z prezentami w punkt!

Magda

Uważasz, że te pomysły na prezenty są fajne? To świetnie, bo ja też 🙂 Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz ten wpis!