Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Co może kobieta w ciąży? Wszystko! Tylko dwa razy ...

Co może kobieta w ciąży? Wszystko! Tylko dwa razy wolniej – 7 pytań o podróże z brzuszkiem

Ostatnio dostaję mnóstwo pytań o podróżowanie w ciąży. Czy można? Jak daleko? Do którego miesiąca? Postaram się możliwie wyczerpująco odpowiedzieć na te pytania. A jeśli macie inne, nawet te bardzo prywatne, to na pewno zainteresuje Was ostatni akapit tego tekstu.

 

podrozowanie w ciazy

Czy można podróżować w ciąży?

No jasne! Ale… Bo zawsze jest jakieś „ale”. Podróżowanie w ciąży, jak wiele innych aktywności, warunkuje stan Waszego zdrowia. Przede wszystkim nic na siłę, ale za to zawsze w porozumieniu z lekarzem prowadzącym ciążę. Ja jestem w tej frakcji, która opowiada się za wszelką aktywnością w ciąży, jeśli tylko lekarz i samopoczucie nie zgłaszają veta.

Jeśli czujecie się dobrze i lekarz ten stan rzeczy potwierdza, to z całego serca zachęcam Was do podróżowania. To mogą być (i prawdopodobnie są) Wasze ostatnie chwilę we dwójkę, przynajmniej na jakiś czas. Do tego to taki specyficzny moment, kiedy ludzie są sobie szalenie bliscy. Naprawdę warto dobrze wykorzystać ten czas. Leżenie na kanapie i żarcie ciastek nie sprawi, że będziecie mieć wyjątkowe wspomnienia. Chyba, że marzyłyście o tym od dekady – wtedy ok.

A latać?

Tak. Jeśli oczywiście lekarz prowadzący nie widzi przeciwwskazań – to jest jak mantra. Ważna informacja jest taka, że w obrębie każdej linii są nieco inne regulacje i warto to sprawdzić przed lotem. Na ogół na pokład wpuszczają do ósmego miesiąca, dlatego dobrze jest mieć przy sobie zaświadczenie od lekarza. W praktyce mam je zawsze, bo moja pani ginekolog doskonale wie z kim ma doczynienia i z automatu wypisuje po każdym badaniu. Tyle, że nigdy mnie o nie nikt nie zapytał, mimo że w ciąży latam całkiem sporo.

Co do zasady – jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a Ty jesteś zdrowa, to w ciąży pojedynczej możesz latać do 36 tygodnia ciąży, a w mnogiej do 32. Jeśli dostaniesz zielone światło od lekarza i zaświadczenie z pieczątką, to możesz ten czas wydłużyć o kilka kolejnych tygodni, ale wątpię by bez naprawdę dobrego powodu jakikolwiek lekarz wziął na siebie taką odpowiedzialność.

Napiszę Wam tylko jedną rzecz, którą usłyszałam od swojej ginekolog przed pierwszym ciążowym lotem. Powiedziała mi, by unikać prześwietlania na bramkach i prosić o przepuszczenie bokiem. Reczywiście, przy mojej intensywności latania może to mieć jakiś (w domyśle negatywny) wpływ na dziecko. Co ciekawe – nawet kiedy zupełnie nie było jeszcze widać brzucha ani raz nie zapytano mnie o zaświadczenie, choć zawsze miałam je przy sobie razem z tłumaczeniem od tłumacza przysięgłego. Ponadto żaden z pracowników lotniska nie był moją prośbą zaskoczony.

 

Skoro już wiemy, że można latać, to dokąd?

Tu odwołuję się do Waszego zdrowego rozsądku. Raczej nie tam, gdzie konieczne są szczepienia na choroby egzotyczne albo szaleje denga, również nie tam, gdzie powszechne są zatrucia pokarmowe. Latać do cywilizacji, tam gdzie jest dobra opieka medyczna i podobna flora bakteryjna, a więc Europa, Ameryka Północna, bliska Azja, Australia – gdyby nie abstrakcyjnie długi lot – też jest ok, podobnie jak wiele państw w Ameryce Południowej. Nie zaleca się wysokości powyżej 3000 m n.p.m., więc pięciotysięczniki chwilowo odpadają.

My ostatnio braliśmy pod uwagę całkiem sporo różnych kierunków, łącznie z Kenią czy Meksykiem, ale ostatecznie stwierdziłam, że dziesięć godzin w samolocie to ja dziękuję bardzo, puknęliśmy się w czoło i polecieliśmy na Kretę. Też było super. Tak naprawdę to ograniczenie trwa raptem kilka miesięcy. Kilka miesięcy bez zbędnego ryzyka jeszcze nikogo nie zabiło.

Jak się przygotować?

Właściwie to nijak, poza konsultacją z lekarzem. To jest najlepszy okres macierzyństwa – dziecko jest całkowicie bezobsługowe. A tak bardziej serio, to po prostu przygotujcie się psychicznie na to, że być może nie będziecie tak żwawe i sprawne jak jeszcze kilka miesięcy temu. Zwłaszcza, jeśli macie już trochę większy brzuch. Powolutku doczłapiecie na tę tu górkę, ale zrobicie to dwa razy wolniej, niż reszta świata (dlatego doceńcie podwójnie mój przewodnik po najpiękniejszych kreteńskich plażach, bo wymagał ode mnie więcej wysiłku, niż mogłoby się wydawać).

W napiętym planie zwiedzania koniecznie znajdźcie czas na odpoczynek, to jest naprawdę ważne. Zero forsowania się. Zwłaszcza, że w drugim trymestrze może Was dopaść słynny ciążowy śpioch – ja zasypiałam na stojąco w dowolnym miejscu, za to zawsze punktualnie o piętnastej. I nie było takiej kawy, która by mi stanęła na drodze do godzinnej drzemki. Nie ma co walczyć, trzeba się pogodzić. Organizm jest naprawdę mądry i widocznie tego potrzebuje.

 

Co zabrać ze sobą?

Na pewno kartę ciąży, zaświadczenie od lekarza, które potwierdza, że możecie podróżować, kartę EKUZ (do wyrobienia w NFZ) i potwierdzenie wykupienia dodatkowego ubezpieczenia. Nie twierdzę, że w krajach UE takie dodatkowe ubezpieczenie jest niezbędne, ale to już mój prywatny nawyk – wykupuję je ZAWSZE. Ponadto warto wcześniej sprawdzić gdzie jest najbliższy szpital, bo możliwość, że coś pójdzie nie tak istnieje zawsze. I wcale nie trzeba nigdzie wyjeżdżać.

Dodam jeszcze, że warto zabrać ze sobą krem z wysokim filtrem. Pięćdziesiątka będzie w sam raz. Plamy od słońca, które mogą pojawić się na twarzy ciężarnej owiane są legendą. Legenda głosi, że nie sposób się ich później pozbyć.

Czy można pływać?

Yes, of course, natürlich, jawohl, absolument (kto wie z czego to cytat?). Pewnie, że tak. Tylko żabka obciąża kręgosłup bardziej, niż inne style, co potwierdzam emipirycznie. Najwygodniej na plecach. Albo tak:

podróżowanie w ciąży

 

A co z samotnymi wyprawami?

Nie pytałam o to lekarza, ale zdrowy rozsądek to całkiem niezły doradca. Wbrew pozorom jestem typem samotnika i bardzo lubię czasem gdzieś uciec. Lubię też prowadzić samochód na długich trasach i po prostu zatopić się w myślach. Ja generalnie lubię być sama i nie stanowi to dla mnie problemu. Ale od jakiegoś czasu nie czuję się jakoś szczególnie pewnie, kiedy czeka mnie samotny wyjazd, więc od mniej więcej miesiąca już takowych unikam. Życie to bajka, ale nieprzewidywalna. I o tym zawsze warto pamiętać.

 

Sto pytań do…

… dr Grzegorza Południewskiego. Bardzo się cieszę, że dzięki blogowi mogę realizować takie projekty i dawać Wam coś, z czego skorzystacie. Ja też skorzystam, bo pewnie zadacie pytania, na które nie wpadłam, a w duchu będę Wam dziękowała. Pod egidą marki Femibion przygotowujemy bardzo fajną rzecz – live’a z lekarzem, któremu będziecie mogły zadać wszystkie trudne, nurtujące Was pytania o ciążę. Ja będę tylko przekaźnikiem.

Zasady są proste: swoje pytania możecie zostawić na Facebooku pod tym wpisem, ale jeśli są bardziej osobiste i nie chcecie ich zadawać pod swoim nazwiskiem, to możecie je zadać również tutaj w komentarzu pod wpisem. Tu nie ma konieczności podpisywania się imienim i nazwiskiem, więc będziecie anonimowe. Chciałabym, żebyście czuły się komfortowo i mogły zapytać o wszystko bez poczucia skrępowania.

Wiem, że czasem kobietę nurtują różne sprawy, bywa że podczas wizyty kontrolnej u lekarza nam to umyka, więc zastanówcie się na spokojnie, czas na zadawanie pytań mamy aż do 13 września.

Ja te wszystkie pytania zbiorę i zadam dr Grzegorzowi Południewskiemu 26 września o godzinie 20:00 podczas live’a na fanpage’u Femibionu. Jeśli nie będzicie mogły być wtedy z nami, to zupełnie się tym nie martwcie – udostępnię tę rozmowę również u siebie, o tutaj.

 

Do dzieła, Dziewczyny!

Magda

Uważasz, że to przydatny wpis? To super! Będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz 🙂