Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Paryskie smaki – recenzja i konkurs

Paryskie smaki – recenzja i konkurs

Trish Deseine wyświadczyła nam wszystkim wielką przysługę. Wybierając się do Paryża już nie będziemy musieli szperać w internecie, szukać, sprawdzać i kombinować, by zjeść lepiej lub – co też możliwie – gorzej. Oto bowiem, nakładem wydawnictwa Rebis, pojawiła się świetna, praktyczna książeczka, która miękko przeprowadzi nas przez meandry paryskiej gastronomii i doprowadzi dokładnie tam, gdzie chcemy trafić. Lub gdzie powinniśmy, choć jeszcze o tym nie wiemy.

Kiedy wydawnictwo Rebis poprosiło mnie o zrecenzowanie tej książki, podeszłam do niej bez oczekiwań, bez przesadnych nadziei, raczej z nastawieniem „pokaż kotku, co masz w środku”. Wiedziałam, że Trish Deseine jest Irlandką, lubi dobrze zjeść, gotuje, publikuje przepisy m.in. w Elle, a do tego pisze książki. Irlandia to są dla mnie proste skojarzenia: najbliższa przyjaciółka, zielone pagórki, pastwiska, guinness, rudzi ludzie, owce, rudy chłopak mojej przyjaciólki i wilgoć. No i jeszcze klify, tak, klify. Tylko co to wszystko ma wspólnego z Paryżem? Otóż Trish mieszka tam przeszło 25 lat. I – jak już wspomniałam – lubi jeść. A my lubimy ludzi, którzy lubią jeść.

paryskie smaki

Pierwszym, co zwraca moją uwagę jest okładka i papier. Z jednego i drugiego bardzo łatwo zetrzemy plamę beszamelu czy nawet wina zwykłą serwetką. Tak, to jest książka dla pasibrzuchów. Podzielona na kilka rozdziałów, a każdy z nich opatrzony kilkoma zdaniami wstępu. Zaczynamy od ulubionych knajp Trish. Krótkie notki przy każdym adresie wskazują wyraźnie jaki klimat ma miejsce i jakie danie jest szczególnie warte uwagi. Nie mamy tu rozróżnienia na bistra, bary czy gwiazdkowe knajpy. Wszystkie potraktowane jednakowo mają jeden wspólny mianownik – dobrze karmią. Dalej są cukiernie, piekarnie i sklepy z czekoladą. To chyba jasne, że musimy wiedzieć gdzie kupić najlepszą bagietkę, gdzie chleb, a gdzie chausson au pomme. Mon Dieu, nie wyobrażam sobie bez niego śniadania! Również z pierwszej części dowiemy się, który rzeźnik jest bezkonkurencyjny, gdzie kupić pasztet, a dokąd udać się po najlepszą szynkę. Całkiem sporo adresów, prawda? A to dopiero pierwszy rozdział.

Rozdział drugi, czyli „Gastronomiczne wizytówki Paryża” to evergreeny takie, jak Cafe del Flore czy La Fontaine de Mars. Nie myślcie sobie, że współczesna gastronomia to tylko otwierające się bez końca nowe knajpki, które powielają nudne dania, ograne pomysły i niezbyt nowatorskie wnętrza. Nie. Kuchnia francuska żyje i ma się dobrze, więc jeśli zechcecie jej skosztować w najlepszym wydaniu, to tutaj ta książka również przyjdzie Wam z pomocą.

Podoba mi się rozdział, w którym sklepy skategoryzowano nieco inaczej – otóż każdemu przypisano produkt, ten jeden jedyny, lepszy niż gdzie indziej, po który warto wybrać się właśnie tam. I tak dowiemy się gdzie kupić najlepsze masło, wanilię z Madagaskaru pierwszej jakości czy ostrygi. Pomysłowe? Owszem. Przydatne? Jak najbardziej.

Całkiem sporą część poświęcono wszelkiej maści targom. Uzbrojeni w ten przewodnik nie przeoczymy niczego, co warto zobaczyć, zjeść i posmakować. Poprowadzi nas za rękę od najlepszej kawy w mieście, przez dobre śniadanie, obiad, deser, aż do sutej kolacji. Ba! Dowiemy się nawet gdzie kupić najładniejszą zastawę stołową w mieście!

Dla mnie najmniej użyteczny jest rozdział z przepisami, bo taki też jest, choć króciutki i zawiera ich raptem kilkanaście. Do przepisów podchodzę z dość dużą nonszalancją i poza wymyślnymi tortami, kiedy wagi, proporcje i miary są szalenie istotne, traktuję je raczej jak inspirację, na bazie której tworzę coś własnego.

Ale chwileczkę, znacie tę nostalgię za wakacjami minionymi, kiedy jeszcze smaki są takie wyraźne, a opalenizna taka brązowa? Na pewno znacie. Wtedy wydaje się kolację. Kolację dla przyjaciół. Robicie to? My zawsze. Na stół trafiają wszystkie w pocie czoła zdobyte smakołyki, odpowiednie wino, a w kuchni chciałoby się wyczarować coś stamtąd. I ten rozdział jest właśnie do tego celu idealny.

Ta wesoła, żółta książeczka to nie Dostojewski, tylko bardzo użyteczny przewodnik, który zawiera w sobie wszystkie potrzebne adresy, istotne z punku widzenia smakosza miejsca, a nawet trasy spacerów wytyczone tak, by nie pominąć niczego smacznego po drodze. To nie jest coś, co czyta się do poduszki, czy zabiera nad morze do poczytania na plaży. To jest książka, którą podczas krótkiego lotu do Paryża przegląda się i zaznacza oślimi uszami miejsca, które albo będą nam po drodze, albo koniecznie chcielibyśmy je odwiedzić, choćby i nadkładając kilometrów. Dwieście stron wyłącznie praktycznych informacji. I właśnie dlatego warto ją mieć.

Konkurs

 

Konkurs jest niezwykle prosty, wystarczy, że odpowiesz na pytanie: Czym jest dla Ciebie Paryż?

Puść wodze fantazji, wzbij się na szczyty erudycji. Jest wspomnieniem? Marzeniem? A może kojarzy Ci się z czymś niezwykłym? Formuła jest dowolna, możesz to zawrzeć w jednym zdaniu, możesz napisać chwytające za serce opowiadanie. Wraz z wydawnictwem Rebis wybierzemy trzy najbardziej kreatywne odpowiedzi i każdą nagrodzimy książką „Paryskie smaki”.

Odpowiedzi zostawiajcie albo pod tym postem, albo ślijcie na adres [email protected], nie zapomnijcie o podpisaniu się imieniem i nazwiskiem.

Konkurs trwa do piątku 5.09.2014 do północy. Wyniki ogłoszę nie później niż we wtorek 08.09.2014.
Książki wyśle do Was bezpośrednio wydawnictwo Rebis.

Regulamin znajdziecie tutaj.

Powodzenia!

Magda


  1. Pierwszy jest orgazm a drugi jest Paryż ! Kilka butelek wina , koszyk z serami , ciepła bagietka , kiść winogron i osoba bliska twojemu sercu … zielona trawka pod wieżą błękitne niebo … Hmmm to są moje wspomnienia i pragnienia …

  2. Paryż to miasto gdzie spędziłem kawałek swojego życia, miasto tętniące życiem o różnych obliczach, to miasto kultury i sztuki, pięknych zabytków, ale też nieciekawych dzielnic. To miasto przywołujące wspomnienia, w którym nie sposób się nudzić.

  3. Paryż jest domem mojej duszy…