Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

7 rzeczy, za które pokochałam Mauritius (i Wy też ...

7 rzeczy, za które pokochałam Mauritius (i Wy też pokochacie!)

Mauritius dla wielu osób jest wyprawą na raz. A bo daleko. A bo bilety drogie. A bo jest tyle innych wysp do zobaczenia. I wszystko to prawda. Ale na tej relatywnie niewielkiej powierzchni zmieściło się tyle wszelakiego dobra, że aż ciężko uwierzyć w ich szczęście. Dlatego tu wróciłam. Wiedziałam, że wrócę kiedy poprzednim razem wsiadłam do samolotu powrotnego do Polski. Oto jestem – tadam!

Tym razem jest trochę inaczej. Tym razem organizowaliśmy się sami z różnych względów. Przede wszystkim kwiecień to nie jest wysoki sezon, więc biura podróży nie miały nic ciekawego do zaoferowania. Przy czym wysoki sezon określa nasza zima, a nie ich okres gorszej pogody. Tu pogoda jest właściwie zawsze.

Zdjęcia potraktujcie jako migawki z naszej tutejszej codzienności. Oto moja prywatna lista zachwytów:

 

Ludzie

mauritius

Ludzie są tu przemili. Nie są zamożni i na początku ich bezinteresowna uprzejmość może budzić podejrzliwość. A nie powinna. Oni naprawdę są z serca ciepli. Może to wystarczająca ilość słońca, a może coś innego, nie wiem, wiem jednak, że pytanie: “Jak ci się u nas podoba?” nie pociąga za sobą konsekwencji innych, niż serdeczny uśmiech i życzenia miłego urlopu. Są też szalenie rodzinni, spędzają razem czas, często po prostu piknikują w cieniu drzew przy którejś z plaż. Ciągle ktoś zagaduje do dziudziutka, a on szczodrze rozdaje uśmiechy na lewo i prawo. Lubię, kiedy ludzie są dla siebie bezinteresowni mili. Lepiej się wtedy żyje.

 

Przyroda

mauritius

Zawsze przedkładałam przyrodę nad architekturę. Potrafię tę drugą docenić, ale to przyroda budzi we mnie zachwyt i uczy pokory jednocześnie. Mauritius jest przepiękny – zielony, bujny, różnorodny. Jest też pełen kontrastów. Są tu dobre miejsca i na trekking, i na surfowanie, i na byczenie się na piasku białym niczym mąka. Jest wspaniały ogród botaniczny w Pamplemusses, jest Ziemia Siedmiu Kolorów, są prawdziwe cuda. Nadal uważam, że tydzień to na tę wyspę za mało. Dość, żeby zobaczyć najważniejsze atrakcje, ale zbyt mało, aby poczuć jej wyjątkowy klimat. Dlatego gdy będziecie planować podróż, to miejcie to na uwadze.

 

Tygiel kulturowy

mauritius

To takie piękne! Mieszkają tu głównie hindusi, muzułmanie i chrześcijanie – oni stanowią trzy największe grupy. Pamiętam, że kiedy byłam tu po raz pierwszy w Europie szalała zawierucha związana z uchodźcami. Właściwie nie było dnia, by w mediach nie pojawiały się jakieś informacje na ten temat. Więc (wiem, że nie zaczyna się zdania od “więc”) zaczęłam ich pytać: A czy te echa tutaj docierają? (Nie) A czy żyją ze sobą w zgodzie? (Tak). Generalnie nikt z niczym i nikim nie ma tu problemu. Przyjaźnią się, żenią, żyją obok siebie i ze sobą. Obok meczetu często stoi kościół czy hinduistyczny, bogato zdobiony mandir. I to jest dla wszystkich ok. Powinniśmy się od nich uczyć, tolerancji i otwartości na drugiego człowieka.

 

Jedzenie

mauritius

Ciekawe jedzenie wynika wprost z poprzedniego punktu. Jest kolorowo, bywa pikantnie, prym wiodą smaki hinduskie, ale mocno trzyma się kuchnia chińska i różne warianty kuchni europejskich. Często te smaki płynnie się przenikają tworząc jedyną w swoim rodzaju mieszankę. Kuchnia kreolska to przede wszystkim przyprawy, ryby i owoce morza, ryż, warzywa. Stragany uginają się od niewielkich, szalenie słodkich ananasów. Znakomite jest tu też (albo może zwłaszcza!) jedzenie uliczne, które kosztuje grosze, tylko trzeba zamykać oczy na higienę. Na szczęście Mauritius to pod względem zdrowotnym bardzo bezpieczny kraj.

 

Bo żyje się tu wolniej

mauritius

Chcieliśmy trochę pożyć, tak po prostu, bez wielkich planów czego my to nie zobaczymy, nie. Chcieliśmy chodzić w klapkach po zakupy, jeść leniwe śniadania choćby i w południe, mieć kompletny luz. I rzeczywiście tak jest. Najbliższy stragan z warzywami (w życiu nie widziałam tak gigantycznych awokado!) jest dwie minuty spacerem od miejsca, w którym mieszkamy, kawałek wcześniej pan sprzedaje zioła wprost z ogródka, który ma za plecami, a na mały targ z rybami i owocami morza mamy dziesięć minut samochodem. Życie jest dobre. Udało nam się wynająć mieszkanie, w którym kuchnia jest doskonale wyposażona, taras wychodzi wprost na basen i ocean, jest tu nawet porządny gazowy grill. Czas płynie i szybko i wolno jednocześnie. Znów będę wracała z niedosytem, wiem to.

Podpatruję jak żyją miejscowi i podoba mi się, że wszystko jest tu takie spokojne. Jak pracują, to bez tej niezdrowej nerwowości, jak odpoczywają, to całym człowiekiem. Są ciepli i pogodni. Aż ciężko się przestawić po zimie w wiecznie pędzącej Warszawie. Ale się staramy. Trochę leniuchujemy, trochę zwiedzamy, później znów trochę leniuchujemy. Podjadamy samosy, czasem jemy w eleganckich restauracjach, innym razem kupujemy coś w budce przy plaży, a jak mamy odrobinę więcej weny, to przygotowujemy sobie coś sami. Najważniejsze jest to, że spędzamy czas razem.

I w tych bezwstydnie pięknych okolicznościach przyrody z przyjemnością mogę Wam napisać o równie pięknym konkursie organizowanym przez Coca Colę, partnera tego wpisu, w ramach akcji #RazemSmakujeLepiej. Możecie zgarnąć, uwaga, skupcie się: KitchenAida lub wycieczkę kulinarną do takich miejsc, jak Rzym, Neapol, Sewilla, San Sebastian i Paryż! Są też nagrody gwarantowane, które można otrzymać za zebrane punkty. Wszystkie informacje o loterii znajdziecie tutaj.

Konkurs trwa od 15 kwietnia do 30 czerwca 2019 roku. Do boju!

 

Plaże

mauritius

Ach, plaże są tu cudowne! Każda inna, wszystkie piękne. Nie wszystkie są idealnie piaszczyste, są też takie, gdzie piasek gęsto przetykany jest ostrymi kamieniami, które uniemożliwiają kąpiel, ale urody im to nie odbiera, wprost przeciwnie. Jedynie z kąpielami trzeba uważać, bo w niektórych miejscach są silne prądy, które potrafią zmieść nawet najbardziej wytrawnego pływaka. Ja nie mam ambicji wchodzenia do każdej wody, która stanie na mojej drodze, więc pasienie oczu jest absolutnie wystarczającą aktywnością.

 

Zachody słońca

mauritius

Podobno tutejszym sportem narodowym jest oglądanie zachodów słońca. Bo musicie wiedzieć, że zachody słońca są tu zachwycające! Każdego wieczora inne – czasem różowe, innym razem całe we fioletach a następnego dnia we wszystkich odcieniach czerwieni. Tu zachodu słońca nie wolno przegapić, bo to więcej niż pewne, że ominie nas fantastyczny spektakl.

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

 

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

mauritius

 

Mam nadzieję, że trochę Was tym wpisem zachęciłam do odwiedzenia tej wyspy. Wierzcie mi – naprawdę warto. Nie tylko dla słońca, ale przede wszystkim dla ludzi, od których możemy się uczyć tolerancji, otwartości na drugiego człowieka i zwykłego ciepła. A gdybyście mieli wątpliwości, to mam jeszcze cały stos zdjęć, którymi uparcie będę Was przekonywać w kolejnych wpisach.

Magda