Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

11 miejsc na Mauritiusie, które musisz zobaczyć pr...

11 miejsc na Mauritiusie, które musisz zobaczyć przed śmiercią

Wiem, że się powtarzam, ale różnorodność tej niewielkiej wyspy zachwyca. Znajdziecie tu kojący spokój, wszystkie odcienie błękitu i zieleni, cudownych ludzi i wcale niezłe jedzenie. W sumie dobre miejsce, jeśli rozważacie przeprowadzkę do raju. Bo raj jest!

Poniżej znajdziecie plan minimum, jeśli chcecie trochę pozwiedzać, ale też trochę poleniuchować. Po ośmiu dniach na Mauritiusie mam niedosyt. Myślę, że to trochę za mało i optymalne byłyby dwa tygodnie. Na pewno chcemy wrócić, żeby nieco bardziej wgryźć się w wyspę. Poniższe miejsca, to punkty właściwie obowiązkowe, ale wiem z różnych źródeł i źródełek, że miejscowi mają swoje absolutnie rajskie miejscówki, o których nie da się przeczytać w przewodnikach. I to jest mój plan na następny raz.

Plaże

Od razu mówię, że odhaczanie kolejnych plaż to nie jest mój ulubiony sport. A przynajmniej nie non stop. Tutejsze plaże różnią się od siebie na tyle, by każdy znalazł klimat, który mu najbardziej odpowiada. Zaczniemy od zachodu: Le Morne. Półwysep, który można objechać dookoła. Doskonałe miejsce do snorkelingu, a jeśli mielibyście możliwość spojrzenia na tę okolice z lotu ptaka, to odkrylibyście, że jest to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc nazywane „podwodnym wodospadem”. Nie istnieje w przyrodzie coś takiego, jak podwodny wodospad, ale piasek w okolicy półwyspu układa się tak, że daje złudzenie optyczne i rzeczywiście można dać się nabrać.

Teraz jedziemy w górę: Flic en Flac. Popularne, ale jednocześnie dość spokojne centrum turystyczne. Świetne miejsce dla rodzin z dziećmi, bo woda jest tu płytka, ciepła, a zejście do niej wyjątkowo łagodne. Warte wspomnienia są także plaże Trou aux Biches – idealna do leniuchowania i Mont Choisy, najdłuższa plaża na wyspie. Z kolei Grand Baie jest już tłoczne, głośne i bardzo turystycznie. Ale jeśli chcecie mieć knajpy, bary, sklepy i wszelkie inne udogodnienia pod ręką, to Grand Baie będzie wam odpowiadało.

Bardzo mi się podobała plaża Pereybere (między Pointe Église i Pointe d’Azur), bo to właśnie tutaj czas spędzają miejscowi. Piknikują, jedzą, śmieją się, dzieciaki dokazują w płytkiej wodzie. Świetne miejsce, jeśli chcecie zobaczyć, jak czas wolny spędza się na Mauritiusie. Na moment naszego pobytu na wyspie przypadł akurat koniec wakacji, dzieciaki niebawem wracały do szkoły, więc całe rodziny piknikowały do późnej nocy żegnając lato.

Jest jeszcze Cap Malhereux – piękne miejsce o smutnej nazwie. „Cap Malhereux” to po polsku „Nieszczęśliwy Przylądek”. Nazwa wzięła się stąd, że rozbiło się tu kilka statków. Co teraz stanowi niezłą atrakcję dla nurków. Rozciąga się stąd piękny widok na trzy wyspy: Coin de Mire, Ile Ronde i Ile Plate.

A teraz przejdźmy do tego, co kręci mnie daleko bardziej.

Ogród botaniczny w Pamplemousses

Nazwy na Mauritiusie, dla każdego kto zna francuski, to jest osobna zabawa. „Pamplemousse” to grejpfrut. No więc ogród botaniczny w Grejpfrutach. Dla mnie zachwyt totalny. Nieprzytomnie bujna roślinność, kilkudziesięciometrowe palmy, przy których czujesz się jak mrówka, lotosy, no i palmy Talipot, duma Ogrodu… Słuchajcie tego: Talipot żyje, czyli rośnie, od trzydziestu do osiemdziesięciu lat. W pewnym momencie życia z pióropusza liści wypuszcza kwiatostan, największy spośród wszystkich roślin na świecie, bo liczący od sześciu do ośmiu metrów. Czujecie to? To jest dwupiętrowy dom! A kiedy przekwitnie – umiera. My trafiliśmy właśnie na kwitnienie palmy Talipot. Te kremowo-żółte, wyglądające z perspektywy mrówki na drobne, kwiatki – to właśnie kwitnąca Talipot. Uważam, że się w czepku urodziłam, skoro dane jest mi trafiać na takie cuda. Za kilkanaście miesięcy kwiaty opadną, nasiona zostaną zebrane, a Talipot… No, cóż.

Park Narodowy Chamarel, czyli Ziemia Siedmiu Kolorów

Absolutnie warto to miejsce zobaczyć. Łatwo dotrzecie tam wynajętym samochodem, na trzy kilometry przed celem uiszczając drobną opłatę za wjazd. Po drodze jest jeszcze punkt widokowy z panoramą na wodospad, ale prawdziwy cukierek jest na końcu. Z jakiegoś powodu myślałam, że to dzikie miejsce, że być może czeka nas mały trekking. Nic bardziej mylnego – znajdziecie tu taras widokowy, kawiarnię i sklepik z pamiątkami. No, co robić? Takie życie. Nie zmienia to jednak faktu, że Chamarel robi ogromne wrażenie. My chyba mieliśmy dużo szczęścia, bo po niebie przetaczały się mniejsze i większe chmury, a ziemia – w zależności od światła – pokazywała wszystkie odcienie rudości i fioletu. Bajka.

Wspinając się wąską drogą do Chamarel, zwróćcie uwagę na knajpy. W tej okolicy jest sporo tych, które oferują typową kuchnię kreolską i warto w jednej z nich się zatrzymać, bo nigdzie na wyspie nie widziałam takiego zagęszczenia restauracji o tym konkretnym profilu.

Ile aux Cerfs – wyspa jak z katalogu

Całodniowy wypad katamaranem (lub motorówką, która zagwarantuje wam szybkie przemieszczanie, tę samą trasę co katamaran oraz brak cienia, czyli poparzenia słoneczne w gratisie). Katamaran z kolei się wlecze i po drodze pokażą wam jakiś mały wodospadzik oraz wypuszczą na kwadrans pluskania, co jest zupełnie bez sensu. Teraz wiem, że najlepiej byłoby dogadać się z miejscowymi, aby motorówką zawieźli was na wyspę i zostawili na miejscu do wieczora. I tak właśnie zrobimy następnym razem. Jeśli nie chcecie na własną rękę, to taki wypad zaklepiecie sobie w recepcji hotelowej taniej, niż u naganiacza na plaży.

Ile aux Cerfs to jest raj w miniaturze. Na wysepce jest przyzwoity hotel, są leżaki, drinki i wszystko, co chcecie. Idealne miejsce do przeleniuchowania całego dnia, a jeśli macie dzieciaki, to wiedzcie, że od sąsiedniej wysepki, całkowicie już dzikiej, Ile aux Cerfs oddziela tylko płytki, piaszczysty przesmyk. Idealny do taplania się w wodzie, bo tej jest w najgłębszym miejscu po kolana. To są widoki, jak z katalogów biur podróży. Następnym razem Ile aux Cerfs znajdzie się na mojej żelaznej liście miejsc do odwiedzenia. Dwa razy.

Park Narodowy Black River Gorges

Park zamykają dość wcześnie, koło osiemnastej, więc pamiętajcie o zapasie. Wiem, bo za pierwszym razem odbiliśmy się od bramy. 6500 hektarów dzikiej roślinności i egzotycznych gatunków zwierząt. Jego podstawowym zadaniem jest ochrona miejscowej przyrody i jej odnowa. Jeśli lubicie trekking, albo po prostu spacery, to tu wam się spodoba. Koniecznie zobaczcie też wodospady Aleksandra, a w drzewach wypatrujcie różowych gołębi.

O hinduskich świątyniach nie piszę, ponieważ podczas szwendania się po wyspie spotkacie ich mnóstwo, do większości można wejść, więc idźcie tam, gdzie wam się spodoba. Warto tylko wspomnieć o położonym w południowej części wyspy jeziorze Grand Bassin. Jezioro znajduje się w kraterze wulkanu, a nad nim położona jest świątynia będąca jednym z najważniejszych miejsc kultu religijnego na wyspie.

O moich osobistych wrażeniach z Mauritiusa pisałam tutaj, a o tym co jeść i pić tutaj.

Na koniec mam dla was niespodziankę. Jak wiecie, Mauritius odwiedziliśmy na zaproszenie Rainbow, a teraz wspólnie przygotowaliśmy dla was 2% zniżki na… WSZYSTKIE wyjazdy z oferty Rainbow, nie tylko na Mauritius!

Zasady są proste:

1. Kod możliwy jest do zrealizowania w salonach firmowych Rainbow (link do biur tutaj) oraz call center. Lista salonów firmowych wyświetli Wam się tylko wtedy, gdy wybierzecie miasto i zaznaczycie „salony firmowe”.
2. W biurze lub kontaktując się z call center (tel. 42 680 38 51 lub 801 310 801) podajecie kod zniżkowy: kkbakurainbowtrip
3. Kod jest ważny dla wszystkich wyjazdów z oferty Rainbow z datą wyjazdu nie późniejszą, niż 31.03.2017
4. Pakujecie się, a później wysyłacie nam zdjęcia (ten punkt nie jest obowiązkowy do uzyskania zniżki, ale bardzo nas ucieszy).

mauritius_co_zobaczyc_9828

mauritius_co_zobaczyc_0593

mauritius_co_zobaczyc_0617

mauritius_co_zobaczyc_0655

mauritius_co_zobaczyc_0683
mauritius_co_zobaczyc_9729

mauritius_co_zobaczyc_9750

mauritius_co_zobaczyc_9814

mauritius_co_zobaczyc_9822

mauritius_co_zobaczyc_9765

mauritius_co_zobaczyc_4254

mauritius_co_zobaczyc_0947

mauritius_co_zobaczyc_0936

mauritius_co_zobaczyc_4342

mauritius_co_zobaczyc_4599

mauritius_co_zobaczyc_4339

mauritius_co_zobaczyc_4569-001

mauritius_co_zobaczyc_4274

mauritius_co_zobaczyc_4467

mauritius_co_zobaczyc_4564

mauritius_co_zobaczyc_4263

mauritius_co_zobaczyc_4334

mauritius_co_zobaczyc_4562

mauritius_co_zobaczyc_0735

mauritius_co_zobaczyc_0739

mauritius_co_zobaczyc_0769

mauritius_co_zobaczyc_0794

mauritius_co_zobaczyc_0760

mauritius_co_zobaczyc_0799

mauritius_co_zobaczyc_0728

mauritius_co_zobaczyc_0752

mauritius_co_zobaczyc_0905

mauritius_co_zobaczyc_0909

mauritius_co_zobaczyc_0928

mauritius_co_zobaczyc_0849

mauritius_co_zobaczyc_0932

mauritius_co_zobaczyc_0947

mauritius_co_zobaczyc_0936

mauritius_co_zobaczyc_4194

mauritius_co_zobaczyc_0940

mauritius_co_zobaczyc_4259

Magda