Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Jak wybrać hotel i przeżyć

Jak wybrać hotel i przeżyć

Jakiś czas temu szukałam noclegu na kolejny wyjazd. Tym razem wybrałam dla nas hotel przy plaży i bardzo blisko centrum miasteczka, bo nastawiamy się przede wszystkim na szwendanie po wyspie i wieczory w knajpach, a oczywiście nie było chętnego do wieczornego prowadzenia samochodu. W tej sytuacji głównym kryterium była odległość od cywilizacji i wygoda. Szperając sobie w internetach w poszukiwaniu optymalnej opcji znów natknęłam się na kilka zdjęć, które dość mocno koloryzują rzeczywistość. A ja nie lubię takich niespodzianek. Bardzo nie lubię. Przypuszczam, że wy też, więc poniżej moje patenty na to, jak nie dać sobie zepsuć wakacji.

1. Określ w jaki sposób chcesz spędzić czas. Nie wybieraj hotelu tylko pod kątem uroczego basenu ale dobierz lokalizację do sposobu w jaki będziesz spędzał swój święty urlop: aktywnie, plażując, zwiedzając czy może leżąc przy hotelowym basenie? Jeśli wyjeżdżasz z małym dzieckiem pewnie wybierzesz coś przy plaży, z basenem i blisko miasteczka. Jednak wcześniej upewnij się, że pod twoim oknem nie przebiega najbardziej imprezowa ulica we wsi, bo sobie dziedzic nie pośpi i ty przy okazji też. Jeśli z kolei udajesz się na gościnne występy w lokalnych dyskotekach sprawdź, czy przypadkiem luksusowy resort, do którego się wybierasz nie leży w środku nigdzie, a taksówka nie kosztuje milion monet. W jedną stronę. Jeśli natomiast zależy ci tylko na słońcu i świętym spokoju, być może najlepszą opcją dla ciebie będzie arcyspokojny kompleks położony gdzieś w głębi lądu, ale za to z szumem drzew, przestrzenią i zapierającymi dech widokami?

2. Google Earth i Street View. To twoi najwięksi przyjaciele. Obejrzyj sobie z bliska miejsce, w które się wybierasz, na GE często dostępne są prywatne zdjęcia użytkowników zrobione w hotelu, który cię interesuje. One wiele demaskują. Na przykład, że hotel graniczy z kamieniołomem albo innym wysypiskiem śmieci.

3. Lokalizuj. Nie wierz w ani jedno słowo z opisu. „Hotel położony przy plaży” często znaczy, że dzieli go od niej autostrada, a „niewielka odległość od miasteczka” to pięć kilometrów. Sprawdź zatem bardzo dokładnie położenie hotelu, nim klikniesz „zarezerwuj”.

4. Zdjęcia są zawsze robione w i z apartamentu. Nie licz na to, że rezerwując pokój typu „standard” dostaniesz to, co widzisz na zdjęciach reklamujących hotel. Chyba, że weźmiesz najbardziej wypasiony apartament jakim dysponują, wtedy faktycznie – będziesz miał najbardziej wypasiony widok. Wejdź na stronę hotelu, poszperaj w internecie i dowiedz się jak dokładnie wygląda twój „standard”, żeby później nie było nieporozumień. Jeśli „standard” nie spełnia twoich standardów, a nie chcesz płacić więcej – szukaj innego hotelu.

5. Zasada 30%. Na zdjęciach hotel wygląda minimum 30% lepiej niż w rzeczywistości. Często jest wręcz tylko w połowie tak zajebisty jak na fotkach w ofercie. Pamiętaj o tym.

6. Nie wierz booking.com. Czasem wcale nie mają najniższych cen, więc szukaj ofert tego samego hotelu na różnych stronach, nie tylko na tej jednej. Poza tym jest wiele innych stron z całkiem fajnymi ofertami, np. ta. Szukaj też lokalnych serwisów, można na nich znaleźć prawdziwe perełki.

7. Nie bój się odrobiny szaleństwa i wynajmuj od autochtonów. Nikt tak jak oni o ciebie nie zadba, nie pokaże ci lokalnej kultury i smaków. Czasem rodzą się z tego przyjaźnie na długie lata. Od zawsze jestem zwolenniczką wynajmowania apartamentów i pełnej autonomii. Wbrew swojej nazwie nie są droższe od hoteli, a bywają naprawdę wyjątkowe i pod względem wnętrz, i z powodu lokalizacji.

8. Najlepsze miejsca trafia się jadąc na żywioł, bez żadnej rezerwacji. Opcja w niektórych sytuacjach trudna lub wręcz niewykonalna, ale za to najbardziej polecana przez redakcję. Ma wiele zalet: wybierasz miejsce, w którym się zatrzymasz na żywo, nikt ci nie zamydli oczu turbofotkami, to ty decydujesz jaki będziesz mieć widok, nie zaskoczy cię hałas czy inne niedogodności. No i można negocjować.

Hotele fake vs realityWidzicie zdjęcie na górze? To jest marketing. Zdjęcie poniżej to życie. Tak, to ten sam basen.

Magda

Zdjęcia ze strony: http://www.oyster.com


  1. Ja generalnie uważam, że żadna praca nie hańbi i każdą pracę należy szanować, nawet jeśli ktoś zajmuje się fałszowaniem pozytywnych opinii na Tripadvisor na pełny etat. Niemniej pan, który pełnił tę funkcję w miejscu, w którym miałam spać w Reykjaviku, zdecydowanie za dużo pił. Załączam rysunek poglądowy nr 1.

  2. Też zawsze sprawdzam na google earth i street view. Kiedyś szukałam ładnej miejscówki na Litwie nad morzem. Znalazłam fajny apartament, na zdjęciach uroczy, ale poszperałam i okazało się, że mieści się w jakiejś ruderze, przy olbrzymim placu budowy 🙂 Uff dobrze, że zajrzałam.