Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Dla dzidziutka wszystko. A dla siebie co?

Dla dzidziutka wszystko. A dla siebie co?

Kobiety mają naturalną tendencję, do dbania o wszystkich wokół, a siebie często odstawiają na boczny tor, na później, na bliżej nieokreśloną przyszłość. To nie jest dobre. Zawsze stałam na stanowisku, że aby dbać o innych najpierw trzeba zadbać o siebie. Chociażby po to, żeby mieć siłę na dbanie o innych.

Przyznaję, że przez całą ciążę twardo nie czytałam internetu, a moim jedynym źródłem informacji był lekarz i przejawiające sporą dawkę zdrowego rozsądku koleżanki. Myślę, że wyszło mi to na zdrowie – niczym się nie martwiłam, nie doszukiwałam problemów i w efekcie przez ciążę przeszłam śpiewająco. Schody tak naprawdę zaczynają się po wykluciu dzidziutka. I o ile rad dotyczących małego brzdąca znajdziecie wszędzie sporo, to jakoś mało się mówi o tym, jak młoda mama powinna zadbać o siebie. A powinna!

W wielu kulturach kobieta w połogu traktowana jest jak księżniczka. W naszej kulturze patrzymy na zdjęcia celebrytek, które dwa dni po porodzie wyglądają jakby nigdy nie były w ciąży. Nie dajcie sobie robić jajecznicy z mózgu. To jest święty czas, a Wy macie pełne prawo do zadbania nie tylko o dziecko, ale i o siebie.

Macierzyństwo to nie kara polegająca na wyżyłowaniu się do maksimum możliwości, choć oczywiście memy o braku snu przez pierwsze trzy lata i innych rodzicielskich przypadłościach są poniekąd zabawne. Za mną ponad trzy miesiące matkowania i wiem już jak na początku trudno jest się w nowej sytuacji odnaleźć i jak na każde kwęknięcie dzidziutka staje się na baczność niezależnie od pory dnia i nocy. Wiem też, jak trudno jest w tym wszystkim znaleźć przestrzeń dla siebie. Dlatego chcę Wam powiedzieć jedno:

Hej, my też jesteśmy ważne!

Piszę ten tekst po to, żeby podzielić się z Wami, dziewczyny, moim doświadczeniem i wiedzą, którą zdobyłam. Żebyście sobie mogły z tego wziąć co potrzebujecie. I nie jest to wiedza z internetu, tylko od specjalistów. Miałam to szczęście, że rodziłam w Szpitalu Medicover (więcej do poczytania tutaj), zresztą decyzja zapadła w momencie, kiedy test pokazał dwie kreski. A później odpytałam koleżanki i tylko się w niej utwierdziłam. Ciągle się tyle słyszy o złych doświadczeniach okołoporodowych, że priorytetem było dla mnie uniknięcie czegoś podobnego. I wiecie co? Tych kilka dni w szpitalu to było nasze rodzinne święto, byliśmy od początku do końca razem, mieliśmy fenomenalną opiekę, ogromne poczucie bezpieczeństwa, a ja stały dostęp do doradcy laktacyjnego, dietetyka, rehabilitantki. Ze szpitala wyszłam z pełnym pakietem wiedzy, z poczuciem, że jestem tak samo ważna jak dziecko, a na mailu znalazłam rozpisaną dietę razem z przepisami. I to właśnie dzięki tym osobom mogę Wam napisać co wolno, a czego unikać po urodzeniu dziecka. Bo wszelkie nakazy i zakazy dla ciężarówek są powszechnie znane. Tylko jakoś nikt nie mówi co MY powinnyśmy robić, żeby w miarę szybko i bezboleśnie dojść do siebie po wykluciu pisklaka.

Dieta

Niezależnie od tego czy karmicie piersią czy nie – dieta powinna być zdrowa i lekkostrawna. To nie prawda, że można jeść tylko warzywa gotowane na parze i kurczaka bez przypraw. Tak musi wyglądać catering w piekle. Ten bzdurny mit wiele kobiet wpędza w jedzeniową rozpacz. Pokarm dla dzidziutka nie bierze się z treści żołądka matki, tylko z krwi (!). Już odczarowuję ten największy mit, z jakim się spotkałam: pokarm przyjmowany przez matkę jest rozkładany w kolejnych odcinkach układu pokarmowego, po to, żeby ostatecznie w jelitach zostały wchłonięte wszystkie składniki odżywcze, które następnie krew krążąca w naczyniach krwionośnych doprowadza do każdej komórki organizmu. Również do pęcherzyków mlecznych, wewnątrz których znajdują się laktocyty produkujące mleko. Istotne jest to, że aby składniki krwi dotarły do laktocytów muszą pokonać swoiste sito, które przepuszcza tylko komórki o określonej wielkości i kształcie – czyli tłuszcze, aminokwasy, witaminy i minerały. Roli tego sita zawdzięczamy np. to, że do pokarmu matki przenikają przeciwciała ale nie przenikają bakterie i wirusy. No, mam nadzieję, że temat jest jasny.

Oczywiście jeśli macie alergie lub dostaniecie konkretne wytyczne od lekarza i są one związane z Waszym stanem zdrowia, to z diety należy wykluczyć to, co szkodzi. Ponadto w przypadku karmienia piersią wykluczamy alkohol, ale to chyba jasne. Jeśli jednak nie macie konkretnych zaleceń lekarskich – możecie jeść wszystko. Istotne, by produkty były dobrej jakości i nieprzetworzone. Premiowane są kasze, warzywa, owoce, umiarkowane ilości dobrego jakościowo mięsa, ryby. Koktajle i owsianki na śniadanie – jak najbardziej tak. Jajeczka i szyneczka – też. Generalnie repertuar jest nieskończenie szeroki i uważam, że trzeba o tym mówić, bo umartwianie się jedzeniem to ostatnia rzecz, jaka komukolwiek jest potrzebna w życiu.

Dla wielu dziewczyn ważny jest powrót do dawnej wagi. I tu też są dobre wiadomości: jedząc regularnie, rozsądne porcje, wykluczając z diety fast foody i niezdrowe przekąski waga i tak zacznie spadać. Dodatkowo jeśli karmicie piersią, to dzidziutek rąbie ok. 500 kalorii dziennie. Wiecie ile się trzeba napocić, żeby tyle spalić? A tu proszę – jest w prezencie. To jeden z wielu pozytywnych aspektów karmienia piersią. Często słyszę, że po ciąży kilogramy spadły „jakoś same”. Otóż nie jakoś, tylko właśnie tak.

Ruch

Z jedzeniem jest relatywnie łatwo – jeśli jesteście przyzwyczajone do dobrej diety, to raczej nic się nie zmieni. A skoro tu przychodzicie poczytać, to pewnie jesteście. Natomiast jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, to już robi się trudniej. Generalnie zachęcam Was do skorzystania z porady fizjoterapeuty, który pokaże Wam możliwe do wykonania ćwiczenia, skoryguje błędy i przeprowadzi Was za rękę przez okres, kiedy wielu rzeczy jeszcze robić nie wolno (na przykład przez cały okres połogu nie wolno podnosić rzeczy cięższych, niż 5 kg). Ze swojej strony polecam Wam Krystynę Tober, która jest fizjoterapeutką uroginekologiczną – świetna babeczka, bardzo merytoryczna. Uważam, że to istotny element dbania o siebie choćby z tego powodu, że zła postawa i inne błędy, jeśli nie zostaną skorygowane na wczesnym etapie, później zaowocują poważnymi problemami np. z kręgosłupem (dziecko waży coraz więcej!).

Oczywiście największym zmartwieniem są zwykle mięśnie brzucha. I tu zła wiadomość jest taka: żadnych brzuszków w połogu! A dobra taka: spokojnie, są inne, znacznie delikatniejsze, ale równie skuteczne ćwiczenia.

Co zatem można?

  • Można i należy ćwiczyć mięśnie dna miednicy (po cesarskim cięciu od razu, po porodzie siłami natury po kilku dniach, ale zawsze po badaniu i konsultacji z fizjoterapeutą).
  • Wstawać i kłaść się do łóżka należy z boku, aby odciążać kręgosłup.
  • Aby odciążyć dno miednicy i kręgosłup należy kłaść się na brzuchu (z poduszką pod) na kilka minut dziennie i powoli wydłużać ten czas do kwadransa. Po cc należy odczekać kilka dni. Z ćwiczenia rezygnujemy, jeśli odczuwamy jakikolwiek dyskomfort.
  • Ćwiczenie na mięśnie głębokie i mięsień poprzeczny brzucha: połóż się na plecach, nogi lekko zgięte, dłonie na podbrzuszu. Weź wdech, a podczas wydechu lekko napnij mięśnie podbrzusza aż poczujesz, że pępek jest lekko wciągany w kierunku kręgosłupa, a brzuch się wypłaszcza. Nie wstrzymuj oddechu, utrzymuj takie napięcie przez 5-10 sekund cały czas oddychając. Wykonaj 10 powtórzeń. Wersja trudniejsza: dołóż do tego ćwiczenia ruch na boki złączonymi kolanami.
  • W czasie ciąży więzadła miednicy i stawów biodrowych ulegają rozluźnieniu, dlatego dobre będą lekkie ćwiczenie balansu ciała, ale też spacery (tu warto wydłużać krok, aby „poczuć” pracę mięśni).
  • Wszystkie ćwiczenia zawsze wykonuj bardzo spokojnie i staraj się czuć pracę poszczególnych mięśni, zwracaj uwagę na oddech.
  • Nigdy nie wykonuj ćwiczeń, które sprawiają Ci ból lub dyskomfort.
  • Przy podnoszeniu i noszeniu dziecka pamiętaj o wyprostowanym kręgosłupie.
  • Jeśli karmisz piersią, to będziesz to robić symetrycznie – raz lewa, raz prawa. Tak samo wszystkie inne czynności staraj się wykonywać symetrycznie, np. noszenie bobasa. Chodzi o to, aby nie wyrobić sobie nawyku obciążania tylko jednej strony ciała, bo to prosta droga do bólu pleców.
  • Przy przewijaku nie pochylaj się, staraj się trzymać wyprostowane plecy. Ułatwi Ci to oparcie się jednym kolanem o mebel, na którym masz przewijak.
  • Nosząc dziecko nie odchylaj się do tyłu, choć to będzie przychodziło naturalnie. Tu także warto pilnować wyprostowanej sylwetki.
  • Proste ćwiczenie na rozluźnienie mięśni klatki piersiowej, bardzo potrzebne i skuteczne, bo mamy naturalny odruch pochylania się nad dzieckiem: stań w świetle drzwi, ręce oprzyj o framugę, ale nie unoś barków, dłonie mniej więcej na wysokości głowy. Jedną nogą zrób krok w przód i utrzymując prosty kręgosłup przesuń klatkę piersiową w przód. Poczujesz rozciąganie mięśni klatki piersiowej. Powtórz ćwiczenie na drugą nogę za każdym razem utrzymując pozycję przez minutę. To jest moje najprzeulubieńsze ćwiczenie.
  • Zanim zdecydujesz się na intensywniejsze treningi warto skonsultować się ze specjalistą, który oceni czy Twoje ciało jest na nie gotowe.
  • Nie dźwigaj fotelika samochodowego z dzieckiem w środku! To zbyt wiele kilogramów!
  • No i oszczędzaj się. Jeśli możesz uciąć sobie drzemkę w ciągu dnia – zrób to. Jeśli nie musisz – nie dźwigaj. Postaraj się w pierwszych tygodniach wyrobić prawidłowe nawyki związane z postawą ciała przy karmieniu, noszeniu i przewijaniu dzidziutka. Twój kręgosłup Ci za to podziękuje.

Jakiś czas temu zaczęłam wprowadzać kilka prostych asan z jogi. W tej chwili jestem już na tyle pewna swojego ciała, że spokojnie zaczynam się ruszać, ale nadal zwracam uwagę na to, by ćwiczenia były niezbyt obciążające i wykonywane z dużą świadomością tego jak pracują mięśnie, jak w danym momencie oddycham i czy nie czuję dyskomfortu. Bo bicki to wiecie – od noszenia dzidziutka robią się same.

Koniecznie, koniecznie pamiętajcie o właściwej postawie przy noszeniu/karmieniu/przewijaniu, bardzo Was na to uczulam, bo naprawdę można się z miłości do dzidziutka tak dojechać, że kręgosłup odmówi współpracy.

Niech Wam dzidziutki lekkimi i uśmiechniętymi będą!

Magda

Uważasz, że to przydatny wpis? To fajnie. Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz. Dziękuję!