Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Hospoda Všebaráčnická Rychta, Praga, Czechy

Hospoda Všebaráčnická Rychta, Praga, Czechy

www

Tržiště 23/555
Praha 1 – Malá Strana

Może dojść do małego nieporozumienia jeśli chodzi o nazwę – jak widzcie niżej – Všebaráčnická Rychta, natomiast na stronie to Baráčnická Rychta. Jest to ten sam lokal. I warto go poznać.

IMG_4439Na początek uświadomię Drogiemu Czytelnikowi dwie rzeczy – po pierwsze w turystycznej części Pragi nie jest łatwo znaleźć knajpę z uczciwą czeską kuchnią, po drugie do Všebaráčnickiej Rychty trudno jest trafić. Punkt pierwszy jest stosunkowo zrozumiały – wszędzie, gdzie przewalają się tabuny turystów jedzenie jest w najlepszym wypadku średniej jakości, bo wychodzi się z założenia, że każdy klient jest jednorazowy. Na szczęście udało nam się znaleźć kilka miejsc, które są warte wielu, wielu świnek, więc follow the white rabbit. Punkt drugi natomiast może stanowić o wyjątkowości tej knajpy, bowiem wskazanym jest dokonywanie rezerwacji, zwłaszcza na weekendowe wieczory, a przy tym prawie wszystkie stoliki są obsadzone przez Czechów. I jest to dobry znak.

Sam lokal nie zachęca – nie jest ani ładnie, ani milusio, kelnerzy (jak prawie zawsze w Czechach) są opryskliwi i demonstrują na każdym kroku jak bardzo mają cię w dupie, tak po prostu jest i należy się z tym pogodzić. Jeśli te niedogodności wliczymy w koszty, założymy że nie ma o co drzeć szat, to zapewniam, że traficie do kulinarnego, no, przynajmniej przedsionka raju. I proponuję nastawić się raczej na tłuste i mięsa, panie na diecie będą rozczarowane.

Jedziemy:

IMG_4445

Zupa czosnkowa – symfonia i poezja w jednym, rozkosznie tłuściutka, niezbyt pikantna, pyszna.

IMG_4447

Przystawki, czyli różne dziwne salcesony, mięsa w galarecie, kiełbasa z (zawsze obecną) musztardą i chrzanem. To już trzeba lubić, ja nie lubię, więc się nie ekscytuję.

IMG_4448

Czarna polewka, czyli coś dla amatorów horroru.

IMG_4450

Camembert przekładany paprykowym ostro-kwaśnym confit.

IMG_4453

I tu dochodzimy do punktów, które mi robią. Smażony ser – jestem fanką – bardzo dobry. Może trochę za gruba panierka, ale rozpływa się jak żaden inny. Na dobrą sprawę już tutaj moglibyśmy poprzestać, ale nie.

IMG_4459

Dalej mamy połowę kaczki – bardzo smaczna, zostały tylko kosteczki. Miękka i wilgotna w środku, ze zrumienioną, chrupiącą skórką, świetnie przyprawiona.

IMG_4456

Gulasz na ostro, bardzo aromatyczny, a ten sos… W sam raz do maczania chleba. Smaczne to wszystko, rozpustnie smaczne.

IMG_4454

I mój faworyt – żeberka w miodzie. Genialne, mięso miękkie, rozpływające się w ustach, przełamane dobrze dobranymi przyprawami i chrupkością wierzchu.

IMG_4455

Na pierwszym planie zapiekanka z ziemniaków i beszamelu – bardzo smaczna, a w tle knedle – rozpływające się w ustach i wściekle sycące.

IMG_4463

Na koniec wersja na słodko – ze śliwką w środku, makiem i bitą śmietaną. Trudno nam było złapać oddech, więc nie zjedliśmy do końca.

To nie jest miejsce, do którego idziesz na sałatkę. To nie jest miejsce, do którego idziesz zaspokoić głód. To jest miejsce, do którego idziesz się nieprzyzwoicie najeść, nażreć do pęknięcia. Miejcie to na uwadze i nie jedzcie tego dnia śniadania. Właściwie tu się nie należą świnki, a prosięta. Pięć tłustych prosiąt.

Ceny ludzkie, choć żaden rachunek się nie uchował. Takie dla Czechów, nie dla turystów.

5 pigs

Magda