Najpopularniejszy w Polsce blog z kategorii food&travel
CZYTASZ

Gospoda i winiarnia Nad jeziorem, Warszawa-Józefów...

Gospoda i winiarnia Nad jeziorem, Warszawa-Józefów

www fb

Al. Nadwiślańska 96 B
05-410 Józefów

IMG_4416

Gospodę odkryliśmy kilka lat temu i zawsze było to takie miejsce typu tajne przez poufne. Nie jest łatwo do niej trafić, trzeba skręcić przy hotelu Revita, minąć go z prawej i dojechać do samego końca, zaparkować pod sosnami, zejść ścieżką w dół… I się zachwycić. Lokalizacją, widokiem, klimatem, całym czarem, który otacza to miejsce.

Bywam tam zazwyczaj latem, kiedy można siedzieć na tarasie i paść oczy widokiem, a uszy ciszą. To taka trochę oaza spokoju przy ruchliwej ulicy, a jednak w pewnym oddaleniu. Tym razem wybrałam się sama, zupełnie spontanicznie. Wciąż pamiętam jeszcze doskonały smak grillowanego pstrąga z ubiegłego roku. Był wybitny.

Tym razem zjadłam przeciętną sałatkę z orzechami w miodzie i fetą. Była w porządku, ale to wszystko. Orzechy dobrze komponowały się z pozostałymi składnikami, choć te nie były najlepszej jakości, np. fasolka z puszki, której równie dobrze mogłoby nie być.

IMG_4420

No i pstrąg… Bardzo, bardzo zły, niejadalny pstrąg, smakujący mułem, niemający nic wspólnego z daniem, które pamiętałam z ubiegłego roku. Tak samo wstrętny jak w Nabo. Kiedy zwróciłam kelnerce uwagę na ten fakt, stwierdziła, że „widocznie za krótko się marynował”. CO?! A więc oto taktyka, jak przekręcić przeciwnika – mamy kiepskie składniki, więc złe smaki przykrywamy innymi, intensywniejszymi, w nadziei, że klient jest głupi i się nie połapie. Bardzo zły pomysł na sukces.

IMG_4421

I deser, który postawił kropkę nad i, ostatecznie dobijając to miejsce. Zamówiłam mus z białej czekolady podany z sorbetem malinowym. Mus w istocie nie miał wiele wspólnego z czekoladą, był to bowiem krem z mascarpone (wtf?!), taki jakiego używa się np. do tiramisu, zaś sorbet nie zdążył się ściąć, więc był sosem, do tego wszystkiego „sos czekoladowy”, jak raz – z Makro. Czy to wymaga jeszcze jakiegoś komentarza?

IMG_4424

Biorąc pod uwagę, że jest to również winiarnia, podają fatalne wino, choć to akurat mnie nie zaskoczyło, bo zawsze podawali fatalne, więc byłam na to przygotowana. No i zdołowana, opieszała, niesympatyczna obsługa, która jest tam za karę. Krótko mówiąc – fatalne wrażenia.

Zapłaciłam 99 zł.

Dwie świnki chyba już wyłącznie za lokalizację i urok samego miejsca, bo cała reszta… Szkoda gadać.

2 pigs

Magda